Z DRUGIEJ STRONY
Z DRUGIEJ STRONY
Michał Zichlarz
Idea profesora Filipiaka
Na koniec pierwszej części rozgrywek uśmiechnąć mogą się również w Gliwicach. Dwie wygrane z rzędu znacznie poprawiły sytuację drużyny prowadzonej przez Aleksandara Vukovicia. Ten bilans mógł być jeszcze lepszy, ale mecz z 17. kolejki z Puszczą został przerwany po kwadransie z powodu ataku śnieżycy. Już wcześniej były zresztą symptomy, że mistrzowie remisów - po pierwszej części rozgrywek gliwiczanie mają ich aż 12 - zmierzają w dobrym kierunku. To przecież nie kto inny, a ekipa trenera Vukovicia jako pierwsza odebrała punkty na swoim stadionie rozpędzonej Jagiellonii. Białostoczanie osiem meczów u siebie rozstrzygnęli na swoją korzyść, nie udało im się tylko z Piastem.
O jedenastce z Gliwic mówi się, że jest to najbardziej niedoszacowany zespół, jeśli chodzi o punkty i grę. Dużo prawdy jest w takim stwierdzeniu, a przemawiają też za tym ligowe statystyki za cały 2023 rok. Jeśli uwzględnimy punkty zdobywane w tym roku, to lepsze od gliwiczan jest tylko trio: Lech, Legia i Raków! Wszystkie te drużyny zdobyły po 66 „oczek” przy czym „Kolejorz” w 37 grach, a dwie pozostałe ekipy w 35. Piast ma 61 punktów, tyle samo co Jagiellonia i Pogoń. To świetny wynik. Wiosną - jeśli jedenastka prowadzona przez serbskiego szkoleniowca będzie dalej grała w takim samym stylu jak w grudniu – to z pewnością będzie marsz w górę tabeli. Podobnie było zresztą w poprzednich rozgrywkach. Na koniec Piast był na pozycji numer 5, tuż przed Górnikiem.
Zabrzanie w ostatnich dniach świętowali 75-lecie klubu. Skromnie, bez rozgłosu. To były takie urodziny o słodko-kwaśnym posmaku, bo przecież - z jednej strony - trzeba brać pod uwagę dobrą postawę piłkarzy świetnie zarządzanych przez Jana Urbana, z drugiej - problemy pozaboiskowe. To już jednak inna sprawa, z którą decydenci zasłużonego dla polskiego futbolu klubu będą się musieli szybko uporać.
Przed nami ostatni akord ligowego grania, czyli starcie Cracovii z Legią w Krakowie. To będzie symboliczny mecz. W ostatniej kolejce przed meczami piłkarze minutą ciszy uczcili pamięć byłego selekcjonera reprezentacji Polski i jakże barwnej oraz utytułowanej persony w polskim futbolu Wojciecha Łazarka. „Pasy” i legioniści, którzy w dobrych nastrojach kończą rok, zapewniając sobie grę na wiosnę w europejskich pucharach, minutą ciszy uczczą pamięć zmarłego w niedzielę profesora Janusza Filipaka. Człowieka - instytucji w najnowszej historii jednego z najstarszych polskich klubów, który wyciągnął go z ligowego niebytu. Polecam dobry tekst Michała Knury z naszego wtorkowego wydania. Na aplikacji jest o tyle łatwiej, że w parę sekund można zerknąć do materiału zamieszczonego w „Sporcie” w dniu 19 grudnia na stronie 3.
Nie ma już niestety z nami profesora, ale jest coś ważnego, co po nim zostanie, a mianowicie ośrodek futbolowy z prawdziwego zdarzenia zbudowany za miliony złotych w Rącznej. Mając do dyspozycji Cracovia Training Centre, można myśleć o robieniu kolejnych kroków na piłkarskiej drabinie. Ideą Profesora było to, żeby w krakowskim klubie - jak to było przed laty - grali w większości chłopcy z Krakowa, Małopolski i okolic, a nie sprowadzani tabunami gracze z zagranicy. Oby ideę Janusza Filipiaka wprowadzali w życie jego następcy.
Michał Zichlarz
