Z ligowych nizin na szczyt
Czy faworytowi i obrońcy tytułu z Oklahoma City zagrożą kluby z Detroit i San Antonio, które cudownie odrodziły się w tym sezonie?
Luka Doncić został królem strzelców sezonu zasadniczego ze znakomitą średnią 33,5 punktu na mecz! Fot. Los Angeles Lakers
Sezon zasadniczy za nami, a układ sił w NBA przeszedł prawdziwe trzęsienie ziemi. Na Zachodzie tron objęło Oklahoma City, choć niemal do ostatniego meczu czuło na plecach oddech rewelacyjnego San Antonio. Na Wschodzie bezkonkurencyjne okazało się Detroit.
Jeszcze dwa lata temu taki scenariusz brzmiałby jak kiepski żart. Warto przypomnieć, z jakiego dna odbiły się ekipy Pistons i Spurs.
Pistons: Zaledwie dwa sezony temu mieli najgorszy rok w historii klubu (14–68), ustanawiając niechlubny rekord 28 porażek z rzędu.
Spurs: Kończyli poprzednie rozgrywki z fatalnym bilansem 22–60. Był to jednak czas bolesnej nauki, fundamentów pod dzisiejszą potęgę i odważnych eksperymentów, takich jak gra Jeremy’ego Sochana na pozycji rozgrywającego.
Plaga kontuzji i debata nad kalendarzem
Mimo sportowych emocji sezon 2025/26 upłynął pod znakiem pełnych gabinetów lekarskich. Gwiazdy NBA więcej czasu spędzały na rehabilitacji niż na parkiecie: Stephen Curry rozegrał tylko 43 spotkania, Luka Doncić i Cade Cunningham 64 mecze, a z Nikola Jokić i Victor Wembanyama 65 meczów i balansowali na granicy limitów. Tyrese Haliburton i Damian Lillard z powodu urazów w ogóle nie pojawili się w grze.
Efekt? Doncić i Cunningham, mimo kosmicznych statystyk, nie spełnili wymogu liczby rozegranych meczów i wypadli z walki o nagrody indywidualne. W lidze wrze – trenerzy, ze Steve’em Kerrem na czele, domagają się zmian. – Skrócenie sezonu o 10 meczów uzdrowiłoby tę dyscyplinę – grzmiał szkoleniowiec Golden State.
Zawodnicy wybrali: SGA królem ligi
Obecnie MVP wybierają dziennikarze, ale redakcja „The Athletic” (dodatek „New York Timesa”) postanowiła wrócić do korzeni i zapytała o zdanie samych graczy. Wyniki ankiety przeprowadzonej wśród 161 koszykarzy są druzgocące dla konkurencji.
Wszystko wskazuje na to, że Shai Gilgeous-Alexander (SGA) odbierze swoje drugie z rzędu Trofeum Michaela Jordana. Lider Thunder dosłownie zdemolował rywali, zdobywając dwa razy więcej głosów niż drugi w zestawieniu Nikola Jokić. Statystyki 27-latka rzucają na kolana: 31,1 pkt na mecz (wicelider strzelców), skuteczność z gry na poziomie 55,3 procent, pobicie rekordu Wilta Chamberlaina: 140 meczów z rzędu z dorobkiem minimum 20 punktów. „Shai jest do bólu konsekwentny. Przyzwyczailiśmy się do jego wielkości, ale to, jak prowadzi Thunder na szczyt przy tylu kontuzjach w składzie, jest wyjątkowe” – ocenia jeden z anonimowych graczy.
Wśród innych faworytów w oczach zawodników znaleźli się: Nikola Jokić (Nuggets), Jaylen Brown (Celtics), Cade Cunningham (Pistons) oraz Luka Doncić (już w barwach Lakers).
Kto sięgnie po pierścienie?
Jeśli wierzyć przeczuciom ligowców, mistrzowskie banery zawisną w Oklahomie. Thunder (bilans 64–18) są uważani za najbardziej kompletną drużynę ligi. Połowa ankietowanych wskazała ich jako przyszłych mistrzów. Choć to wysoki wynik, dziennikarze zauważają, że w poprzednich latach dominacja faworytów była jeszcze wyraźniejsza – jak w 2019 roku, gdy na Warriors stawiało blisko 80% ligi. Czy Thunder udźwigną ciężar oczekiwań? Play off da odpowiedź.
(pp)
Konferencja Wschodnia
◾ Cleveland Cavaliers (4.) - Toronto Raptors (5.)
◾ New York Knicks (3.) - Atlanta Hawks (6.)
◾ Boston Celtics (2.) - zespół rozstawiony z numerem 7.
◾ Charlotte Hornets (9.) - Miami Heat (10.)
Konferencja Zachodnia
◾ Los Angeles Lakers (4.) - Houston Rockets (5.)
◾ Denver Nuggets (3.) - Minnesota Timberwolves (6.)
◾ San Antonio Spurs (2.) - zespół rozstawiony z numerem 7.
◾ Los Angeles Clippers (9.) - Golden State Warriors (10.)
