Za ile pójdzie liga, jeśli Legia spadnie?

Tytułowe pytanie z tygodnia na tydzień zadaje sobie coraz więcej kibiców. Czy powinni nad tym zastanawiać się również zarządzający Ekstraklasą SA oraz nadawca rozgrywek? Do rozstrzygnięcia kolejnego przetargu na prawa do pokazywania naszej ligi w latach 2027-2031 dojdzie pod koniec tego roku.

Czy ekstraklasa bez Legii będzie mniej warta? Fot. Tomasz Folta / Press Focus

Wartość obecnego kontraktu na pokazywanie ekstraklasy w Canal+ jest niebagatelna i wynosi 1 miliard 140 mln złotych. Rosnąca wartość klubów, jak i całej ekstraklasy oraz dobre występy naszych klubów w europejskich pucharach sprawiły, że niemalże przesądzone było, że wartość kolejnej umowy będzie jeszcze wyższa. Czy ewentualny spadek tak medialnego klubu jak Legia mógłby odwrócić ten trend?

– Zastrzelił mnie pan pytaniem, nie zastanawiałem się nad tym z jednego prostego powodu: nie wyobrażam sobie, aby Legia mogła spaść. Oczywiście musi to wywalczyć na boisku, ale jednak nie biorę pod uwagę takiego scenariusza – mówi nam Kamil Kosowski, były reprezentant Polski, obecnie komentator Canal+.

Przypomnijmy, że w październiku zeszłego roku ruszył proces sprzedaży praw mediowych do ekstraklasy na lata 2027-2031. Przyszły sezon będzie ostatnim, kiedy prawa do pokazywania rozgrywek ma zagwarantowany obecny nadawca. Zakończenie przetargu jest planowane na końcówkę 2026 roku. Kibice przyzwyczaili się do tego, że mecze najwyższej klasy rozgrywkowej mogą oglądać na antenach Canal+. To ta stacja od 1995 roku transmituje naszą ligę. Sublicencję na pokazywanie jednego meczu w kolejce ma TVP.

Scenariusz prawie niemożliwy

Powróćmy jednak do pytania tytułowego, a popuszczając jeszcze bardziej wodze fantazji, wyobraźmy sobie scenariusz, w którym – obok Legii – spadają także Widzew oraz Pogoń, a więc kluby bardzo medialne, z olbrzymią bazą kibicowską. Scenariusz mocno z kategorii science fiction, ale w iluś procentach zapewne możliwy. Dla wielu kibiców poza Warszawą, Łodzią i Szczecinem byłby zapewne nie lada gratką i nie mieliby nic przeciwko jego realizacji. Ale dla władz ligi oraz telewizji posiadającej prawa do pokazywania rozgrywek już niekoniecznie. Zwłaszcza gdyby w ich miejsce pojawiłyby się Pogoń Grodzisk Mazowiecki czy Chrobry Głogów. Nic tym klubom nie ujmując, sportowo grają świetną piłkę, ale nie generują zbyt dużego zainteresowania. A to w przypadku nowego przetargu na pokazywanie naszej ligi pytania nie bez znaczenia.

Najważniejsze osoby w polskiej piłce nie chcą się w tej sprawie wypowiadać pod nazwiskiem, ale nieoficjalnie przyznają, że o ile spadek Legii nie powinien mieć większego przełożenia na wartość ligi czy jej atrakcyjność, to już spadek trzech bardzo atrakcyjnych i medialnych klubów, przy jednoczesnym awansie drużyn, które nie mogą pochwalić się dobrymi „zasięgami”, mógłby wygenerować problem.

Liga mocna sama w sobie

Scenariusz, w którym spada doborowe trio, możemy sobie chyba darować, bo to jednak prawie niemożliwe. Sporo kibiców ekscytuje się jednak ewentualną degradacją Legii, która wciąż nie wydostała się ze strefy spadkowej. Co oznaczałby jej spadek? Ostatnio z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w… 1936 roku. Nie będziemy dopowiadać, co było potem, skupimy się wyłącznie na marketingowo-biznesowym ujęciu tego zagadnienia. – Nie wydaje mi się, aby ewentualny jeden sezon ekstraklasy bez Legii miał zaważyć na kontrakcie, bo już sam wzrost wartości ligi jest drastyczny. Wartość naszej ekstraklasy rośnie z roku na rok. Spadały już z ligi wielkie kluby – Widzew, Wisła, a liga dalej rosła – mówi nam Grzegorz Brudnik, strateg marketingowy, były dyrektor marketingu Rakowa, a obecnie… pisarz kryminałów.

Legia to klub, który generuje największy ruch w sieci. To mecze stołecznych cieszą się największym zainteresowaniem widowni, przynajmniej tej telewizyjnej. Co zatem w sytuacji, gdy liga nie miałaby do zaoferowania meczów Legii? Wartość kontraktu telewizyjnego mogłaby znacznie spaść?

– Ekstraklasa zwyczajnie nie zgodziłaby się na to, aby uzależniać jej wartość od tego, kto z niej spadł czy do niej awansował. To są długoterminowe umowy na transmisje produktu, który stale wzrasta. Byłoby to nawet nie do końca poważne – uważa Brudnik, którego zdaniem nawet spadek trzech „dużych” klubów nie powinien mieć wpływu na wartość umowy. - Z ekstraklasą nic by się nie stało, zyskałaby za to na tym gigantycznie pierwsza liga. Nie znam wszystkich uwarunkowań biznesowych tej umowy – dodaje nasz rozmówca.

Rekompensata z Krakowa

Spadek Legii mógłby zostać w znacznym stopniu zrekompensowany bardzo prawdopodobnym awansem Wisły Kraków. – Któryś z tych wielkich klubów spadnie. Dopuszczam, że może to być Legia, jeśli szybko się tam coś nie zadzieje. W piłce nie ma jednak próżni. Wisła była mocną siłą ekstraklasy i byłaby nią nadal. Wydaje mi się, że oglądalność Wisły nie byłaby na gorszym poziomie niż Legii – mówi Brudnik.

Z drugą częścią wypowiedzi zgadza się również Kosowski. – Po awansie Wisły liga będzie jeszcze mocniejsza. Chciałbym, żeby w ekstraklasie grały największe marki, a jeszcze kilka ich jest. Wierzę, że liga będzie coraz silniejsza. Od strony marketingowej nie jestem w stanie oszacować takiej ewentualnej wymiany, ale jak powiedziałem wcześniej, nie wierzę, aby Legia spadła – dodaje 52-krotny reprezentant Polski.

Jeden zarządca

Spec od marketingu sportowego zwraca uwagę jeszcze na inny aspekt, który podniósłby jakość naszej piłki ligowej, nie tylko w ekstraklasie. – Reformy wymaga cały nasz system ligowy. Myślę tutaj o angielskim stylu zarządzania. Wszystkie trzy czołowe ligi powinny mieć jednego wspólnego zarządcę. To zwiększyłoby atrakcyjność nie tylko ekstraklasy, ale również dwóch niższych lig centralnych. Jeżeli pierwsza liga dostaje ułamek pieniędzy, które są w ekstraklasie, a to jest naprawdę ciekawa liga, z bardzo dobrymi klubami, to nie możemy mówić o zbilansowanym rozwoju. Pierwsza liga jest opakowana coraz lepiej, ale to się dzieje samo, a nie strukturalnie. W trzech czołowych ligach nie powinno być również drużyn rezerw, nic tak nie psuje ligi jak drugie zespoły. Im lepiej dzieje się w niższych ligach, tym jeszcze wyższa jest wartość ekstraklasy. Moglibyśmy mieć 30-40 jakościowych klubów, a nie 15 – uważa Brudnik.

Mariusz Rajek

Oglądalność ekstraklasy w Canal+ i TVP (w mln widzów)

2020/21

33,71

2021/22

34,95

2022/23

46,55

2023/24

47,81

2024/25

50,59


CZY WIESZ, ŻE...

Pierwszy mecz polskiej I ligi (dzisiejszej ekstraklasy) transmitowany był na antenie Canal+ – to nie Prima Aprilis! – 1 kwietnia 1995. Była to potyczka Legia Warszawa – GKS Katowice. Mecz komentowali Janusz Basałaj i Maciej Szczęsny (wówczas zawodnik Wojskowych, leczący jednak w tym czasie kontuzję), a reporterem boiskowym przeprowadzającym wywiady był Tomasz Smokowski.

Ekstraklasa bez zawodników Legii? To możliwe! Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się