Z synem u boku

40-letni James Morrison zwyciężył w finałowym turnieju HotelPlanner Tour i zaklepał sobie powrót do pierwszej ligi. Wielkim wsparciem był jego 13-letni potomek!

Pełnia szczęścia! Fot. Facebook DP World Tour

Dla takich chwil warto żyć. To wspaniała historia dla ojca i syna. Obaj do końca życia wspominać będą wspólnie spędzony czas w Club de Golf Alcanada, zwłaszcza że przed Rolex Grand Final supported by The R&A angielski weteran odgrażał się, że jeśli na Majorce nie uda mu się wrócić na DP World Tour, być może zawiesi kije w garażu i zakończy karierę. Tak się jednak nie stało, bo cała historia miała szczęśliwe zakończenie.

Wracając pamięcią do lat świetności

James Morrison ma w dorobku dwa zwycięstwa w DP World Tour, w Madeira Island Open w 2010 roku oraz w Open de España w 2015 roku. Wcześniej spędził kawał życia w najlepszej europejskiej lidze golfa, występując tam przez 15 lat. W zeszłym sezonie utracił kartę do gry, spadł do HotelPlanner Tour, po czym szybciutko i w wielkim stylu powrócił do grona najlepszych. Jakby nigdy nic złego się nie stało, od kolejnego sezonu ponownie rywalizować będzie na DP World Tour!

W pewnym momencie sobotniej rundy zajmował siódme miejsce wraz z trzema innymi zawodnikami, jednak pod koniec dnia wysunął się na prowadzenie, zaliczając bezbłędną rundę 65, 7 uderzeń poniżej par. Dało mu to dwa uderzenia przewagi nad Szkotem Euanem Walkerem i Południowoafrykańczykiem Danielem Van Tonderem przed niedzielnymi rozstrzygnięciami. Finałowego dnia miał nieco lepsze i gorsze momenty, jednak nawet pomimo bogeya na ostatnim dołku, zapewnił sobie wyśniony tytuł, pokonując trzema uderzeniami znanego polskim kibicom z gry w finałowej grupie GAC Rosa Challenge Tour - Włocha Stefano Mazzolego i czterema Van Tondera, Walkera i Szweda Albina Bergstroma. Triumf ten był dla niego bardzo miłą niespodzianką wobec rozważań o zakończeniu kariery. „Kiedy mówiłem, że to będzie mój ostatni turniej, tak miało być na sto procent. To kompletnie wszystko zmieniło. Cieszę się, że to już za mną. Grałem dobrze przez cały tydzień. Dzisiaj nie szło mi tak dobrze, ale opanowałem emocje i sięgnąłem pamięcią do moich zwycięstw w DP World Tour”.

Zero oczekiwań

Przeszedł na zawodowstwo w 2006 roku, grając początkowo w satelitarnej lidze EuroPro Tour. Pod koniec 2007 r. rozegrał wszystkie trzy etapy Q-School, gdzie udało mu się wyrwać stałe miejsce na Challenge Tour. W 2009 r. zajął tam osiemnaste miejsce, awansując na European Tour w kolejnym sezonie. Zwyciężał tam dwukrotnie, aż wreszcie po latach dobra passa się odwróciła. W czerwcu 2025 r. wygrał na HotelPlanner Tour we francuskim Blot Play9, pokonując Maksa Kennedy'ego w dogrywce, co było jego pierwszym triumfem od ponad dekady.

Na Majorce nie miał zbyt śmiałych oczekiwań. Przyznał nawet, że nie nastawiał się na zdobycie trofeum, ale im dłużej grał, tym bardziej przypominał sobie poprzednie wygrane, odpowiednio nastawiając się do rywalizacji. „To zabawne, ale przez cały tydzień miałem takie nastawienie: dobra, to może być ostatni turniej i tak naprawdę nic mnie to nie obchodzi, ale dziś rano zaczęło mi się to trochę podobać i pomyślałem sobie: chwileczkę, to nie jest miejsce, w którym chcę być. Po prostu próbowałem sięgnąć do banku pamięci minionych lat i udało się”.

Wszystko zakończył trzema puttami na ostatnim greenie, mimo to i tak mógł wziąć swojego syna w ramiona i razem z nim świętować ich wspólny triumf. 13-letni Finley był częścią sukcesu rodziny Morrisonów, był wprost wymarzonym caddym: „Wbiłem putta na birdie na jedenastce, a on westchnął ciężko. Pomyślałem: Strasznie się denerwujesz, stary, a on odpowiedział: Nie za bardzo, ale myślę, że czuł się tak samo, jak my obaj. Poradził sobie świetnie, a nasz uścisk na osiemnastym greenie był najwspanialszą rzeczą na świecie”.

Jak wino

Najstarszy zawodnik w stawce rozpoczął turniej na 36. miejscu w klasyfikacji generalnej sezonu, ale w sobotę awansował już na pozycję ósmą w przewidywanej klasyfikacji. Dzień przed wielkim powrotem tak komentował to co mogło się wydarzyć: „To byłaby bajka, biorąc pod uwagę, jak ważny to tydzień pod względem kolejnego kroku. Cieszę się, że jestem z Finem, który wykonuje świetną robotę – opowiadał o swoim synu. - Putt na ostatnim dołku na siódme birdie dnia – myślałem, że piłka będzie skręcać z lewej do prawej, ale on powiedział: Nie, tato, z prawej do lewej - i piłka poleciała prosto w środek dołka. Jestem bardzo, bardzo dumny, że mam go u boku i niezależnie od jutrzejszego zwycięstwa, porażki czy remisu, będzie to wspaniałe przeżycie”. To było niezwykłe doznanie, a James awansował o okrągłe 30 miejsc na pozycję szóstą w końcowym rankingu Road to Mallorca. Po wszystkim przekomarzał się, że trochę współczuje swojemu synowi: „Naprawdę mi go szkoda. Jutro rano musi wstać o szóstej trzydzieści do szkoły. Jest niesamowity. Uwielbiam go. Poradził sobie świetnie”.

Najlepszym graczem roku okazał się znany i lubiany JC Ritchie z RPA, siedmiokrotny zwycięzca na HotelPlanner Tour, trzykrotny w tym roku, który triumfalnie powraca na DP World Tour. JC po swoich trzech tegorocznych triumfach natychmiastowo awansował na DP World Tour i wcale nie musiał już grać w niższej lidze. Postanowił wystąpić jednak w wielkim finale, zajmując tam solidne siódme miejsce. „Jeszcze do mnie to nie dotarło. Nie rozumiem, co zrobiłem. Myślę, że miałem niesamowity sezon. Kiedy wrócę do domu, a może nawet dziś wieczorem, usiądę i pomyślę. To był dla mnie wymarzony rok. Stało się to, co powiedział mi jeden z moich pierwszych trenerów, kiedy przygotowywałem się do startu w lidze. Powiedział, żebym starał się być najlepszy w każdej lidze, zanim awansuję albo spróbuję znaleźć się w pierwszej dziesiątce. Udało mi się wygrać ranking Sunshine Tour, a potem zajęło mi trochę czasu, żeby nauczyć się tu grać i rywalizować”.

Ostatnim, dwudziestym zawodnikiem, który uzyskał awans, został Albin Bergstrom, awansujący w finałowym turnieju o 20 pozycji. Pierwszym pechowcem okazał się siostrzeniec samego Ernie Elsa – Jovan Rebula, który otarł się o wymarzony awans o niecałe 30 punktów rankingowych! Z miejsca szesnastego teleportował się na DP World Tour triumfator GAC Rosa Challenge Tour – Hugo Townsend, finiszując na jedenastej pozycji na Majorce. To drugi z rzędu triumfator polskiej odsłony Hotel PlannerTour, który kilka miesięcy po turnieju w Konopiskach pod Częstochową wywalczył promocję do wyższej ligi. W 2024 roku sztuki tej dokonał Hiszpan Angel Ayora, który w tym tygodniu walczy w Abu Dhabi w przedostatnim turnieju DP World Tour sezonu.

Już wkrótce karuzela rozkręci się na nowo.

 Kasia Nieciak

WYNIKI i RANKING

Szczęśliwa dwudziestka. Fot. Facebook HotelPlanner Tour

JC Ritchie królował w tym sezonie. Fot. Facebook HotelPlanner Tour

James Morrison wraca w wielkim stylu. Fot. Facebook HotelPlanner Tour

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się