Za długo trwa czekanie

Ech, gdyby można było w lidze grać tylko z „Góralami”... - westchnie pewnie niejeden kibic Niebiesko-czerwonych, patrząc na historię gier z Podbeskidziem.

Ważny moment meczu w Gdyni: Kuba Solecki (z prawej) za ten faul na Kamilu Orliku ukarany zostanie czerwoną kartką i Bytomianie „pójdą po remis”. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

POLONIA BYTOM

Właśnie z Podbeskidziem, bo u progu XXI wieku, gdy Bielszczanie grali jeszcze pod szyldem BBTS i z wolna szli w górę ligowej hierarchii, to na trzecim szczeblu rozgrywkowym zlali ówczesnych Polonistów (2:0 i 3:0). Od tamtej pory jednak obie drużyny potykały się na drugim (2005/06 i 2006/07) i trzecim (2024/25) froncie sześciokrotnie i tu już bilans jest jednoznaczny: pięć zwycięstw Polonii i remis! Przeszłość oczywiście nie ma kompletnie znaczenia dla scenariusza niedzielnego spotkania przy Piłkarskiej, ale – na przykład – Marcin Biernat, jak dwa sezony wstecz, wciąż kieruje defensywą Bielszczan, a Kamil Wojtyra wciąż zdobywa gole dla Bytomian. To właśnie on w obu wygranych wtedy po 1:0 meczach strzelał zwycięskie bramki, obie z karnych.

Za łatwo weszli

Z trafianiem do siatki przeciwników Polonia nie ma kłopotów i w tym sezonie: każde z dotychczasowych spotkań kończyła przecież przynajmniej z jednym golem. W każdym z nich wszakże co najmniej jednego traciła. - W Gdyni też „przeciekliśmy” raz – trener Konrad Gerega na konferencji po meczu z Arką znów musiał użyć często powtarzanego w tym sezonie określenia. - Za łatwo rywale weszli w nasze pole karne – tak odniósł się do bramki Gdynian.

Rośnie z meczu na mecz

- Bierni byliśmy w tym momencie w niskiej obronie – oceniał „z boiska” Lucjan Zieliński. Choć Polonia nie zajmuje eksponowanego miejsca, on akurat ma za sobą dobry miesiąc; znalazł się w gronie pięciu graczy nominowanych do tytułu „Piłkarza sierpnia”. Nie wygrał, ale samo wskazanie jego kandydatury jest – biorąc pod uwagę wyniki drużyny – wyróżnieniem. - Rosnę z meczu na mecz i to nie jest mój maks – zapewniał Zieliński przed kamerą klubowej TV.

Mental jest mocny

Punkt zdobyty w Gdyni – przyjęty w szatni Bytomian z odrobiną goryczy (Gerega: - Wracamy z niedosytem), ale i radości (Zieliński: - Szanujemy go, bo Arka była najbardziej jakościowym zespołem, z jakim graliśmy w tym sezonie) – ma wartość sportową i mentalną. W poprzednich meczach Polonia traciła co najmniej dwa gole; teraz – w starciu z jednym z faworytów i to na jego terenie – tylko jednego. Poza tym... - Bardzo ciężko wracać do meczu, jak się przegrywa, a już czwarte spotkanie wyciągamy z nieprzyjemnego dla nas wyniku. Cieszy więc, że mental jest mocny. Wciąż trochę nam brakuje, żeby zagrać „na zero z tyłu”, ale nadrabiamy ofensywą, pokazujemy charakter – zaznacza wahadłowy/skrzydłowy Niebiesko-czerwonych.

Przełamać impas

Na koniec słówko o Podbeskidziu, które po serii pięciu remisów, tydzień temu przegrało i jest w tabeli za Polonią, ale „tuż za”. - Bo to zespół jakościowy, grający w piłkę i piłką – ocenia Zieliński. - Odrę przecież, mimo końcowego remisu (1:1 – dop. aut.), potrafił zdominować.

- Nie ma innej drogi niż punktować za 3; przełamać impas. Już za długo trwa czekanie na zwycięstwo – szkoleniowiec Polonii, po kroku w przód, jakim był ostatni mecz jego podopiecznych, w głowie ma przede wszystkim pozytywny scenariusz nadchodzącego starcia z „Góralami”.

Dariusz Leśnikowski

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się