Wypracowany awans
KOMENTARZ „SPORTU" - Kacper Janoszka
Sporo na temat Kacpra Woryny, który w sobotę wywalczył awans do Grand Prix, w poniedziałkowym wydaniu „Sportu" napisał Mariusz Rajek, głównie po rozmowie z Henrykiem Grzonką, żużlowym ekspertem, który przez lata śledził poczynania Woryny. Nie mogę jednak przejść obojętnie wobec jego sukcesu. Przykład tego zawodnika pokazuje, że w żużlu cały czas można się rozwijać, niezależnie od wieku. Jasne, sam czasem łapię się na tym, że uważam Worynę za młodego zawodnika, który dopiero co zakończył jazdę w roli młodzieżowca. Wydaje się, że to przecież było tak niedawno! Tymczasem jest to już 28-letni zawodnik, który w ROW-ie Rybnik debiutował w 2013 roku!
Już na samym początku kariery wyczyniał cuda na motocyklu. Był odważny i szybki. Jako junior potrafił z nie najgorszym skutkiem rywalizować w ekstralidze (w 2017 roku, jako 20-latek, miał 16. najlepszą średnią biegową w rozgrywkach, 1,987). Stał się kapitanem ROW-u, z którym po spadku - spowodowanym karą za użycie środków dopingujących przez Grigorija Łagutę - szybko powrócił do elity. Miał w niej pozostać z Rekinami na długo, ale szybko spadł z powrotem na jej zaplecze. Dla rozwoju kariery zmienił barwy, przenosząc się do Włókniarza Częstochowa, w którym z czasem także stał się kapitanem. Nie ma w tym przypadku, bo to zawodnik o oczywistych, widocznych cechach lidera.
Wydaję mi się, że każdy, kto w ostatnich latach poświęcał czas na śledzenie speedwaya, zdawał sobie sprawę z tego, jakim talentem obdarzony jest Woryna. W genialnej formie może rywalizować z najlepszymi. Jednak w ostatnich latach jego problemem było przede wszystkim utrzymanie wysokiej dyspozycji przez dłuższy czas. Lepsze występy przeplatał gorszymi. Zapewne przez to dopiero teraz dostał się do GP.
No właśnie – nadeszło przełamanie. W poprzednim sezonie Woryna po latach prób w końcu znalazł się na podium indywidualnych mistrzostw Europy, zdobywając brązowy medal. Był konsekwentny i dobrze radził sobie w każdej kolejnej rundzie cyklu. Sytuacja powtarza się też w trwających zmaganiach, bo rybniczanin znajduje się na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej po dwóch turniejach. Z roku na rok stawał się coraz dojrzalszy, coraz lepszy, coraz szybszy i tak dotarł do momentu, w którym zaczął osiągać namacalne sukcesy. Upragniony awans do Grand Prix jest zwieńczeniem etapu długich przygotowań do tego momentu. I mam wrażenie, że naprawdę jest gotowy. Może nie widać tego w ekstralidze, w której nie radzi sobie wyjątkowo dobrze, zresztą jak cały zespół Włókniarza. Natomiast w turniejach indywidualnych potrafi mile zaskoczyć polskich kibiców. Poza międzynarodowymi zmaganiami, w poprzednim sezonie zajął drugie miejsce w Złotym Kasku. W tym roku w tym turnieju był z kolei czwarty. W piątkowych indywidualnych mistrzostwach Polski w Częstochowie będzie walczył o zajęcie miejsca na podium. Jest więc jednym z najlepszych polskich zawodników. Co za tym idzie, istnieje prawdopodobieństwo, że na awansie Woryny do cyklu indywidualnych mistrzostw świata nie skorzysta tylko i wyłącznie on. Z uwagi na swój efektowny styl jazdy, na szybkość, na talent może namieszać w GP. Nie mówię, że od razu będzie walczył o mistrzostwo świata. Jestem natomiast niemal przekonany o tym, że niejednemu faworytowi urwie punkty.
Kacper Woryna ma w ostatnim czasie powody do uśmiechu. Fot. Marcin Karczewski/PressFocus
