Z myślą o igrzyskach
Mam pomysł i mogę nawet teraz podać szóstkę, która będzie grała w Los Angeles – zapewnił Nikola Grbić, trener Biało-czerwonych.
Wilfredo Leon w talii Nikoli Grbicia będzie jednym z najbardziej doświadczonych zawodników. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Polacy 3 maja w Spale rozpoczną przygotowania do kolejnego sezonu reprezentacyjnego. Harmonogram mają napięty. Na początek (20-23 maja) turniej towarzyski w Sosnowcu i Katowicach. Zmierzą się w nim z Bułgarią, Serbią i Ukrainą. W Lidze Narodów, w której przed rokiem triumfowali, czekają ich trzy turnieje interkontynentalne, mają więc przed sobą co najmniej 12 spotkań. Jeśli znajdą się wśród ośmiu najlepszych drużyn po pierwszej fazie, awansują do turnieju finałowego, rozgrywanego drugi rok z rzędu w chińskim Ningbo. Wtedy czekają ich jeszcze maksymalnie trzy kolejne starcia. W sumie, jeśli dotrą do meczów o medale, do rozegrają 15 spotkań.
Po zakończeniu Ligi Narodów siatkarze w końcu doczekają się przerwy. Dopiero pod koniec sierpnia (28-30.08.) wystąpią w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera, w którym ich rywalami będą Francja, Słowenia i USA.
Od 9 września Polacy rywalizować będą w mistrzostwach Europy, w których bronią tytułu. W fazie grupowej w Sofii czeka ich pięć meczów, kolejno z Portugalią, Izraelem, Macedonią Północną, Ukrainą i gospodarzami. Maksymalnie mogą rozegrać w czempionacie Starego Kontynentu dziewięć meczów.
Mistrzostwa Europy mają w tym roku podwójną stawkę - oprócz tytułu, zwycięzca wywalczy również kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku.
Jeśli nasi siatkarze zagrają o medale zarówno w Lidze Narodów, jak i w mistrzostwach Europy, rozegrają co najmniej 30 oficjalnych spotkań w sezonie 2026.
W przygotowaniach do reprezentacyjnego sezonu weźmie udział 37 zawodników. Zabrakło w kadrze kilku doświadczonych graczy, na czele z atakującym i kapitanem Bartoszem Kurkiem. Pojawiło się natomiast wielu młodych, perspektywicznych graczy. Najmłodszym jest zaledwie... 16-letni rozgrywający Jakub Przybyłkowicz.
- W głowie mam szerszą perspektywę, ale oczywiście biorę pod uwagę trzy rzeczy. Pierwsza to odpoczynek dla doświadczonych zawodników, żeby dać im czas na regenerację, na wakacje. Kilku z nich musi mieć zabiegi medyczne. Druga rzecz, że ci sami doświadczeni gracze muszą się przygotować do turnieju, który chcemy wygrać. Trzecia to fakt, że w tym samym czasie muszę rozwijać młodych zawodników, którzy będą przyszłością polskiej siatkówki, bo z jednej strony naszym celem jest Los Angeles, ale przecież polska siatkówka nie skończy się po Los Angeles – podkreślił serbski selekcjoner Nikola Grbić. - Muszę rozwijać tych młodych siatkarzy, którzy będą gotowi kontynuować to, co teraz robią Leon, Fornal czy Kurek. Połączenie tych trzech rzeczy nie jest łatwe - dodał.
Grbić podkreślił, że to ostatni sezon, w którym daje zawodnikom możliwość odpoczynku. Od przyszłego roku, w którym w Polsce odbędą się mistrzostwa świata, każdy gracz, który chce mieć szansę na występ w igrzyskach olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku, musi być do jego pełnej dyspozycji, z wyjątkiem tych zmagających się z kontuzjami. - Jest bardzo trudno wszystko zorganizować tak, żeby nie grać w Lidze Narodów, ale potem występować w najważniejszej imprezie, bo są one naprawdę bardzo blisko i nie ma czasu na budowę formy. Ci, na których będę liczyć, będą z nami przez cały następny sezon. Jeśli nie, to koniec. Nie mają szans na igrzyska. W przyszłym roku mamy mistrzostwa świata u nas, które ja naprawdę chciałbym wygrać. To jest też rok przed olimpiadą. Musimy budować zespół, który będzie grał w Los Angeles – z naciskiem podkreślił Serb.
Wobec nieobecności Kurka, a także Łukasza Kaczmarka, kluczowego zawodnika w sezonie 2023, największą niewiadomą wydaje się pozycja atakującego. Szkoleniowiec nie chciał jednoznacznie zdradzić swojego planu, chociaż przyznał, że najwyżej stoją akcje Bartłomieja Bołądzia, który wystąpił w igrzyskach w Paryżu, oraz Kewina Sasaka, zmiennika Kurka podczas zeszłorocznych mistrzostw świata.
- Mam oczywiście pomysł w głowie i mogę nawet teraz podać szóstkę, która będzie grała w Los Angeles, ale może być tak, że zmienię ją jeszcze 10 razy. W tym momencie Bołądź i Sasak mają nie chcę powiedzieć największe szanse, ale mają coś więcej, bo oni grają w klubach, które walczą o trofea - przyznał trener.
(mic)
