Wystrzałowe widowisko

Trener Łodzian Grzegorz Szoka w wyjazdowym meczu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki będzie się czuł jak... u siebie w domu.

Lenard Szczygieł tydzień temu strzelił swojego pierwszego gola dla ŁKS-u mając 18 lat i 18 dni. Fot. Artur Kraszewski/Press Focus.pl

BETCLIC 1. LIGA 

Hit, mecz rundy, szlagier - takie hasła same cisną się na klawiaturę, gdy zaczyna się pisać tekst o meczu 9. kolejki. Wicelider podejmuje przecież lidera. Pogoń Grodzisk Mazowiecki gościć będzie Łódzki Klub Sportowy, a obydwa zespoły mają tyle samo punktów, zdobytych za 4 zwycięstwa i 3 remisy. Różni je tylko jeden gol w bilansie bramkowym, bo Łodzianie przy tej samej liczbie trzynastu trafień, mają siedem straconych, a Grodziszczanie osiem.

Pruszkowianin w grze 

Ciekawa rywalizacja dotyczy także szkoleniowców, bo obaj zostali nominowani do miana „Trenera miesiąca” po zakończeniu sierpniowych zmagań, ale tytuł przyznano Tomaszowi Kafarskiemu. Pogoń po 6 kolejkach była niepokonana, a drużyna Grzegorza Szoki zanotowała w Łodzi porażkę z Chrobrym. We wrześniu jednak ŁKS nabrał wiatru w żagle i choć musiał grać w wyjazdowym serialu – z powodu mistrzostw świata U-20 kobiet – to odrabiał straty. Wygrali ostatnio w Niepołomicach, za to drużyna z Grodziska Mazowieckiego przegrała w Skierniewicach 2:3.

No i – zamykając wątek szkoleniowców – warto dodać, że stadion w Pruszkowie, gdzie Pogoń występuje w roli gospodarza, znacznie lepiej zna opiekun Łodzian. Wszak zbliżający się do 40. urodzin Szoka przyszedł na świat w Pruszkowie i jest wychowankiem Znicza, dochodząc do kadry III-ligowego wówczas zespołu. Ponadto po występach w kilku innych okolicznych klubach, właśnie w Zniczu, grając w rezerwach, zakończył piłkarską przygodę, a jako trener pracował w macierzystym klubie w sezonie 2024/25, rozpoczynając I-ligową przygodę w roli pierwszego szkoleniowca.

- Jesteśmy rozczarowani i zdenerwowani po meczu z Unią – stwierdził szkoleniowiec Pogoni. – Nie będę jednak chodził z laptopem i żalił się całej Polsce, jak w danym meczu czy w danej kwarcie sezonu wszyscy nas krzywdzą. Powiem jednak, że delikatnie rzecz ujmując, przez zachowanie jednego z naszych graczy (Jakub Jędrasik wszedł na boisko po przerwie i w 52 minucie został ukarany czerwoną kartką – przyp. red.) trochę rywalowi pomogliśmy. Prowadziliśmy 1:0, a grając w osłabieniu straciliśmy trzy gole i miano niepokonanych. Przyjęliśmy jednak gorycz porażki na klatę i przez cały tydzień przygotowaliśmy się solidnie do bardzo trudnego meczu z ŁKS-em, bo chcemy wrócić na pierwsze miejsce w tabeli.

Junior w grze 

Łodzianie, którzy punktowali w ostatnich 5 spotkaniach, na pewno nie zamierzają ułatwić gospodarzom tego zadania. - Przede wszystkim muszę powiedzieć, że jestem dumny z mojego zespołu – zapewnił trener ŁKS-u. – Cały zespół zasługuje na pochwałę, bo pokonaliśmy też... swoje problemy. Niektórzy zawodnicy w ostatnich dwóch tygodniach byli chorzy i mieli gorączkę. To się ciągnęło za drużyną, ale na boisku nie było tego widać. Wszyscy, którzy wyszli w pierwszej jedenastce i ci którzy wchodzili na boisko w czasie meczu udźwignęli ten ciężar i zagrali bardzo dobrze.

Szczególne słowa uznania należą się jednak juniorowi oraz debiutantowi, bo ich bramki w Niepołomicach zapewniły zespołowi awans na pierwsze miejsce w tabeli. Lenard Szczygieł, który mając 18 lat i 18 dni otworzył wynik, strzelając swojego pierwszego gola w I lidze, znalazł się w annałach ŁKS-u w ekskluzywnym gronie najmłodszych zdobywców bramek. Listę otwierają Tomasz Wieszczycki i Marek Saganowski, którzy po tak dobrym otwarciu dotarli do reprezentacji Polski. Szczygieł na razie ma za sobą „tylko” występy w koszulce z orzełkiem na piersi w drużynach U-18 i U-19, ale przyszłość przed nim!

Liczą na więcej

To samo można też powiedzieć o Szymonie Karasińskim, który ustalił wynik spotkania z Puszczą. 5 września został wypożyczony z Zagłębia Lubin, a już 6 dni później został ojcem zwycięstwa swojej nowej drużyny, wchodząc na boisko w 65 minucie. Nic więc dziwnego, że kibice z Łodzi liczą na więcej. W talii napastników są też jeszcze Andreu Arasa czy Karol Podliński. Ich rywalizacja z liderem Pogoni Radosławem Majewskim też zapowiada się ciekawie, a skoro ma kto strzelać, to zapowiada się... wystrzałowe widowisko!

Jerzy Dusik     


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się