Z nieba do piekła

W Bytomiu zawód, złość i niedowierzanie. Po godzinie gry wicelider prowadził 2:0, ale i tak zszedł z boiska pokonany! W dwóch meczach z ŁKS-em Bytomianie zainkasowali 8 goli.

Po golu Oliwiera Kwiatkowskiego (nr 15) wydawało się, że trzy punkty zostaną w Bytomiu, ale potem Polonia upadła… Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

To jest naprawdę niedopuszczalne, co się stało na boisku - nie mógł uwierzyć obrońca Polonii Grzegorz Szymusik. I nie tylko on. Łapali się za głowę z niedowierzania także kibice gospodarzy, których w związku z otwarciem nowej trybuny stawiła się rekordowa liczba - prawie półtora tysiąca. Oczywiście odmienne nastroje ogarnęły kilkusetosobową grupę fanów ŁKS-u, którzy po drugim i trzecim golu swoich zawodników wpadli w euforię.

Prezenty były

Nic dziwnego, bo przecież po godzinie twardej, nieustępliwej walki na śliskim boisku z obu stron, wicelider prowadził 2:0 i wydawało się, że nic złego już nie może mu się stać. Prowadzenie objął już po niespełna kwadransie - wyćwiczony rzut rożny na długi słupek, gdzie asystował Szymusik, na gola zamienił Oskar Krzyżak. A kilka minut po przerwie Oliwier Kwiatkowski wykorzystał fatalny błąd obrońcy Łodzian Mateusza Kupczaka i dziubnął piłkę do siatki nad Aleksandrem Bobkiem.

Polonista w tej sytuacji zrobił to, czego w pierwszej połowie nie udało się wykonać piłkarzowi gości Bastienowi Tomie, który nie skorzystał z prezentu od Jakuba Rajczykowskiego - debiutującego w bramce gospodarzy młodzieżowca w ostatniej chwili uratowała interwencja Krzyżaka.

Niebezpieczny wynik

Rewanż Polonii za jesienne 0:5 w Łodzi był na wyciągnięcie ręki. Ale jak mawiał „klasyk” dwa do zera w piłce nożnej to najbardziej niebezpieczny wynik. I w sobotni mokry wieczór przekonali się o tym boleśnie piłkarze i fani Królowej Śląska.

- Po drugiej bramce czuliśmy, że jesteśmy w stanie iść po kolejne, tymczasem sami dostajemy szybkie dwa ciosy i całe powietrze, cały entuzjazm, wszystko z nas ucieka - tak Szymusik próbował wyjaśnić to, co stało się z Niebiesko-czerwonymi między 61 a 74 minutą, kiedy to wszystko stracili.

ŁKS paradoksalnie groźniej atakował przed przerwą, sam Toma zmarnował trzy okazje, ale gra odmieniła się po kornerze, gdy w polu karnym najlepiej zachował się Artur Craciun. Łodzianie poczuli krew. Zaraz po wznowieniu białogłowy Fabian Piasecki wygrał fizyczno-biegowy pojedynek z Krzyżakiem, a akcję po asyście tyle co wprowadzonego Serhija Krykuna zamknął przytomnym strzałem Koki Hinokio.

Byliby „zabici”

Czarne chmury nad Polonią oberwały się po kolejnych 10 minutach, gdy świeżo wprowadzony Jakub Łukowski stracił piłkę. Akcję ŁKS-u uruchomił jeszcze niedawno pracujący dla Polonii Kacper Terlecki, a podanie kolejnego zmiennika w talii Grzegorza Szoki, Gustafa Norlina - pomimo asysty całej defensywy Bytomian - zamknął z bliska Krykun, pieczętując nieformalne miano MVP spotkania.


Zapamiętają to uczucie

Debiut na ławce Polonii Patryka Czubaka zapowiadał się obiecująco, ale zakończył gorzko. - Boli, że przegrywamy spotkanie, w którym zostawiliśmy dużo zdrowia i mieliśmy wiele momentów, w których byliśmy lepsi. Mam nadzieję, że paradoksalnie wszyscy zapamiętamy to uczucie, które nam teraz towarzyszy i już do niego w tym sezonie, ani nigdy więcej nie wrócimy - podsumował następca Łukasza Tomczyka, który na zaufanie poprzednika ze strony bytomskich kibiców będzie musiał dopiero zapracować.

Tomasz Mucha

75 SEKUND zajęło ŁKS-owi odrobienie dwubramkowych strat między 61 a 62 minutą.


OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Polonia Bytom - ŁKS Łódź 2:3 (1:0)

1:0 - Krzyżak, 15 min, 2:0 - Kwiatkowski, 50 min, 2:1 - Craciun (głową), 61 min, 2:2 - Hinokio, 62 min, 2:3 - Krykun, 74 min

POLONIA: Rajczykowski – Szymusik, Krzyżak, Szymański - Michalski (75. Apolinarski), Łabojko (88. Bakala), Gajda, Zieliński (88. Stefański) - Kwiatkowski (73. Łukowski), Andrzejczak - Arak (73. Wojtyra). Trener Patryk CZUBAK.

ŁKS: Bobek – Fałowski, Craciun, Kupczak - Loffelsend (58. Krykun), Terlecki, Wysokiński, Hinokio (88. Ernst), Głowacki (58. Norlin) - Toma (58. Arasa Fort), Piasecki. Trener Grzegorz SZOKA.

Sędziował Łukasz Karski (Słupsk). Widzów 1603. Żółte kartki: Andrzejczak, Zieliński, Gajda - Krykun.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się