Wytrawny Lech

Kolejorz nie miał łatwej przeprawy na stadionie Piasta. Gliwiczanie zagrali ofensywnie i odważnie, ale jakość i spokój były po stronie mistrzów Polski.

Mikael Ishak (w środku) dyrygował, strzelał i podawał w zespole Lecha… Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Przed pierwszym gwizdkiem Szymona Marciniaka trener gospodarzy miał ciekawy plan na starcie z mistrzem Polski. – Chcemy zagrać odważniej niż ostatnio z Widzewem i trochę inaczej, by zaskoczyć Lecha – powiedział Daniel Myśliwiec.

Mrozek rozgrzany

Niemal od samego początku spotkania zawodnicy z Gliwic wcielili jego słowa w życie. Gospodarze grali odważnie, wysoko pressingiem, w defensywie bardzo ryzykownie i przez pierwsze dwadzieścia minut stworzyli sobie trzy-cztery bardzo dobre sytuacje bramkowe. Na nieszczęście dla Piasta, od początku rozgrzany był bramkarz Bartosz Mrozek. 25-letni golkiper, który urodził się w Katowicach, popisał się świetnymi interwencjami przy strzałach Adriana Dalmau, Jorge Feliksa czy też Quentina Boisgarda.

Kapitan na kłopoty

Piast atakował, nie dawał wytchnienia faworyzowanym gościom, którzy potrzebowali pół godziny, by zacząć cokolwiek grać. Trener Niels Frederiksen jeszcze w pierwszej połowie dokonał dwóch zmian, jedna była wymuszona kontuzją Jagiełły, a druga - szybką żółtą kartką Oumy. Gdy wydawało się, że napór gliwiczan da im gola, bramkę po rzucie rożnym strzelił Lech. Poznaniakom dobry wynik do przerwy dał strzałem głową Mikael Ishak, choć wydaje się, że trochę lepiej mógł zachować się Frantiszek Plach. Schodzącym do szatni gospodarzom, jak i ich fanom, towarzyszył podwójny niedosyt, ale też nadzieja, że w drugiej połowie uda się w końcu strzelić gola.

Wysokie koszty

Sam początek drugiej części na to wskazywał, bo Piast znów zaatakował i przez kilka minut pod bramką gości z Wielkopolski mocno się kotłowało. Celowniki gospodarzy były jednak rozregulowane. Odważne i dynamiczne ataki szybko jednak wykazały spore koszty, które ponieśli gliwiczanie. Na boisku zrobiły się duże luki w przestrzeni, a zawodnikom Piasta zaczynało brakować sił. Lech grający mądrze zaczął korzystać z tych sprzyjających okoliczności. Krok po kroczku „Kolejorz” zbliżał się do drugiego trafienia, które praktycznie zapewniłoby awans do ćwierćfinału STS Pucharu Polski. I to się w końcu udało, po szybkiej kontrze i przytomnym zagraniu Ishaka, który wyłożył piłkę Agnero.

Piast do końca ambitnie walczył choćby o gola kontaktowego, ale bezskutecznie. Teraz zespół trenera Daniela Myśliwca może skupić się już tylko na lidze, gdzie przecież czeka go walka o życie…

(KRIS)

◼ Piast Gliwice -Lech Poznań 0:2 (0:1)

0:1 – Ishak, 44 min, 0:2 – Agnero, 69 min

PIAST: Plach - Borowski (58. Jirka), Juande, Czerwiński, Drapiński (75. Tomasiewicz), Sanca (63. Lewicki) - Chrapek, Dziczek, Boisgard, Felix (63. Vallejo) - Dalmau (63. Barkowskij). Trener Daniel MYŚLIWIEC.

LECH: Mrozek - Pereira (58. Gumny), Mońka, Skrzypczak, Gurgul - Gholizadeh (58. Bengtsson), Ouma (24. Kozubal), Jagiełło (24. Thordarson; 68. Agnero), Rodriguez, Ismaheel - Ishak. Trener Niels FREDERIKSEN.

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 3511. Żółte kartki: Dziczek, Drapiński – Ouma, Pereira

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się