Wyjść i zrobić swoje

Dziś o 18.00 na drodze po Puchar Prezydenta IHF stanie nam kolejny egzotyczny rywal. Trener Marcin Lijewski przestrzega jednak przed lekceważeniem Kuwejtu.

Piotr Jędraszczyk wyrósł na czołową postać naszego narodowego zespołu. Fot. Paweł Bejnarowicz/PressFocsus

MISTRZOSTWA ŚWIATA MĘŻCZYZN

Wydaje się, że po wtorkowej wygranej (38:32) z Algierią Biało-czerwoni przeszli do porządku dziennego. Inaczej mówiąc - otrząsnęli się po zajęciu 4. miejsca w grupie A, co oznaczało przenosiny z duńskiego Herning do malowniczego Poreczu w Chorwacji. W tamtejszej hali rozgrywany jest bowiem „turniej pocieszenia” z udziałem ośmiu najsłabszych drużyn mundialu. Można żałować, iż w tym gronie przedstawicielem Europy jest Polska, ale trzeba to przyjąć na klatę i zwyczajnie, po męsku znieść.

Głowy już lżejsze

Symptomy wspomnianego otrząśnięcia mieliśmy już w spotkaniu z Algierczykami, które wykreowało bohatera w osobie Piotra Jędraszczyka. Środkowy rozgrywający Gwardii Opole udowodnił, że drzemią w nim spore możliwości. Najniższy w naszej kadrze zawodnik dostrzegł jednak minusy w postawie zespołu. - W ataku był to bardzo dobry występ, ale w obronie trochę gorszy, bo straciliśmy za dużo bramek - przyznał „Jędras” i trudno się z nim nie zgodzić, bo 32 trafień wicemistrzowie Afryki dawno nie zanotowali. Rozstawiający wszystkich po kątach Duńczycy pozwolili im rzucić 22, przeżywający renesans Włosi 23, a trzymający poziom Tunezyjczycy 26 goli. By taki występ jak we wtorek na tym turnieju już się nie powtórzył, konieczna jest większa koncentracja i zaciśnięcie defensywnych szeregów. Dziś z Kuwejtem powinno być znacznie lepiej, ale MVP wtorkowego spotkania znalazł wytłumaczenie. - Nasze głowy były ciężkie i trudno było się zmobilizować, aby... tu przyjechać. Musieliśmy się jednak wziąć w garść i walczyć dalej. Naszym celem było przecież wyjście z grupy i walka o wyższe miejsce. Teraz naszym celem są cztery zwycięstwa - podkreślił Jędraszczyk i w takim samym tonie mogliby się wypowiedzieć wszyscy reprezentanci, którzy chcą zmazać plamę za fazę grupową i zakończyć mundial na 25. miejscu.

Wyzbyć się błędów

- Każda wygrana cieszy, ale tylko porażki uczą - powiedział trener Marcin Lijewski, wyrażając dla swoich zawodników... podwójny szacunek, iż zdołali się podnieść. - Proszę mi wierzyć, że trudno było przetrwać dwa ostatnie dni. Teraz powinno się nam grać łatwiej, przynajmniej jeśli chodzi o sferę psychiczną - dodał selekcjoner, ale jednocześnie przestrzegł przed lekceważeniem Kuwejtczyków, preferujących nietypową i niewygodną obronę 3:2:1. - Nie jest to defensywa, przeciwko której lubimy grać, więc musimy się do niej dobrze przygotować - podkreślił „Szeryf”, ale prawda jest taka, że jeśli nasi zawodnicy sami sobie nie zrobią krzywdy, a co za tym idzie wyzbędą się niewymuszonych i prostych błędów (z Algierczykami mieli ich 15, czyli średnio tyle, ile w każdym z trzech meczów grupowych z Niemcami, Czechami oraz Szwajcarami), to nie powinni mieć problemów z odniesieniem wysokiego i efektownego zwycięstwa. Dotychczasowe spotkania pokazały, że 4. zespół zeszłorocznych mistrzostw Azji lubi atakować, lecz... rzadko trafia do siatki; przy średniej liczbie 59 akcji ofensywnych 49 kończy rzutem, ale zaledwie 47,4% z nich przynosi bramkę. Biało-czerwoni pod tym względem są konkretniejsi - 53 ataki, 43 rzuty, 65,6% skuteczności.

Lider w gotowości

Nie ma się więc czego obawiać, tylko wyjść na boisko i po prostu zrobić swoje. Arkadiusz Moryto i Kamil Syprzak, nie są w pełni sił, więc można przypuszczać, że do protokołu zostaną wpisani ci sami zawodnicy co we wtorek. Wśród nich będzie również Kamil Adamski, czekający na debiut na tym turnieju. Adamski to lider klasyfikacji strzelców Orlen Superligi, który w barwach Ostrovii zdobył 125 bramek i może się pochwalić skutecznością na poziomie 71,84% (159/174). Jego inwencja w kreowaniu, a przede wszystkim finalizowaniu akcji powinna pomóc rozmontować wspomnianą, nietypową ofensywę Kuwejtu.

Marek Hajkowski

CZY WIESZ, ŻE...

◾  Dla Kuwejtczyków to 9. występ na mistrzostwach globu, ale przyszło im na niego czekać aż 16 lat. W 2009 roku, kiedy w Chorwacji Biało-czerwoni sięgali po brązowym medal, nasi dzisiejsi rywale zajęli 22. miejsce.

◾  Awans na mundial wywalczyli jako 4. zespół Azji. W 2024 roku uplasowali się za plecami Kataru, Japonii oraz Bahrajnu; z tej trójki jedynie Katarczycy awansowali do fazy zasadniczej toczących się MŚ.

◾  Trenerem rywali jest Algierczyk Said Hadjazi, który od dwóch dekad związany jest z kuwejckim szczypiorniakiem. Każdy z jego 18 podopiecznych występuje w rodzimej lidze, co w obecnych czasach należy uznać za ewenement.

◾  Kluczową postacią jego zespołu jest do tej pory lewy rozgrywający Saif Aldawani, autor 18 bramek i 8 asyst. Przyzwoicie prezentuje się również bramkarz Hasan Safar, który w czterech meczach zanotował 21 interwencji, popisując się skutecznością na poziomie 34%.

◾  Polska i Kuwejt grały do tej pory dwukrotnie. W 1991 roku w towarzyskim meczu zwyciężyli rywale 24:23, a w 2003 roku - w ramach MŚ w Portugalii - triumfowali Biało-czerwoni 36:21.


REPREZENTACJA KUWEJTU

◾  Bramkarze: Abdulaziz Althafiri (32 lata, Kazma SC), Mohammad Buyabes (28, Burgan SC), Hasan Safar (27, Kuwait SC).

◾  Skrzydłowi: Mishaal Alharbi (33, Kuwait SC), Saleh Ali (35, Kuwait SC), Abdulaziz Alshammari (33, Kuwait SC), Haider Dashti (25, Al-Salmiya SC).

◾  Rozgrywający: Saif Aldawani (23, Kuwait SC), Mohammed Alhendal (28, Fahaheel SC), Abdullah Alkhamees (33, Kuwait SC), Saleh Alraghaib (20, Burgan SC), Ali Jaafar (22, Al-Arabi SC), Fawaz Mubarak (27, Al-Arabi SC), Mohammad Radhei (29, Kuwait SC), Abdulaziz Salmeen (26, Qadsia SC).

◾  Obrotowi: Mohamad Alsanea (29, Qadsia SC), Abdulrahman Alshammari (23, Kazma SC), Mohammad Ghadanfar (29, Burgan SC).

◾  Trener Said HADJAZI