Za wysokie progi

Zespoły z Lubina i Kobierzyc minionego weekendu nie będą miło wspominać.

Barbara Zima robiła co mogła, ale wszystkich rzutów nie była w stanie zatrzymać... Fot. Paweł Andrachiewcz/PressFocus

EUROPEJSKIE PUCHARY

Zagłębie Lubin i KPR Gminy Kobierzyce w środku mininego tygodnia zmierzyły się o ligowe punkty. Mecz zakończony zwycięstwem Miedziowych 31:23 (16:8) był przetarciem przed weekendowymi spotkaniami w europejskich pucharach. Grające w fazie grupowej Ligi Europejskiej Lubinianki pojechały do Francji, a występujące w Pucharze Europy Kobierki poleciały do Hiszpanii. Jednym i drugim przyszło przełknąć gorycz porażek.

Jako pierwsza na boisko w Elche wybiegła drużyna z Kobierzyc, której przyszło odrabiać 6-bramkową stratę (22:28) z pierwszego spotkania z Atticgo BM. Zadanie awansu do 1/4 finału było trudne do wykonania i żeby się w nim znaleźć, konieczne było otarcie się o perfekcję. Nadzieję na sukces dawała jedynie pierwsza połowa, zakończona remisem 9:9. Do 45 minuty gra była wyrównana, a po golu Patrycji Wiśniewskiej KPR prowadził nawet 13:12. To rozdrażniło miejscowe. Efektem poprawy gry w ataku było kilka bramek z rzędu i wypracowanie przewagi, której brązowe medalistki zeszłego sezonu nie były w stanie odrobić i porażką 21:27 zakończyły europejską przygodę.

Mistrzynie Polski pozostały w rywalizacji, ale wiele wskazuje, że przyjdzie im rozegrać jeszcze tylko trzy mecze. Na półmetku pozostają bez punktu i o jakąkolwiek zdobycz może być im trudno. W niedzielę wracały na tarczy z Dijon, którego zawodniczki pamiętały porażkę z zeszłego roku i nic dziwnego, że pałały żądzą rewanżu. Lubinianki zagrały bez kompleksów, tocząc z rywalkami wyrównany bój. Dwukrotnie - po trafieniach Kingi Jakubowskiej oraz Kingi Grzyb - Miedziowe prowadziły 9:8 i 10:9 po czym... stanęły. Francuzki wykorzystały to bezlitośnie. Skonsolidowały defensywę, poprawiły skuteczność w ataku i odskoczyły na bezpieczny dystans. Dwa gole straty do przerwy (14:16) dawały nadzieję na złapanie kontaktu, ale po zmianie stron miejscowe podkręciły tempo i głównie za sprawą Nadii Offendal (7 bramek) i Maureen Gayet (6) powiększały przewagę. Gdy było 25:18 trenerka Bożena Karkut poprosiła swoje dziewczyny na rozmowę. Próbowała je jeszcze pobudzić, choć pewnie wolałaby przeprowadzić roszady personalne. Szpital, z którym boryka się od dłuższego czasu, znów dał znać o sobie, wpływając na porażkę 26:31. Problemem była też skuteczność, bo choć wspomniana Jakubowska zdobyła 8 bramek, to drugie tyle padło łupem bramkarek. Gdy do tego dodamy 5 „pudeł” Karoliny Kochaniak (trafiła 3-krotnie), zbierze się całkiem pokaźna liczba. Plusem był natomiast występ Barbary Zimy, która zatrzymała 10 z 35 rzutów (40%), choć szczuplutka Ann-Cathrin Giegerich miała 13 interwencji na 43 rzuty (43%). W drugim meczu grupy D duński Viborg zremisował z rumuńską Coroną Braszów 33:33 (17:19). Szansę na pierwsze punkty Zagłębie będzie miało 8 lutego, kiedy podejmie Dijon.

(mha)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się