Z tej Mońki wyszedł dobry chleb
Lech w tym sezonie miał kilku bohaterów, którzy pomogli obronić mistrzostwo. Jak to w rozgrywkach, jedni na plus, inni nie...
Michał Gurgul (z lewej) i Wojciech Mońka, czyli wychowankowie, którzy zapewnili Lechowi mistrzostwo! Fot. Przemysław Szyszka/PressFocus
Do końca ekstraklasowego sezonu została jeszcze jedna kolejka, ale znane jest najważniejsze rozstrzygnięcie - Kolejorz został mistrzem Polski i obronił tytuł po zeszłorocznym zwycięstwie. Oto bohaterowie, którzy ozłocili Kolejorza!
BRAMKARZE
Bartosz Mrozek – nie zagrał tylko w meczu z Pogonią, bo… ugryzł go własny pies. 26-latek obniżył poziom w porównaniu z zeszłym sezonem, ale... liczy na transfer do lepszej ligi. Katowiczanin piłkarzem Lecha jest od 2014 roku, kiedy to trafił do akademii w wieku 14 lat.
Plamen Andrejew – jego debiut, a dotychczas jedyny występ, był słodko-gorzki. Lech zwyciężył z Pogonią 2:1, ale Bułgar ledwo dokończył mecz. Wyglądało to dramatycznie, bo łapały go… skurcze. Być może jego przygoda skończy się tylko na tym spotkaniu.
OBROŃCY
Joel Pereira – od kilku sezonów jest podstawowym prawym obrońcą. Te rozgrywki nie były jednak takie udane. Portugalczyk przede wszystkim zatracił swoją jakość w dośrodkowaniach, ale wciąż jest jednym z lepszych bocznych defensorów w lidze.
Robert Gumny – wrócił do klubu po pięciu latach gry w Bundeslidze, gdzie jednak więcej było kontuzji niż grania. Był głównie rezerwowym, ale wniósł dobrą energię do szatni. W ostatnim meczu w Radomiu stanął w obronie Joao Moutinho, któremu miejscowi kibice zabrali… klubową kurtkę.
Wojciech Mońka – odkrycie sezonu! 19-latek wszedł z futryną do zespołu i był pewnym punktem. Niewątpliwie to przyszłość reprezentacji Polski, już jest kuszony przez lepsze kluby. Za niedługo może zostać wybrany najlepszym obrońcą sezonu.
Alex Douglas – nie był faworytem u trenera Nielsa Frederiksena, zresztą kiedy wchodził, to nie przekonywał. Doznał kontuzji i słuch po nim… zaginął.
Mateusz Skrzypczak – oczekiwania były duże, bo przyszedł jako najlepszy obrońca zeszłego sezonu. Balonik szybko pękł, bo rodowity Poznaniak popełniał mnóstwo błędów. Być może zjadła go presja… Jednak dopisał sobie trzecie mistrzostwo w karierze, zdobyte z dwoma klubami.
Antonio Milić – Chorwat to jeden z liderów drużyny. Jest solidny i ma ogromny atut, czyli świetnie ułożoną lewą nogę. Doznał kilkutygodniowej kontuzji, a nowy kontrakt na razie nie jest podpisany.
Hubert Janyszka – zadebiutował w wyjątkowym meczu z Legią. Zagrał tylko kilka minut, ale będzie to miło wspominał. Pełen stadion i zwycięstwo 4:0! 192 cm wzrostu to atut, który wyróżnia 17-latka.
Michał Gurgul – drugi sezon z rzędu jest podstawowym lewym obrońcą, notuje najlepsze liczby. Charakterystyką 20-latka jest jednak wyższy poziom gry w ofensywie niż w defensywie.
Joao Moutinho – podobnie jak Skrzypczak, przyszedł do Lecha po udanym sezonie w Białymstoku. Był solidny, ale pewnego poziomu nie przeskoczył.
POMOCNICY
Antoni Kozubal – mały, ale wariat. 21-letni pomocnik był jednym z kluczowych zawodników, rządził w środku pola, zdobył trzecie mistrzostwo i dostał zielone światło na odejście do lepszej ligi.
Timothy Ouma – ściągnięty naprędce na wypożyczenie po kontuzji Radosława Murawskiego. W styczniu dostał jednak naganę od trenera, nie poleciał na obóz, ale potem powrócił do łask. Na przyszły sezon raczej nie zostanie.
Gisli Thordarson – Islandczyka męczą w tym sezonie kontuzje, a podobno talent ma spory. Na razie jednak uśpiony. Może w następnych rozgrywkach pokaże na co go stać?
Radosław Murawski – stracił niemal cały sezon przez kontuzję. 32-latek z Radomiakiem zagrał dopiero drugi mecz w sezonie. Jak sam powiedział „mogę na krzywy ryj świętować mistrzostwo Polski”.
Sammy Dudek – dwukrotny mistrz Polski, który w ciągu dwóch sezonów zagrał na razie tylko… 29 minut w ekstraklasie. Wciąż jest to melodia przyszłości.
Filip Jagiełło – w Lechu rozkręcił się dopiero z czasem. W tym sezonie zmagał się z urazami, wciąż jest jednak ważnym zawodnikiem. Po latach kariery bez trofeów, w Poznaniu zdobył drugie mistrzostwo.
Pablo Rodriguez – obniżone getry, plaster na nosie i wymachiwanie rękoma – hiszpański „Dawid Podsiadło z Poznania" jest barwną postacią, ale na razie charakteryzuje się głównie tym, a nie świetną grą, choć przebłyski były.
Patrik Walemark – występuje na boisku dopiero od początku roku i wciąż szuka odpowiedniej formy. Ma dobre momenty, z Radomiakiem strzelił ważnego gola. Dla zespołu byłoby dobrze, jakby wrócił do gry sprzed kontuzji.
Luis Palma – przychodził jako potencjalna gwiazda i udowodnił jakość. Teraz Lech negocjuje transfer definitywny z Celtikiem. Oby się udało zatrzymać magika z Hondurasu, bo jest to tylko wartość dodana!
Daniel Hakans – kolejny zawodnik, który większość czasu spędził w gabinetach lekarskich. Wchodzi głównie na końcówki spotkań i na razie nie udowodnił, że zasługuje na więcej.
Leo Bengtsson – dołączył do klubu jako wielka niewiadoma, a okazał się solidnym wzmocnieniem. Szwed miał wokół siebie kilku rodaków, więc wejście do zespołu było łatwiejsze.
Ali Gholizadeh – szklany, ale wybitny. Przyszedł kontuzjowany, teraz czeka go kolejna przerwa, ale jak Irańczyk gra, to można wpaść w zachwyt. Takich zawodników nasza ekstraklasa potrzebuje. Istniało prawdopodobieństwo, że pojedzie na mistrzostwa świata, więc szkoda jest jeszcze większa…
Kornel Lisman – 20-latek wchodził głównie z ławki, w styczniu miał zostać wypożyczony do Polonii Warszawa, ale na przeszkodzie stanęła kontuzja. Po zabiegu jego rehabilitacja trwa kilka miesięcy.
Taofeek Ismaheel – biegał, walczył, robił dużo wiatru, ale… mało liczb. Na koncie teraz ma tylko gola i zaliczył asystę. Po wypożyczeniu prawdopodobnie wróci do Zabrza.
NAPASTNICY
Mikael Ishak – Szwed wciąż króluje w Poznaniu i jest na drugim miejscu w klasyfikacji najlepszych strzelców klubu. Do pierwszego Piotra Reissa traci ledwie sześć goli. Skuteczność jest niezła, ale patrząc na ilość sytuacji, bramek powinno być więcej. 33-latek nie ma odpowiedniego następcy, który by go odciążył.
Yannick Agnero – najdroższy transfer Lecha w historii. Na razie Iworyjczyk się nie spłaca, a 2,3 miliona euro piechotą nie chodzi. 23-latek nigdy nie był jednak bramkostrzelnym snajperem.
Filip Szymczak – sezon rozpoczął w Kolejorzu, zaliczył asystę i odszedł do Belgii na wypożyczenie. Tam jednak przepadł, wróci do Poznania i być może… znowu odejdzie.
Bryan Fiabema – wyszydzany w Poznaniu, ale zapewnił sześć punktów, bo strzelił zwycięskie bramki z Widzewem i GKS-em Katowice. W zimę odszedł do holenderskiego ADO Den Haag, z którym wywalczył awans do Eredivisie!
Kamil Jakóbczyk – zagrał kilka minut w listopadzie przeciwko Arce. Na zimowym obozie w Abu Zabi doznał kontuzji i wróci w przyszłym sezonie.
Miłosz Cebo
