Za wysokie progi

Mistrz Polski nie miał wczoraj wiele do powiedzenia... Fot. Waldemar Deska/PAP


Za wysokie progi

Można było przegrać 0:1 i byłby awans, ale z taką grą nie ma co myśleć o korzystnym wyniku.


LIGA EUROPY

Na przedmeczowej rozgrzewce okazało się, że nie jest w stanie grać Milan Rundić. W tej sytuacji jego miejsce w składzie zajął Jean Carlos Silva, a do bloku obronnego został z konieczności przesunięty uniwersalny Fran Tudor. Jak pokazały boiskowe wydarzenia w pierwszych minutach I połowy, miało to duży wpływ na przebieg rywalizacji…


Fatalne błędy

Nic to jednak w porównaniu z tym, co zobaczyliśmy w wyjściowym składzie Atalanty. Na mecz z mistrzem Polski Gian Piero Gasperini wymienił prawie całą jedenastkę, która w sobotę u siebie wygrała z Milanem! Ostał się tylko Belg Charles De Ketelaere. To jednak włoska jedenastka mogła prowadzić już po kilku minutach, kiedy Luis Muriel o mało co nie wykorzystał nieporozumienia pomiędzy Tudorem a Vladanem Kovaczeviciem. Skończyło się na strachu. Niestety, kilka minut później Kolumbijczyk już się nie pomylił. Częstochowianie, którzy kiepsko weszli w mecz, łatwo stracili piłkę w środku pola (Koczergin), trafiła ona pod nogi aktywnego Muriela, który płaskim i mierzonym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi Rakowa. Potem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w zamieszaniu podbramkowym Mario Pasalić trafił w słupek, do odbitej piłki doskoczył Giovanni Bonfanti i z najbliższej odległości wpakował ją do siatki. Dla 20-latka to pierwsze trafienie w seniorskim zespole, wcześniej grał w rezerwach Atalanty. Zaraz okazję miał Łukasz Zwoliński, ale minął się z piłką przed bramką… To była jedna z niewielu szans mistrza Polski, który był zupełnie zagubiony. Pokazała to kolejna akcja aktywnego Muriela w 32 min, który łatwo objechał obrońców i wybiegającego Kovaczevicia, a po uderzeniu pietą piłka zatrzymała się na słupku. Pachniało katastrofą.


Było blisko

W 48 min mogło być już 0:3, kiedy po fatalnym błędzie Tudora w sytuacji sam na sam był ponownie Muriel. Na szczęście pomylił się, posyłając piłkę obok słupka. Goście mieli wszystko pod kontrolą, a wspierana przez kibiców drużyna Rakowa niewiele była w stanie zdziałać. Brakowało jakichkolwiek akcji pod bramką Marco Cernesecchi. Dopiero w 69 min bliski trafienia głową był Zwoliński, ale przestrzelił. Zaraz potem świetne okazje mieli Adnan Kovaczević i Ante Crnac, którego wejście przyniosło ożywienie, ale efektu nie było. Warto podkreślić, że jedna bramka mogła dać awans, bo przy równej ilości punktów i różnicy bramek ze Sturmem Graz, to częstochowianie byli lepsi od Austriaków mniejszą liczbą… żółtych kartek. Niestety, zamiast gola dla mistrza Polski było kolejne trafienie Muriela… Potrzebujący jednego gola do awansu częstochowianie starali się, ale nie udawało się zaskoczyć rywala, choć okazje były - Zwoliński, Crnac, Piasecki. W doliczonym czasie wszystko wyjaśnił De Ketelaere. Raków został rozgromiony! A wystarczyło przegrać niżej…


Michał Zichlarz


GRUPA D 

Raków Częstochowa - Atalanta Bergamo 0:4 (0:2)

0:1 - Muriel (14), 0:2 - Bonfanti (26), 0:3 - Muriel (73), 0:4 - De Ketelaere (90+3.)   

RAKÓW: V. Kovaczević - Racovitan, A. Kovaczević, Tudor - Jean Carlos (78. Sorescu), Koczergin (61. Cebula), Berggren, Plavsić - Yeboah (61. Crnac), Zwoliński (81. Piasecki), Nowak (81. Kittel). Trener Dawid SZWARGA.

ATALANTA:]Cernesecchi (84. Rossi) - Hateboer, Bonfanti, Del Lungo - Holm (84. Palestra), Adopo (90+2. Mendicino), Pasalić, Miranczuk (89. De Nipoti), Zortea, De Ketelaere - Muriel (89. Cisse). Trener Gian Piero GASPERINI.

Sędziował Enea Jorgij (Albania). Widzów 10000. Żółte kartki: Holm, Bonfanti.  

Sporting – Sturm Graz 3:0 (1:0)

1:0 – Gyokeres (39), 2:0 – Inacio (61),

3:0 – Inacio (70)