Zabrakło niewiele
Żegnając się z mistrzostwami Europy rozegraliśmy najlepsze spotkanie w turnieju, a jednak walcząc na równi z obrońcami tytułu nie udało nam się zdobyć nawet honorowego punktu.
Ambicji i zaangażowania Biało-czerwonym nie można było odmówić... Fot. SIPA USA/PressFocus
MISTRZOSTWA EUROPY
Po porażkach z Węgrami i Włochami Polacy stracili szanse na awans do 1/4 finału. Na pożegnanie pozostał im mecz o honor, z rywalem najsilniejszym z możliwych - broniącą tytułu i mającą 13 zwycięstw z rzędu w finałach Euro Portugalią, pewnym krokiem zmierzającą po trzeci z rzędu tytuł. My mieliśmy nadzieje na godne rozstanie z futsalową elitą, bo historyczna wygrana na ME nadal pozostaje w sferze marzeń.
Kubik się pożegnał
Wrócił do podstawowego składu i do bramki Michał Kałuża oraz nieobecny z powodu czerwonej kartki w meczu z Italią Tomasz Kriezel. W pierwszej piątce pojawił się też 19-letni kapitan reprezentacji U-19 Grzegorz Haraburda. Informacją dnia było jednak pożegnanie z kadrą wieloletniego kapitana i dobrego ducha reprezentacji Polski Michała Kubika, który w mediach społecznościowych żegnał się w 163. meczu prosząc:„Bądźmy dzisiaj wszyscy razem”. Portugalczycy też mieli swoją jubileuszową uroczystość, bo po raz 100. reprezentację Nawigatorów prowadził Jorge Braz.
Najlepsza połowa w turnieju
O jakości przeciwników przekonaliśmy się po dobrym początku, bo gdy wydawało się, że możemy użądlić rywali, to oni skarcili nas, otwierając wynik po naszym zagapieniu w obronie. Wyrównać mogliśmy w 10 minucie, gdy po rzucie rożnym Mikołaja Zastawnika piłka odbita od Portugalczyka trafiła w słupek. Ale w 13 minucie mieliśmy już powody do radości, bo Sebastian Leszczak huknął bezpośrednio z rzutu wolnego, doprowadzając do remisu. Niestety, radość nie trwała długo, bowiem Andre Coelho zdjął pajęczynę z okienka bramki Kałuży. To nie był koniec emocji, gdyż Zastawnik technicznym uderzeniem ponownie doprowadził do wyrównania. Najlepszą połowę turnieju powinniśmy zakończyć prowadząc, niestety sunąc w kontrze dwóch na jednego nie wykorzystaliśmy stuprocentowej okazji.
Szkoda wysiłku
Druga połowa również była ciekawa, choć nie tak widowiskowa jak pierwsza. Oba zespoły miały swoje sytuacje do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść, ale ta przyjemność spotkała w najmniej spodziewanym momencie mistrzów Europy, którzy skorzystali z błędu zmęczonych Polaków. Szkoda, bo mogliśmy zdobyć w meczu o honor honorowe „oczko”.
Sobotnio-niedzielne pary ćwierćfinałowe: Francja - Ukraina, Armenia - Chorwacja, Hiszpania - Włochy, Portugalia - Belgia.
Zbigniew Cieńciała
◼ Portugalia - Polska 3:2 (2:2)1:0 – T. Paco, 6 min, 1:1 – Leszczak, 14 min (wolny), 2:1 – A. Coelho, 15 min, 2:2 – Zastawnik, 18 min, 3:2 - Gois, 37 min
PORTUGALIA: Edu – Afonso Jesus, Kutchy, Lucio jr, Diogo Santos oraz B. Paco, A. Coelho, T. Paco, Gois, B. Coelho, Varela, Brito, Pauleta. Trener Jorge BRAZ.
POLSKA: Kałuża – Zastawnik, Grubalski, Kriezel, Haraburda oraz Widuch, Kaniewski, Pawlus, Kubik, Madziąg, Skiepko, Leszczak, Marek, Haraburda, Jankowski. Trener Błażej KORCZYŃSKI.
Sędziowali: Grogori Osomkov (Estonia) i Viktor Bugenkov (Macedonia).
Włochy - Węgry 2:2 (1:1), Portugalia - Polska 3:2 (2:2).
|
1. Portugalia |
3 |
9 |
14:5 |
|
2. Włochy |
3 |
4 |
8:8 |
|
3. Węgry |
3 |
4 |
7:9 |
|
4. Polska |
3 |
0 |
4:11 |
GRUPA C
Hiszpania - Belgia 10:3 (4:1), Słowenia - Białoruś 2:3 (1:1).
|
1. Hiszpania |
3 |
9 |
16:4 |
|
2. Belgia |
3 |
3 |
11:15 |
|
3. Słowenia |
3 |
3 |
8:11 |
|
4. Białoruś |
3 |
3 |
3:8 |
