Zabrakło sekund
Tottenham do 4 minuty doliczonego czasu wygrywał z PSG, a ostatecznie zszedł z boiska pokonany.
Goncalo Ramos w ostatniej chwili przedłużył nadzieje PSG. Fot. PAP/EPA
SUPERPUCHAR UEFA
Luis Enrique, trener PSG, zmaga się z kłopotem ofensywnego bogactwa. Ma do dyspozycji piłkarzy najwyższej światowej klasy. Pytanie przed każdym meczem: który z tych asów powinien zagrać? Na mecz przeciwko Tottenhamowi w Superpucharze UEF Hiszpan nie stosował półśrodków. Na boisku od pierwszej minuty znaleźli się Chwicza Kwaracchelia, Ousmane Dembele, Bradley Barcola oraz Desire Doue. Najbardziej pokrzywdzony był ten ostatni, bo został przesunięty do środka pola. I właśnie ten manewr sprawił, że PSG, które miało całkowicie zdominować Spurs, pewnie wygrać - nagle stało się bezzębne. Wnioski były proste – zabrakło mózgu drużyny, Fabiana Ruiza. Luis Enrique zreflektował się w drugiej połowie, wprowadził Hiszpana na plac gry, ale wówczas paryżanie przegrywali już 0:2.
Być może niespodziewanie dla niektórych okazało się, że Tottenham prowadzony przez trenera Thomasa Franka, który stery objął dopiero na początku lipca, potrafi grać w piłkę na wysokim poziomie. Co więcej, potrafi strzelać bramki, choć w drużynie nie występuje już Heung-min Son (transfer do Los Angeles FC), a kontuzji doznał James Maddison. Za strzelanie zabrali się więc piłkarze defensywni. Stoper Micky van de Ven, który w poprzednim sezonie grał mało z powodu kontuzji, wyprowadził Spurs na prowadzenie chwilę przed zakończeniem pierwszej połowy. Wykorzystał zamieszanie w polu karnym po stałym fragmencie i z bliska pokonał debiutującego w PSG Lucasa Chevaliera.
Gol do szatni tak wstrząsnął piłkarzami ze stolicy Francji, że nie byli w stanie się podnieść także przez kilka minut po zmianie stron. Tottenham znów zaskoczył rywali po dośrodkowaniu ze stojącej piłki. Głową uderzył obrońca Cristian Romero, a Chevalier fatalnie interweniował, nie trafił ręką w piłkę, która dość wolno leciała blisko niego. Futbolówka znalazła się tym samym w siatce. 0:2! Luis Enrique mógł żałować, że klub chce się pozbyć Gianluigiego Donnarummy (L’Equipe informuje o możliwym zainteresowaniu Manchesteru City). Włoch, który w mediach społecznościowych podzielił się rozczarowaniem z powodu odsunięcia go od składu, takiego błędu raczej by nie popełnił.
Wszelakie problemy PSG przestały mieć jednak znaczenie w ostatnich 10 minutach rywalizacji. Przybysze z Londynu co prawda bardzo długo dobrze spisywali się w obronie, w końcu jednak rezerwowy Kang-in Lee wpisał się na listę strzelców, strzelając sprzed pola karnego. Kilka minut później, już w doliczonym czasie, kolejny cios Anglikom zadał następny rezerwowy, Goncalo Ramos i doprowadził do wyrównania. Ostatnim promykiem nadziei dla Spurs na wygraną pozostała seria rzutów karnych (nie rozgrywano dogrywki). Tottenham już był blisko, już miał być pierwszym od 2018 roku triumfatorem Ligi Europy, który w Superpucharze wygrał ze zwycięzcą Ligi Mistrzów, ostatecznie ich nadzieje runęły. Motywacja trenera Franka nie zadziałała, jego podopieczni nie wytrzymali presji. Spudłowali van de Ven i Mathys Tel, to wystarczyło PSG do zwycięstwa. Paryżanie po raz pierwszy w historii sięgnęli po Superpuchar Europy.
Kacper Janoszka
◼ PSG – Tottenham 2:2 (0:1), karne 4:3.
0:1 – van de Ven (39), 0:2 – Romero (48), 1:2 – Lee (85), 2:2 – G. Ramos (90+4)
PSG: Chevalier – Hakimi, Marquinhos, Pacho, Mendes – Zaire-Emery (68. Lee), Vitinha, Doue (77. G. Ramos) – Barcola (67. Mbaye), Dembele, Kwaracchelia (60. F. Ruiz). Trener Luis ENRIQUE.
TOTTENHAM: Vicario – Porro, Romero, Danso, van de Ven – Palhinha (72. Gray), Bentancur, Sarr (90+1. Bervall) – Kudus (79. Tel), Richarlison (72. Solanke), Spence. Trener Thomas FRANK.
Sędziował Joao Pinheiro (Portugalia). Żółte kartki: Barcola, Pacho, Dembele – Richarlison, Danso.
Hiszpan na pomoc
Hugo Vallejo został nowym zawodnikiem Piasta. Hiszpan podpisał w Gliwicach trzyletni kontrakt. 25-letni pomocnik w minionym sezonie rodzimej drugiej ligi rozegrał 27 meczów i strzelił dwa gole w barwach SD Huesca. Piast w obecnym sezonie nie zdobył jeszcze punktu.
