Wymuszony transfer

Andrias Edmundsson znalazł sposób, żeby Wisła Płock zgodziła się na jego przeprowadzkę do Hellasu Verona.

Andrias Edmundsson żegna się z Wisłą Płock po rozegraniu dla tego klubu 50 meczów we wszystkich rozgrywkach. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

WISŁA PŁOCK

Ten Farer był kluczowym ogniwem drużyny z Mazowsza: jednym z czterech piłkarzy z pola w ekstraklasie, którzy w tym sezonie nie zeszli z murawy ani na minutę. Grał na tyle dobrze, że zaczęły się nim interesować zachodnie kluby.

Farer tworzy historię

W rozmowie z jednym z portali powiedział, że był załamany z powodu faktu, że Nafciarze nie mieli zamiaru go sprzedawać, bo jego kontrakt obowiązywał do czerwca 2027 roku. Edmundsson zaczął żalić się na los, wywierając presję na klub. - Jestem zdruzgotany. To trudne do zrozumienia, że klub, z którym tyle przeszedłem, tak mnie traktuje. Czuję się, jakby mnie nie było. Brak ludzkiego traktowania, zero zrozumienia dla moich marzeń i aspiracji, chyba nie o to powinno chodzić w sporcie, to jest bardzo niesprawiedliwe – powiedział defensor.

Wisła wyciągnęła go latem 2024 roku z drugoligowej Chojniczanki. Przebił się na tyle, że stał się ważnym zawodnikiem Nafciarzy, regularnie gra w reprezentacji Wysp Owczych, a teraz trafił na Półwysep Apeniński. Wisła Płock zarobiła 2,5 miliona euro.

Edmundsson dzięki temu zapisał się w historii farerskiego futbolu. Jest pierwszym reprezentantem własnego kraju, który będzie grał w Serie A. To wielki krok dla piłkarza, który niejedno już przeżył. Uczył się piłkarskiego rzemiosła w Anglii, ale nie bardzo się tam przebił. W 2020 roku przeniósł się do Hiszpanii, do zespołu Aguilas, który grał na piątym poziomie rozgrywkowym (z Edmundssonem awansował na czwarty). Po trzech latach trafił do Polski, w Chojnicach odkryli go Płocczanie, a po jednej rundzie w ekstraklasie już zasłużył na transfer do Hellasu. Jego kariera jest ciekawa i wyjątkowa. Nawet najlepsi piłkarze w historii Wysp Owczych nie dotarli na taki poziom. Todi Jonsson czy Frodi Benjaminsen to legendy farerskiego futbolu, a żaden z nich nigdy nie grał poza ligami skandynawskimi. Pierwszy występował w ojczyźnie, Danii oraz Norwegii. Drugi na Wyspach Owczych i w Islandii.

Czas na Czarnogórca

Historia Edmundssona jest przy okazji dobrą reklamą ekstraklasy. Skoro nie odnalazł się ani w Anglii, ani w Hiszpanii, za to w Polsce tak, to dlaczego innym ma się nie udać? Wisła zarobiła spore pieniądze, choć straciła ważnego zawodnika. Na razie pokazała jednak, że bez Farera też potrafi grać. W meczu z Rakowem w niedzielę zastąpił go doświadczony Nemanja Mijusković. Czarnogórzec w Polsce gra od 2019 roku, gdy podpisał kontrakt z Miedzią Legnica. Zimą 2025 roku przeniósł się do Nafciarzy, ale dotychczas nie spoczywała na nim tak duża odpowiedzialność – w końcu Wisła walczy w czołówce ligi. W Płocku liczą, że też będzie w stanie stworzyć szczelny mur razem z Marcinem Kamińskim i Marcusem Haglindem-Sangre.

Kacper Janoszka

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się