Wzorowy atak

NHL

Juraj Slafkovsky (z lewej) to jedna z kluczowych postaci Montreal Canadiens z szansami na Puchar Stanleya. Fot. NHL.com

Carolina Hurricanes, zwycięzcy Konferencji Wschodniej, w dwóch rundach play offu pokonali Senatorów z Ottawy i Lotników z Filadelfii po 4-0. Natomiast Montreal Canadiens potrzebowali po 7 meczów w potyczkach z Tampa Bay i z Buffalo i są zaprawieni tej rywalizacji. 33 lata minęły od zdobycia przez Montreal Pucharu Stanleya. Kanada marzy, by jej zespół sięgnął po cenne trofeum. Półfinałowa rywalizacja rozpoczęła się od sporej niespodzianki, bowiem faworyzowane Huragany przegrały u siebie, w Raleigh z Kanadyjczykami 2:6 (1:4, 1:0, 0:2).

Nie byłoby tak okazałego zwycięstwa bez 1. ataku gości, który w sumie zdobył 8 pkt. 22-letni Juraj Slafkovsky już z chwilą wyboru w drafcie z nr 1 jako 18-latek robił furorę na lodowiskach. Z roku na rok rozwijał się i w 2024 r. podpisał lukratywny kontrakt o wartości 60,8 mln USD. W tym play offie wraz ze swoimi kompanami z ataku, kapitanem Nickiem Suzukim oraz Cole'em Caufieldem, nie zawodzi i copo raz kolejny udowodnił w tej potyczce. Słowak zdobył dwa gole (48 i 58 min, do pustej) oraz wraz z Suzukim podawał przy trafieniu Caufielda (1 min). Kapitan zaliczył trzy asysty, bo oprócz gola Caufielda podawał dwa razy Slafkovskiemu, który w 15 spotkaniach play offu zgromadził 12 pkt (6 goli+6 asyst).

Moc uderzeniowa była po stronie gości, choć zaczęło się pomyślnie dla gospodarzy, bo w 33 sek. Seth Jones pokonał Jakuba Dobesa (25 obron). Odpowiedź była natychmiastowa, bo wspomniany Caufield po 27 sek. doprowadził do remisu. A potem Frederika Andersena (16 skutecznych interwencji) kolejno pokonywali Phillip Danault (5), Alexandre Texier (9) oraz Iwan Demidow (12). Niespełna 12 min tej odsłony miało kluczowe znaczenie dla całego spotkania.

- Nie mieliśmy zbyt dużo czasu na regeneracje po poprzedniej rundzie, ale teraz wykorzystaliśmy szanse i to cała tajemnica sukcesu - przekonywał trener zwycięzców, Martin St. Louis.

Gospodarze po tak silnym uderzeniu w 1. tercji nie mogli już się podnieść. Zdobyli jeszcze jedną bramkę, która była dziełem Erica Robinsona (23), a potem znów do głosu doszli goście za sprawą przede wszystkim Słowaka.

- Po 11-dniowej przerwie nie byliśmy przygotowani na takie tempo gry i nie mieliśmy się czego złapać– stwierdził markotnie trener gospodarzy, Rod Brind'Amour.

Półfinał Pucharu Stanleya

◼ Konferencja Wschodnia: Carolina – Montreal 2:6, w serii 0-1

(s)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się