Wyrachowanie mistrzów

Taktyka Tyszan zdała egzamin i Bytomianie nie zostali liderami.

Szymon Kiełbicki zdobył gola na wagę trzech punktów. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

Polonia przegrała po raz pierwszy u siebie, bo obrońcy tytułu mistrzowskiego zaprezentowali taktykę opartą na szczelnej obronie, a zadecydowało „złote” trafienie Szymona Kiełbickiego. Trener Andrej Gusow był mocno rozgoryczony, bo on chciałby zawsze wygrywać.

Tyscy działacze uznali, że ofensywa wymaga wzmocnień i ma pojawić się kolejny Fin, 25-letni Leevi Vitala (181 cm, 90 kg), który ostatnio występował w szwedzkim zespole Bik Karlskoga w HocketAllsvenskan (drugi poziom rozgrywkowy). Tyszanie nadal grają bez kapitana Filipa Komorskiego, ale wrócił Juuso Jamsen i na Polonię został delegowany do 2. formacji z Kiełbickim i Joelem Kerkkanem.

W 1. tercji zespoły bały się, by nie nadziać się na kontry, ale jedni i drudzy mieli szasne na zmianę rezultatu. Arkadiusz Karasiński w 6 min znalazł się sam przed Tomašem Fučikiem, ale bramkarz był górą. Andrej Bujalski (14 min) również był w dogodnej sytuacji, ale nie zdołał umieścić krążka w siatce. Z Tyszan największe pretensje do siebie może mieć Jamsen, który z bliskiej odległości trafił w Bohdana Diaczenkę.

Druga odsłona zaczęła się od mocnego uderzenia gości, gdy Mateusz Gościński strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Diaczence. W 27 min do boksu kar powędrował Olii-Petteri Viinikainen. Na tafli pojawił się „eksportowy” atak Christiana Mroczkowskiego z Pawło Padakinem i Andrejem Bujalski wzmocniony Mateuszem Bepierszczem i ten ostatni wyrównał. Gospodarze jeszcze dwa razy grali w przewadze, ale efektów nie było. Pod koniec tercji Dominik Paś (36 min) i Szymon Kucharski (37) mieli szanse, ale Diaczenko nie dał się zaskoczyć. Inicjatywę posiadali goście (w strzałach 7-13), ale na tablicy był remis.

W 43 min czujność Fučika sprawdził Mroczkowski, a w rewanżu Alan Łyszczarczyk i Lukas Kovař mieli szanse, ale też nic. Szczęście uśmiechnęło się do Kiełbickiego, który z bliska trafił do siatki. Potem rozpoczął się frontalny atak gospodarzy. Bujalski znów miał szansę, a potężne uderzenie Dominika Jarosza jakimś cudem obronił tyski bramkarz. Gdy na ławce kar usiadł Łyszczarczyk, w tercji gości mocno się zakotłowało. 70 sek. przed końcową syreną Diaczenko zjechał z lodu, ale ten manewr się nie powiódł.

Włodzimierz Sowiński

◼ BS Polonia Bytom - GKS Tychy 1:2 (0:0, 1:1, 0:1)

0:1 – Gościński – Jeziorski - Bryk (22:41), 1:1 – Bepierszcz – Mroczkowski – Osenikeš (27:43, w przewadze), 1:2 – Kiełbicki – Kaskinen - Kerkkaen (44:38).

Sędziowali: Patryk Kasprzyk i Wojciech Wrycza – Michał Gerne i Kamil Wiwatowski. Widzów 1392.

POLONIA: Diaczenko; D. Musioł – Kurnicki, Górny – Kubeš, Osenikeš – Hrebenyk, Bodora – Kamieniew; Wielkiewicz – Jarosz – Bepierszcz, Worona – Fadiejew – Zając, Bujalski – Mroczkowski – Padakin, Wicher – Karasiński – Petrażycki. Trener Andrej GUSOW.

GKS: Fučik; Pociecha – Kovař, Kakkonen – Kaskinen, Bryk – Sertti, Sobecki – Viinikainen (2); Knuttinen – Paś – Łyszczarczyk (2), Jamsen – Kiełbicki (2) – Kerkkanen, Jeziorski – Ainali – Viitanen, Janik – Kucharski (2) – Gościński . Trener Pekka TIRKKONEN.

Kary: Polonia – 0 min, GKS – 8 min


31 STRZAŁÓW oddali gospodarze, goście zaś zrewanżowali się 29 uderzeniami.

45 SEKUND było do końca kary Viinikainena, gdy gospodarze doprowadzili do remisu.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się