Zabójcza ofensywa
Wielkie rozczarowanie w Warszawie. PGE Projekt nie zatrzymał Aleksandyra Nikołowa i jego kolegów.
Bartosz Bednorz meczu z Cucine Lube nie zaliczy do udanych. Fot. cev.eu
LIGA MISTRZÓW
Cucine Lube to wielka marka, jeden z najlepszych zespołów w Europie. W ostatnich latach nie odnosił jednak wielkich sukcesów, był w cieniu Itasu Trentino i Sir Sicoma Monini Perugia, ale w bieżących rozgrywkach ma wrócić na szczyt. Trener Giampaolo Medei ma bowiem do dyspozycji plejadę świetnych graczy, młodych, ale już doświadczonych. Największą gwiazdą jest Aleksandyr Nikołow. Bułgarski 23-latek jest uznawany za wschodzącą gwiazdę światowej siatkówki. Potencjał ma nieograniczony. Furorę zrobił na ostatnich mistrzostwach świata, w których doprowadził Bułgarię do wicemistrzostwa świata. W kadrze są też złoci medaliści ostatniego mundialu, reprezentanci Włoch - 26-letni Mattia Bottolo i niewiele starszy, bo 27-letni Giovanni Gardiulo.
W Warszawie zdawano sobie sprawę z siły włoskiej drużyny, ale PGE Projekt też ma czym straszyć. Świetnych graczy w nim nie brakuje. Bartosz Bednorz, Kevin Tillie czy Karol Kłos to zawodnicy o ugruntowanej pozycji, mający i doświadczenie, i umiejętności by przeciwstawić się Cucine Lube. Warszawianie nie są jednak obecnie w najwyższej formie. Ostatnio dostali lanie w Pucharze Polski z Asseco Resovią, z Cucine Lube też było wielkie rozczarowanie.
Przyjezdni błyskawicznie pokazali siłę. Od pierwszej piłki wywierali ogromną presję na Warszawianach z pola serwisowego. Zagrywali potężnie. Kolejne asy zaliczyli: Wout D’Heer, choć ten akurat postawił na precyzję niż siłę, Eric Loeppky, Bottolo i Nikołow. Nawet tacy spece od defensywy, jak Tillie i Damian Wojtaszek zostali złamani.
Gospodarze byli zagubieni. Niewiele mieli do powiedzenia. Przyjezdni pokazywali pełnię swojego potencjału. W trzecim secie np. Nikołow „wbił gwoździa” w drugi metr, czym wywołał podziw na trybunach. Warszawianie pokazywali jedynie pojedyncze akcje, a to było zbyt mało na włoskiego potentata. Gra zrobiła się równa dopiero w trzecim secie, gdy siatkarze z Civitanovy poczuli się zbyt pewnie. Chcieli grać efektownie, bawić się siatkówką, co o mało nie przypłacili porażką. W końcówce roztrwonili czteropunktowe prowadzenie, ale inicjatywy nie oddali. To oni mieli piłki setowe i drugą wykorzystali. Mecz zakończył Wout D’Heer atakując ze środka siatki.
(mic)
Grupa E
◼ PGE Projekt Warszawa - Cucine Lube Civitanova 0:3 (18:25, 21:25, 24:26)
WARSZAWA: Firlej (2), Bednorz (9), Semeniuk (7), Weber (2), Tillie (7), Kłos (2), Wojtaszek (libero) oraz Gomułka (7), Koppers (1), Firszt, Kozłowski. Trener Tommi TIILIKAINEN.
CIVITANOVA: Boninfante (2), Bottolo (11), Gargiulo (5), Nikołow (19), Loeppky (10), D’Heer (4), Balaso (libero) oraz Orduna, Koukartsev. Trener Giampaolo MEDEI.
Sędziowali: Mathias Ewald (Niemcy) i Vitor Alexandre Goncalves (Portugalia). Widzów 3288.
Przebieg meczuI: 6:10, 9:15, 12:20, 18:25.
II: 10:8, 13:15, 15:20, 21:25.
III: 8:10, 13:15, 17:20, 24:26.
Bohater – Aleksandyr NIKOŁOW.
◼ Motpellier HSC VB – Volley Haasrode Leuven 3:0 (25:22, 25:18, 25:20)
|
1. Civitanova |
3 |
9 |
3/0 |
9:0 |
|
2. Montellier |
3 |
5 |
2/1 |
8:5 |
|
3. Warszawa |
2 |
4 |
1/2 |
5:6 |
|
4. Haasrode |
3 |
0 |
0/3 |
0:9 |
