Z takim nazwiskiem tylko ŁKS!

19-letni Kacper Terlecki został właśnie zawodnikiem łódzkiego pierwszoligowca.

Michał Pazdan z Wieczystej (z prawej) sprawdzał latem umiejętności nowego nabytku Łódzkiego Klubu Sportowego (w środku), gdy ten grał jeszcze w Zagłębiu II. Fot. Tomasz Folta/Press Focus

ŁKS ŁÓDŹ

Wychowanek dolnośląskiego Orła Wojcieszów i Zagłębia Lubin już trzeci sezon spędzał w kadrze zespołu ekstraklasy, ale jeszcze w niej nie zadebiutował. Był wyróżniającym się zawodnikiem II-ligowych rezerw Zagłębia, jego kontrakt nie został jednak przedłużony. Teraz dostał szansę awansu do wyższej klasy, bo w Łodzi liczą, że będzie znaczącym wzmocnieniem składu.

Już jest w Turcji

Kacper nie ma rodzinnych powiązań z warszawsko-łódzką gałęzią rodu. Nie jest spokrewniony z jedną z ikonicznych postaci ŁKS-u Stanisławem (w grudniu minęła siódma rocznica jego śmierci) i jego synem Maciejem, też piłkarzem ŁKS-u i Widzewa. Dla kibiców ŁKS-u jego przejście do ich drużyny ma wręcz znaczenie symboliczne, a samo nazwisko podnosi poprzeczkę wymagań. Grywał w kolejnych rocznikach reprezentacji juniorskich. W poprzednim sezonie grał w U-19 w eliminacjach mistrzostw Europy. Występował również w młodzieżowej Lidze Mistrzów z zespołem Zagłębia, mistrza Polski juniorów w sezonie 2021/22.

Terlecki wraz z nowymi kolegami trenuje już w Turcji, w okolicach Side. Ekipa zamieszkała w hotelu The Sense Delux, który – jak sama nazwa wskazuje, nie jest byle jaki. Są tam przede wszystkim bardzo dobre warunki treningowe.ŁKS wraca do domu 1 lutego, a w planie są trzy mecze sparringowe: 25 stycznia z FK Andijon z Uzbekistanu (miasto i klub znane są bardziej pod dawną rosyjską nazwą Andiżan i tak należy to czytać), potem z Obołonią Kijów i z Wieczystą.

Pożegnano ozięble

Pion sportowy klubu zapowiada pięć transferów w zimowej przerwie. Na razie są dwa: wśród trenujących jest też znany z występów w Stali Mielec Japończyk Koki Hinokio. Paradoksalnie jemu może być łatwiej zadomowić się w ŁKS-ie niż Terleckiemu. Po pierwsze – pojawił się w Polsce już wiosną 2019 roku i ma ligowe doświadczenie ze Stomilu, Zagłębia Lubin i Stali Mielec, po drugie – w II-ligowych rezerwach ŁKS-u już trzeci sezon z kolei gra jego rodak Juja Kamon.

Miejsce w klubowej kadrze zrobili nowym Artemijus Tutyszkinas (odszedł do NK Celje w Słowenii), Kelechukwu Ibe-Torti (Stal Stalowa Wola) oraz Jorge Alastuey i Ivan Mihajlevic, których pożegnano ozięble, rozwiązując z nimi kontrakty. Dobrą wiadomością jest też przedłużenie kontraktu Michała Mokrzyckiego – nawet jeśli odejdzie, to ŁKS na nim przynajmniej zarobi.

Lepsze były zaspy

W Turcji upału nie ma, ale pogoda sprzyja treningom na trawie. Przypominają się dawne obozy zimowe i biegi w kopnym śniegu po górach, które aplikował swoim podopiecznym legendarny trener Władysław Król, a potem jego ulubiony piłkarz i uczeń Leszek Jezierski. Starsi piłkarze ŁKS-u do dziś opowiadają, że na prośbę o urozmaicenie treningów Jezierski proponował… drugą rundę po górskiej ścieżce. Z bliska, chwilami wręcz w dresie z boiska, oglądałem treningi na obozie w Holandii w 1977 roku. W lutym pogoda była już wiosenna, warunki w ośrodku w Papendal znakomite, rywale w meczach kontrolnych pierwszej klasy: Werder Brema, Union St. Gilloise z Brukseli, silny wówczas holenderski Haarlem. ŁKS był na półmetku rozgrywek liderem ekstraklasy, ale wiosna po takich przygotowaniach wypadła fatalnie i drużyna skończyła dopiero na siódmym miejscu, bo jeszcze na obozie trener pokłócił się z Tomaszewskim i atmosfera w drużynie kompletnie się skwasiła. Jeszcze gorsza była zimowa eskapada ŁKS-u do Brazylii za czasów Antoniego Ptaka. Zimą 2000 roku drużyna spędziła tam prawie miesiąc, trenując i mieszkając w fatalnych warunkach, a na koniec sezonu spadła z ekstraklasy. To już lepsze były te śnieżne zaspy Króla i Jezierskiego w Kudowie.

Wojciech Filipiak