Z Euroligi prosto do Rygi
Polska kadra przed trudnym testem. Na ważne starcia eliminacji mistrzostw świata wraca Jordan Loyd, a Aleksander Balcerowski wypada ze składu.
Reprezentacja Polski do dwumeczu z Łotwą przygotowywała się na obiektach w Warszawie. Fot. Kosz Kadra
Ten dwumecz zapowiada się ekscytująco. Trudno wskazać faworyta. Co prawda Łotwa jest wyżej w światowym rankingu, ale to Polska prowadzi obecnie w grupie, a nasi rywale potknęli się w pierwszym okienku na Holendrach. Najpierw w piątek Łotysze podejmą Biało-czerwonych w Rydze, a dwa dni później oba zespoły spotkają się w Gdyni.
Oba zespoły przystąpią do walki bez kilku podstawowych graczy. Do Warszawy na zgrupowanie nie dotarli Igor Milicić junior (gra w amerykańskiej G-League), Aleksander Balcerowski i Łukasz Kolenda (obaj skarżą się na dolegliwości zdrowotne). W kadrze Łotwy z powodu kalendarza Euroligi lub kontuzji niedostępni są natomiast tacy gracze jak Davis Bertans, Rodions Kurucs czy Arturs Zagars.
Polska liga ciekawsza od kadry?
Po EuroBaskecie federacja Łotwy zmieniła trenera – Włoch Luka Banchi został zastąpiony przez Hiszpana Sito Alonso. Po wpadce w pierwszym okienku z Holendrami szkoleniowiec uspokaja, że sytuacja jest inna. Na poniedziałkowej konferencji prasowej podkreślał, że czuje się obecnie znacznie swobodniej w swojej roli niż podczas listopadowego zgrupowania. – Wtedy wszystko było nowe, teraz mechanizmy współpracy ze sztabem i zawodnikami są już sprawdzone – zaznaczył. Hiszpański trener bardzo chwalił swoich łotewskich współpracowników. Przyznał, że asystenci wykonali ogromną pracę, pomagając mu zrozumieć mentalność zawodników i specyfikę łotewskiej koszykówki.
Zagadką pozostaje, czy w kadrze Łotwy zagra Rolands Smits, zawodnik euroligowego Anadolu Efez. Ostatnio zmagał się on z urazem. – Jeśli Rolands tu będzie i będzie mógł pomóc, to świetnie. Jeśli nie, inni będą musieli zrobić krok naprzód – stwierdził Alonso.
W kadrze Łotyszy jest jeden zawodnik, który na co dzień gra w naszej lidze. To Mareks Mejeris ze Stali Ostrów Wielkopolski. – Głównymi motorami napędowymi Polski będą gracze występujący poza jej rodzimą ligą. Z zawodników grających w Polsce wyróżniłbym doświadczonego Tomasza Gielo, choć słyszałem, że nie jest w najwyższej formie. Polacy mają też naturalizowanych graczy, jak Jordan Loyd czy Jerrick Harding. To indywidualnie silni koszykarze i musimy być na nich gotowi – ostrzegał Mejeris w rozmowie z łotewskimi mediami. Pytany o atmosferę w Polsce przed meczem z Łotwą, odpowiedział: – W Polsce mówi się bardzo dużo o samej lidze, o kulisach i transferach, ale o reprezentacji – przynajmniej w moim otoczeniu – nie mówiło się aż tak wiele. Nie wiem, czy liga wydaje im się ciekawsza od kadry?
Skupiamy się na pierwszym meczu
Polacy do dwumeczu przygotowywali się na warszawskim Bemowie. Z duetu naturalizowanych Amerykanów w składzie Polski zobaczymy Jordana Loyda, ale na zgrupowaniu zawodnika nie było – jeszcze w środę wieczorem grał w meczu Euroligi w Belgradzie, Crvena zvezda wygrała z Anadolu Efes 91:81 . Był na boisku 25 minut, zdobył 12 punktów. Z Belgradu poleciał prosto do Rygi. – Loyd po dwutygodniowym odpoczynku (z powodu urazu – przyp. red.) na pewno jest głodny gry i chce grać dla nas. Jerrick miał ostatnio nieco gorsze tygodnie, ale ma też małe dziecko, więc patrzyliśmy także na taki aspekt. Oczywiście, patrzymy zawsze, co jest najlepsze dla nas, a skoro czekają nas dwa takie ważne mecze, to chcemy wykorzystać to, co mieliśmy już wypracowane przez miesiąc z Loydem (przed EuroBasketem – przyp. red.), żeby to nie poszło na marne – podkreślił trener Igor Milicić.
Michał Sokołowski, który na co dzień gra w lidze tureckiej, to tradycyjnie jeden z liderów naszej kadry. – Nasza grupa nie jest łatwa i na każdy mecz musimy wyjść maksymalnie skoncentrowani. Tu może się liczyć każdy mały punkcik i każde posiadanie piłki. Jedziemy najpierw po zwycięstwo do Rygi, a potem po drugie w Gdyni. Taki jest plan – zaznaczył. – Skupiamy się na pierwszym meczu z Łotyszami, bo to on wyznaczy, jak będzie wyglądał drugi – dodał.
Statystycy FIBA przypominają, że historia spotkań reprezentacji Polski i Łotwy sięga samych początków europejskiej koszykówki, a bilans w oficjalnych meczach o punkty jest niezwykle wyrównany, z lekkim wskazaniem na Polskę. Kluczowe starcia miały miejsce jeszcze przed II wojną światową, kiedy to obie drużyny należały do kontynentalnej czołówki. Polska wygrała z Łotyszami na igrzyskach w Berlinie (1936) oraz podczas EuroBasketu w 1937 roku, natomiast Łotwa zrewanżowała się dwa lata później w Kownie. Po odzyskaniu niepodległości przez Łotwę zespoły mierzyły się kilkukrotnie w kluczowych meczach o awans i każda ze stron potrafiła odnieść cenne zwycięstwo na terenie rywala.
(pp)
