Z Palmy leją się łzy
Honduranin bardzo chciałby zostać w Poznaniu, ale nie wszystko zależy od niego…
Luis Palma bardzo się stara, ale nie zawsze wszystko wychodzi. I wtedy emocje buzują... Fot. Paweł Jaskółka / Press Focus
LECH POZNAŃ
Mistrzowie Polski powoli wracają na odpowiednie tory. Po dwóch porażkach na inaugurację rundy wiosennej przyszły dwa zwycięstwa, z Górnikiem w Zabrzu (1:0) i u siebie z Piastem (3:0).
Kierunek: kontrola sytuacji
Dla Lecha zwłaszcza to drugie spotkanie może być satysfakcjonujące, ponieważ było to pierwsze czyste konto na swoim stadionie od 24 maja 2025 roku i meczu z… niebiesko-czerwonymi, które przyniosło upragniony tytuł. Z kolei dwa spotkania z rzędu bez straty gola to pierwsza taka sytuacja od listopada 2024 roku. W Poznaniu liczą, że nie jest to chwilowy skok formy, a tendencja stała, bo czołówka jest w zasięgu. – W tabeli jest ciasno, widać to gołym okiem. W Europie jest inaczej, w Polsce nikt nie ma wysokiej średniej punktów. To wyjątkowy sezon, w którym wszystko może się wydarzyć. Musimy nadal punktować, by polepszyć naszą pozycję, chcemy bardziej kontrolować sytuację w polskiej lidze – mówił po meczu trener Niels Frederiksen.
Im bardziej się stara, tym gorzej wychodzi
I chociaż cały zespół notuje progres formy, swojej optymalnej dyspozycji wciąż szuka Luis Palma. 26-latek miał bardzo mocne wejście do Kolejorza i z marszu pokazał, że może stać się gwiazdą nowej drużyny. Reprezentant Hondurasu w 29 spotkaniach w niebiesko-białych barwach strzelił sześć goli i zaliczył siedem asyst. Jednak ostatnia bramka to początek listopada i starcie z Rayo Vallecano (2:3).
Ten rok Palma rozpoczął jako rezerwowy i widać po każdym wejściu na boisko, że bardzo chce wrócić do podstawowego składu. Jednak... im bardziej się stara, tym gorzej wychodzi. Z Piastem skrzydłowy najpierw świetnie dograł wzdłuż bramki do Yannicka Agnero, ale Iworyjczyk niezdarnie uderzył wprost we Frantiska Placha; później Palma sam miał okazję do pokonania słowackiego bramkarza. Gdy jednak go minął, jego strzał zablokował jeden z obrońców.
Takie sytuacje mocno oddziałują na Honduranina, który zdaje sobie sprawę, że na razie jest cieniem samego siebie. Po końcowym gwizdku z niebiesko-czerwonymi był blisko… płaczu, a pocieszał go jeden z członków sztabu. Słabsza dyspozycja nie ma jednak związku z niesprzyjającą aurą. – Pogoda wcale mi nie przeszkadza. Może nie jest tak jak w Hondurasie, ale macie piękną zimę i nie jest to dla mnie problem – tłumaczył skrzydłowy.
Okazja do poprawy będzie już w czwartek w rozgrywkach Ligi Konferencji, Lechici zmierzą się z fińskim KuPS Kuopio. Od mistrzów Polski wymaga się, żeby poradzili sobie z takim rywalem.
Los w kieszeni prezesa
26-letni pomocnik jest wypożyczony z Celticu. Prezes Piotr Rutkowski ujawnił, że sam nie wierzył, że uda się dopiąć ten transfer, ale zadziałać miały dobre kontakty z władzami szkockiego klubu. Mistrzowie Polski zapewnili sobie opcję wykupu, ale musieliby zapłacić około 4 miliony euro. W Poznaniu przyznają, że na razie nie stać ich na taki wydatek i być może w tej kwestii się nic nie zmieni. Dyrektorzy Lecha chcieliby jednak renegocjować tę kwotę, co pokazuje, że determinacja (choć niekoniecznie finansowa...) w klubie jest.
Na pozytywny finał rozmów liczy Palma, który wprost określił, gdzie chce kontynuować swoją karierę. – Mam nadzieję, że zostanę w Lechu na dłużej, ale to nie tylko moja decyzja. Robię swoje z dnia na dzień i bardzo mnie to cieszy. Tego się trzymam i mam nadzieję, że zostanę w klubie – przyznał w wywiadzie dla Canal+.
Miłosz Cebo
Pójdą na rekord?
Gdyby Lech zdecydował się wyłożyć za Luisa Palmę 4 mln euro, byłby to rekordowy transfer przychodzący poznańskiego klubu. Do tej pory kwoty wydawane na zawodników były dużo niższe.
Oto największe zakupy Lecha (w mln euro):
1. Yannick Angero (Halmstad) 2,32. Patrik Walemark (Feynenoord) 1,8
Ali Gholizadeh (Charleroi) 1,8
4. Afonso Sousa (Belenenses ) 1,2
Adriel Ba Loua (Viktoria Pilzno) 1,2
Pablo Rodriguez (Lecce) 1,2
