Wyszarpane zwycięstwo w Hadze

W meczu z Holendrami niesamowita pogoń Polaków doprowadziła do odrobienia 21 punktów straty i ważnego sukcesu w drodze na mundial w Katarze.

W drugiej połowie Biało-czerwoni zagrali znacznie lepiej... Fot. FIBA.com

ELIMINACJE MŚ

Wydawało się, że ten mecz będzie przewidywalną rywalizacją absolutnego outsidera (Holandia) z faworytem, uczestnikiem ostatniego EuroBasketu (Polska). Oba zespoły w rankingu FIBA dzieli przepaść, Holendrzy to drużyna z drugiej „50" światowej klasyfikacji, są za Nigerią czy Zielonym Przylądkiem. Stawkę poniedziałkowego spotkania zmienił sensacyjny wynik z Rygi, gdzie w piątek Pomarańczowi zbili Łotyszy. - To będzie trudne spotkanie na ich terenie, tym bardziej że rywale przystępują do niego po zwycięstwie na Łotwie. To też ma istotny wpływ na ten mecz - mówił trener Biało-czerwonych Igor Milicić. - Gdyby udało nam się wygrać w Holandii, to ustawiłoby nas w bardzo dobrej pozycji na resztę kwalifikacji. Jesteśmy gotowi, wiemy o co gramy - zapowiedział szkoleniowiec naszych koszykarzy.

Holendrzy zdominowali Łotyszy w pierwszej kwarcie i podobnie było w poniedziałek przeciwko Biało-czerwonym. Nasz zespół nie radził sobie z pressingiem i agresywną obroną w wykonaniu Oranje. Miejscowi szybko wracali na własną stronę i jeszcze szybciej przesuwali się przy swoich kontrach. Osiem minut po rozpoczęciu mieli już 11 pkt przewagi (28:17). Świetnie w tym okresie grał Yannick Franke, który trafił dwie trójki. U nas z dobrej strony pokazał się Szymon Zapała, który bez kompleksów walczył pod koszami.

Podczas jednej z przerw na żądanie holenderski trener przypominał swoim zawodnikom, by nękali Mateusza Ponitkę. Ten pomysł chyba się sprawdzał, bo nasz kapitan miał kłopoty z trafieniem do kosza (1/6 z gry), a dodatkowo seryjnie tracił piłkę (3 straty do przerwy). Po pierwszej połowie Polacy przegrywali aż 16 punktami (53:37).

Po przerwie mecz przebiegał według niemal bliźniaczego scenariusza jak ten przed kilku dniami w Rydze. Holendrzy najpierw zyskali 21 punktów przewagi (60:39), a potem desperacko ratowali się przed pogonią rywali. Gospodarze słabli z każdą minutą, a Polacy błyskawicznie odrabiali straty. 5 minut przed końcem oba zespoły dzieliły tylko 4 „oczka" (73:69). Na finiszu gospodarze zupełnie się pogubili, a rutyniarz Michał Sokołowski zdobywał kluczowe punkty. O sukcesie Polaków przesądziła akcja Sokoła na 16 sekund przed końcową syreną. - Co za mecz, człowieku! - wzdychał Jerrick Harding.

Polacy są jedyną niepokonaną drużyną grupy F. Kolejne mecze dopiero na przełomie lutego i marca. - Dziękuję kibicom, którzy wspierali nas z trybun. Duży szacunek dla moich zawodników za to, co zrobili w drugiej połowie. To szalenie ważne punkty w kontekście całych eliminacji - komentował trener Milicić.

◼  Holandia - Polska 83:85 (28:22, 25:15, 17:21, 13:27)

HOLANDIA: Franke 26 (3x3), van der Vurst 18 (2x3), Kraag 13 (3x3), Kruithof 2, Kuta 8 - D. N'Guessan 5, Williams, Hollanders 6 (2x3), Ververs, L. N'Guessan, Stolk 5, Kloof. Trener Johannes Cornelius ROIJAKKERS.

POLSKA: Sokołowski 12 (1x3), Harding 17 (3x3), Ponitka 22 (1x3), Szumert 6, Olejniczak 8 - Zyskowski 6, Kolenda 1, Gielo, Łączyński, Zapała 4, Żołnierewicz 7, Garbacz 2. Trener Igor MILICIĆ.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się