Z Lubinem zagrać jak z Lublinem!
Przed Rakowem Tomasza Kaczmarka sprawdzian numer dwa. We wtorek zaległe spotkanie z Zagłębiem Lubin.
Patryk Makuch (z lewej) od razu znalazł z nowym trenerem wspólny język. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Lepszego rozpoczęcia pracy w Częstochowie Tomasz Kaczmarek wprost nie mógł sobie wyobrazić. Nie tylko przerwał fatalną serię ligowych porażek i sięgnął po trzy punkty w momencie, gdy klub znajdował się głęboko pod wodą, ale co jeszcze ważniejsze - w niezwykle krótkim czasie potrafił odmienić mental zawodników. Tak ofensywnie, walecznie grających Medalików kibice nie oglądali bowiem od miesięcy! Raków odmienił losy meczu z Motorem (2:1) w którym pierwszy stracił bramkę i który specjalnie mu się nie układał. A to nie koniec zasług 42-letniego szkoleniowca.
Zaczynają z czystą kartą
Kaczmarek obudził bowiem w zawodnikach pozytywną energię, radość z piłki, co jak mantrę po meczu powtarzał strzelec dwóch goli i bezapelacyjny MVP meczu z Motorem, Patryk Makuch. Potrafił też ekspresowo odbudować Marko Bulata, który przecież w piłkę grać potrafi, a za Łukasza Tomczyka oraz Dawida Kroczka (epizodu Dawida Szulczka raczej nie ma tu co brać pod uwagę) jakoś mu się nie chciało. Chorwat wszedł do wyjściowej jedenastki nawet nie z głębokiej rezerwy, a dosłownie z III-ligowych rezerw, do których został zesłany „za karę”. Wszedł i był jednym z najlepszych na boisku, zaliczył kluczową asystę przy wyrównującej bramce. Nie wiadomo na ile to zasługa zmiany trenerskiej, ale najlepszy występ (wprawdzie tylko w drugiej połowie, ale zawsze) zaliczył w piątek też Jean Carlos Silva. Trener wyzerował wszystkim listę zasług i przewin, wyraźnie zaznaczając, że od teraz zaczynają z czystą kartą. Szkoleniowiec jest przekonany, że ma na czym budować drużynę. – Kluczem jest osobowość takich zawodników jak Fran Tudor, Bogdan Racovitan. Do tego dochodzi plan meczowy. W dwa dni udało nam się dobrze dopracować pressing, wypracowaliśmy solidny plan gry zarówno z piłką jak i bez niej. Dołożyliśmy do tego dużo charakteru i emocji – mówił po wygranej z Lublinianami.
Ogromny potencjał
Wejście smoka już jednak za Kaczmarkiem, a teraz przed nim zadanie o wiele trudniejsze. Udowodnienie, że nie był to tylko krótkotrwały efekt nowej miotły, ale stała tendencja, która pozwoli Rakowi w szybkim czasie nie tylko opuścić strefę spadkową, ale ustabilizować miejsce w środku stawki. O czymś więcej na razie pod Jasną Górą nie marzą, choć oczekiwania szybko mogą ulec zmianie.
- Na pewno trenerzy mają już jakiś pomysł na to, abyśmy zwyciężali przez dłuższy czas. My jako zawodnicy na pewno będziemy chcieli taki plan realizować – mówi Patryk Makuch, który od początku sezonu jest w życiowej formie.
- Pierwszy krok jest kluczowy, ale jest tylko pierwszym krokiem. W tym klubie jest bardzo dużo identyfikacji. Widać wielką radość po tej wygranej, co tylko pokazuje jak tu wszystkim zależy. Poziom organizacji, profesjonalizmu, możliwości jest tu naprawdę bardzo duży - chwali nowe miejsce pracy Tomasz Kaczmarek, który zapowiada, że umiejętności poszczególnych piłkarzy dają mu wiele możliwości taktycznych, które „zamierza wykorzystywać odpowiednio pod rywala”.
„Puchary? Nie w tym sezonie”
Mecz z Zagłębiem z dużym prawdopodobieństwem będzie zupełnie inny niż ten z Motorem, choć oba miasta różnią się tylko jedną literką w nazwie. Drużyny Mariusza Misiury chcą grać ofensywnie, wymieniać dużo podań, co często przypłacają stratą punktów, jak w piątek pod Jasną Górą. Dla Leszka Ojrzyńskiego bezwzględnie najważniejsze są punkty i pragmatyzm, a boiskowe fajerwerki zostawia innym. Z Lubinianami Rakowowi Kaczmarka teoretycznie powinno się grać o wiele ciężej, a punkty nadal potrzebne są jak tlen. Tylko wygrana pozwoli Częstochowianom opuścić ostatnie miejsce w tabeli.
- Za wcześnie jest, by mówić, kto będzie mistrzem, a kto spadnie, ale podziały o co kto może zagrać w lidze już się rysują. Bez wielkiego ryzyka i z pełną odpowiedzialnością można jednak stwierdzić, że w tym sezonie Raków o puchary już raczej nie zagra. Mówię oczywiście o ścieżce ligowej, bo zawsze może jeszcze zdobyć Puchar Polski, ale to w tej chwili bardziej marzenia. Wszystko wskazuje na to, że będzie walczył o utrzymanie – mówi nam, tonując nieco nastroje rozbudzone udanym debiutem nowego trenera, były piłkarz Rakowa Robert Załęski. Czy z Zagłębiem Raków znów zagra tak przyjemnie dla oka? Przy Limanowskiego mocno wierzą, że tak!
Mariusz Rajek
