Z przytupem weszły na salony

Kinga Kozak (z prawej) uważa, że w elicie Ligi Narodów Polki są w stanie powalczyć z każdym rywalem. Fot. Dorota Dusik/slzpn
Z przytupem weszły na salony
Gol Kingi Kozak przypieczętował awans biało-czerwonych do Dywizji A Ligi Narodów.
Już przed meczem Polska - Grecja, kończącym rozgrywki Dywizji B Ligi Narodów, było wiadomo, że nasze panie, grające pod wodzą Niny Patalon, zajmą 1. miejsce w tabeli grupy 3. i wywalczą historyczny awans. Nie znaczy to jednak, że na nową murawę Zagłębiowskiego Parku Sportowego w Sosnowcu wybiegły bez motywacji. Wręcz przeciwnie! Kapitan Ewa Pajor i jej drużyna bardzo się starały, żeby rozgrzać sporą widownię, zasiadającą na trybunach ArcelorMittal Park.
Z zimną krwią
Polki - jak na faworytki przystało - od początku uzyskały przewagę, którą potrafiły przekuć na pozycje strzeleckie. Jako pierwsza blisko szczęścia była Kinga Kozak, która w ostatniej chwili zastąpiła Klaudię Lefeld, kontuzjowaną na rozgrzewce. W 24 minucie 21-letnia pomocniczka, finalizując akcję po zagraniu Eweliny Kamczyk, ostemplowała poprzeczkę. W 37 minucie znakomitą kontrę rozpoczęła Martyna Wiankowska i choć rywalki „ścięły” 26-letnią skrzydłową, to sędzia zastosowała przywilej korzyści, a Ewa Pajor po podaniu Kamczyk z zimną krwią wykorzystała sytuację sam na sam z bramkarką. Płaski strzał z 12 metrów ustalił wynik pierwszej połowy.
Historyczny sukces
Po zmianie stron nadal przeważały biało-czerwone, a pieczęć na zwycięstwie postawiła wspomniana Kozak. Kolejny raz otrzymała dokładne podanie od Kamczyk i uderzeniem z 5 metrów ulokowała piłkę pod poprzeczką. W ten sposób w noc, w którą święty Mikołaj przynosi dzieciom prezenty, została postawiona pieczęć na historycznym sukcesie. Polki z 5 zwycięstwami i remisem z przytupem weszły na piłkarskie salony.
Spełnienie dziecięcych marzeń
- Oczywiście, że wierzę w świętego Mikołaja - powiedziała [Kinga Kozak]. - Przed meczem nie miałam czasu, żeby napisać do niego, o jakich prezentach marzę, ale wiem, że on spełnia życzenia i to nawet te, o których się myśli tylko po cichutku. Jako dziecko śniłam na przykład o bramce strzelonej w reprezentacji. Pamiętam też z tamtych lat różowe buty piłkarskie Nike-Mercurial, które dostałam w mikołajkowym prezencie. To, że 5 grudnia mogłam zagrać w reprezentacji Polski przeciwko Grecji i to od początku meczu, też było dla mnie radosną niespodzianką, bo miałam zacząć na ławce rezerwowych.
Najlepiej jak potrafimy
- Cieszę się bardzo, że wybiegłam w podstawowym składzie, i że strzeliłam gola, pieczętującego nasz awans do Dywizji A. Nie mam konkretnego rywala, z którym chciałabym zagrać w elicie Ligi Narodów, bo tam nie ma słabych przeciwników, więc z każdym kogo wylosujemy będziemy musiały zagrać najlepiej jak potrafimy. Wierzę jednak, że z każdym rywalem damy sobie radę i zrobimy kolejny krok, zapewniając sobie awans do Euro 2025 w Szwajcarii. Chyba właśnie to napiszę w liście do świętego Mikołaja - zmrużyła oko była zawodniczka GKS-u Katowice i Czarnych Sosnowiec, a obecnie Glasgow City.
jaD
Polska - Grecja 2:0 (1:0)
1:0 - Pajor, 37 min, 2:0 - Kozak, 59 min
POLSKA: Szemik - Adamek (46. Padilla Bidas), Zieniewicz, Woś, Matysik - Kamczyk (82. Krezyman), Pawollek, Kozak (90. Domin), Achcińska (71. Szymczak), Wiankowska - Pajor.
Trener Nina PATALON.
GRECJA: Zi Nassi - Paterna, Palama, Sidira (82. Kapnissi), Mitkou - Chamalidou (82. Georgantzi), Markou (66. Chalatsogianni), Kakabouki, Sarri, Giannaka (46. Moraitou) - Spyridonidou (66. Kaldaridou).
Trener Alexandros KATIKARDIDIS.
Sędziowała Jelena Pejković (Chorwacja).
Widzów 3694.
Żółta kartka Sidira.
Serbia - Ukraina 0:1 (0:0)
[0:1] - Hiryn, 55 min

