Zabrakło pazerności
Mimo że przez prawie całą drugą połowę bielszczanie grali w osłabieniu, to z Nowego Sącza mogli wywieźć co najmniej punkt.
Maska na twarzy Danielowi Pietraszkiewiczowi nie przeszkodziła zaliczyć asysty przy „złotym” golu. Fot. Facebook/Sandecja Nowy Sącz
Dla nas to bolesna porażka i to poniesiona w trudnych do zaakceptowania okolicznościach - powiedział Gustaw Cyankiewicz, drugi trener Rekordu, który na konferencji prasował zastępował Dariusza Ruckiego. Pierwszy szkoleniowiec bielszczan krótko przed przerwą zbyt impulsywnie zareagował na decyzję sędziego i został usunięty z ławki. Jego asystent nie omieszkał odnieść się do pracy arbitra. - Dużo żółtych kartek, wiele z nich nie do końca słusznych, ale na to nie mieliśmy wpływu. Analizując przebieg gry, muszę stwierdzić, że byliśmy blisko remisu, jeśli nie zwycięstwa. W pierwszej połowie zawiodła nas postawa w ofensywie - ocenił Cyankiewicz, sugerując, że piłkarze Rekordu powinni być bardziej pazerni.
W 3 minucie Michał Śliwka podał prostopadle do Daniela Świderskiego, znajdującego się w polu karnym. Co prawda doświadczony snajper miał rywala na plecach, ale mógł znacznie lepiej przymierzyć, a tymczasem z kilku metrów kopnął środek bramek. 10 minut później swoją okazję bezlitośnie wykorzystała Sandecja, choć chwilę przed golem w poprzeczkę trafił Kamil Słaby, ale sygnał ostrzegawczy nie podziałał mobilizująco na defensywę gości. Kolejne dośrodkowanie w pole karne Daniela Pietraszkiewicza zostało bowiem zamienione na bramkę po strzale głową Kacpra Talara. Uderzona po koźle piłka wpadła do siatki tuż przy słupku.
Gdy na początku drugiej połowy drugą żółtą kartkę zobaczył Daniel Ściślak wydawało się, że gospodarze szybko zamkną mecz. Tak się jednak nie stało. Rekord z biegiem czasu zaczął stwarzać coraz groźniejsze sytuacje, a sygnał do ataku dał w 76 minucie Mateusz Klichowicz, uderzając z rzutu wolnego. W kolejnych minutach okazje strzeleckie mieli jeszcze Konrad Kareta i Jakub Ryś, a „odkryty” zespół gości dwukrotnie z opresji ratował Wiktor Żołneczko. W ostatniej akcji kunsztem wykazał się natomiast Mateusz Jeleń, który przeniósł nad poprzeczką piłkę po strzale Świderskiego. - W sporcie chodzi o to, aby wygrywać. Zrobiliśmy to, choć nie był to łatwy mecz. Rywale mieli bowiem dobre sytuacje, ale zdołaliśmy się wybronić. Był moment, w którym zostaliśmy zepchnięci do obrony niskiej i przyszło nam pocierpieć całym zespołem. Opłaciło się - mówił trener beniaminka, Łukasz Mierzejewski.
(gru)
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Sandecja Nowy Sącz - Rekord Bielsko-Biała 1:0 (1:0)
1:0 - Talar, 13 min (głową)
SANDECJA: Jeleń - Ogorzały, Błyszko, Słaby, Nawotka, Talar - Oure (74. Piszczek), B. Kasprzak (67. Skałecki), Kołbon (74. Brenkus), Pietraszkiewicz (64. Górski) - Orzeł (74. Ziętek). Trener Łukasz MIERZEJEWSKI.
REKORD: Żołneczko - Pawłowski, Boczek, Kareta, Kempny (58. Żyrek) - Śliwka (46. Tekieli, Ściślak, Soszyński (68. Wyroba), Ciućka (58. Ryś), K. Kasprzak (58. Klichowicz) - Świderski. Trener Dariusz RUCKI.
Sędziował Szymon Rutkowski (Bydgoszcz). Mecz bez udziału publiczności.
Żółte kartki: Kasprzak, Skałecki - Ciućka, Ściślak, Kempny, Kareta, Boczek, czerwone: Rucki (44, niesportowe zachowanie, trener), Ściślak (53, druga żółta).
