Z ekstraklasy na Puchar Narodów
Najsilniejsze ligi top 5 będą miały na Africa Cup of Nations po kilkudziesięciu swoich przedstawicieli. Nasza ekstraklasa pod tym względem pozostaje daleko w tyle...
Prejuce Nakoulma, czyli z Górnika na Puchar Narodów i po wicemistrzostwo Afryki. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
PUCHAR NARODÓW AFRYKI
Polska liga dalej nie jest zbyt zachęcającym miejscem dla piłkarzy z Czarnego Lądu. Ci najlepsi wybierają silniejsze rozgrywki w Europie Zachodniej. Najwięcej zawodników na mistrzostwa Afryki co dwa lata tradycyjnie wysyłają Anglia i Francja. Czołowe kluby sporo przez to tracą. To dlatego też tegoroczny turniej rozgrywany jest w tak niecodziennym terminie.
Dwójka z Polski
Wszystko zacznie się w najbliższą niedzielę, a skończy 18 stycznia 2026 roku. Kluby aż tak nie stracą, choć nie dotyczy to Wysp, gdzie nie ma świąteczno-noworocznej przerwy, a rozgrywki toczą się na okrągło. Z ekstraklasy do Maroka jedzie dwójka zawodników, to Steve Kapuadi i Iban Salvador. Tego pierwszego nie było już nawet w meczowej kadrze Legii na niedzielny mecz z Piastem przy Łazienkowskiej. Kapuadi reprezentuje silną DR Konga, ale jest tam tylko rezerwowym. Na razie w ekipie Lampartów zagrał w ledwie jednym meczu w czerwcu z Madagaskarem. Jeździ jednak regularnie na kadrę i ma szansę znaleźć się w zespole, który latem zagra na amerykańskim mundialu. DR Konga w marcu w Meksyku zagra bowiem w barażu interkontynentalnym ze zwycięzcą z pary Nowa Kaledonia - Jamajka. W Maroku na zaczynającym się za kilka dni turnieju Lamparty bronią czwartego miejsca sprzed dwóch lat. Może Kapuadi dostanie szansę od francuskiego selekcjonera DR Konga, Sebastiene'a Desabre'a? Kongijczycy rywalizują w grupie D z Senegalem, Beninem i Botswaną. Nie ma u nich Afimico Pululu z Jagiellonii, który odwoływał kolejne wyjazdy na kadrę z powodu urazów.
Weteranem w Pucharze Narodów jest natomiast napastnik sensacyjnego lidera ekstraklasy Wisły Płock Iban Salvador, który zagra już na już czwartym swoim turnieju! – Mamy dobry zespół i z nadziejami wyjeżdżamy do Maroka. Wszystkie niesnaski już za nami – mówi nam reprezentant Gwinei Równikowej. Salvador, razem z innym napastnikiem, Emilio Nsue, kilka miesięcy temu wyleciał z kadry za bezpardonową krytykę działaczy, którzy nie wywiązywali się ze swoich zobowiązań. Wszystkie strony się dogadały, aczkolwiek rykoszetem dostał selekcjoner Juan Micha, który stracił pracę. Jego miejsce zajął inny lokalny szkoleniowiec, Guillermo Ganet. Nzalang Nacional (Narodowe Pioruny) w grupie E zmierzą się kolejno z Burkina Faso, Sudanem i Algierią.
Blisko wyjazdu był też błyskotliwy Capita Capemba i Depu. Niestety, angolscy piłkarze Radomiaka zostali ostatecznie przy nominacjach pominięci przez francuskiego selekcjonera Czarnych Antylop Patrice'a Beaumelle'a (przed laty asystent słynnego Herve Renarda).
Pojechali po medale
W przeszłości piłkarze ekstraklasy pokazywali się z dobrej strony na najważniejszej sportowej imprezie na Czarnym Lądzie. W 2004 roku podczas turnieju na tunezyjskich stadionach w wyjściowej jedenastce silnych wtedy nigeryjskich Super Orłów (w drużynie grali jeszcze wtedy i fenomenalny Jay-Jay Okocha, i znakomity napastnik Nwankwo Kanu) występował Emmanuel Ekwueme. Popularny „Tolek”, pierwszy piłkarz z Afryki, który w naszej ekstraklasie przekroczył liczbę stu występów, grał wtedy na nietypowej dla siebie pozycji lewego obrońcy. Nigeria skończyła wówczas na trzecim miejscu, za gospodarzami Tunezją i Marokiem, a przed Mali. Ekwueme reprezentował wtedy Wisłę Płock. Z kolei w 2013 roku podczas turnieju w RPA błyszczał w Burkina Faso Prejuce Nakoulma z Górnika Zabrze. Był mocnym punktem Ogierów, które osiągnęły wtedy jeden z największych sukcesów w historii, awansując do finału, gdzie lepsza okazała się Nigeria. Popularny „Prezes” radził sobie wtedy nie gorzej niż liderzy reprezentacji z Afryki Zachodniej jak Alain Traore, Jonathan Pitroipa czy charakterystyczny napastnik Aristide Bance.
Michał Zichlarz
