Wygrani i przegrani

PKO BP Ekstraklasa

WYGRANI...

1. Drugi gol

Do niedzielnego popołudnia Andrzej Trubeha zdobył jednego gola w tym sezonie. Było to w meczu z Piastem Gliwice. Wówczas jego bramka nie pomogła Bruk-Betowi, który przegrał (2:4). 27-latek po raz drugi do siatki trafił w starciu z Legią, a tym razem jego gol w ostatniej chwili zapewnił niecieczanom trzy bezcenne punkty przy Łazienkowskiej. Ekipa Marcina Brosza niespodziewanie pokonała Legię i nie dała się wyprzedzić w tabeli Piastowi.

2. Czujny 17-latek

Nieźle rozpoczął się mecz z Pogonią dla Jagiellonii, bo Dimitris Rallis zdobył gola już po kilkunastu minutach. Chwilę później Kamil Grosicki doprowadził do wyrównania. Wynik 1:1 utrzymywał się aż do 4 minuty doliczonego czasu. Dopiero wtedy trzy punkty białostoczanom zapewnił Oskar Pietuszewski. 17-latek, który od początku sezonu z każdej strony zbiera mnóstwo pochwał, wykazał się czujnością w polu karnym i zdobył po efektownej akcji trzecią bramkę w sezonie.

3. Wielki powrót

Goncalo Feio w Radomiaku jest od kilku tygodni, a kibice już są zadowoleni. Najpierw wygrał z Lechią Gdańsk, a w miniony piątek pokonał Cracovię, nie dając jej najmniejszych szans. Portugalczyk powrócił po krótkiej przerwie do Polski i pokazuje, że Legia - patrząc na to co wyprawiają warszawianie - zbyt szybko z niego zrezygnowała. Radomiak pod jego wodzą na razie jest nad wyraz skuteczny.

PRZEGRANI...

1. Miało być inaczej

Każda seria musi się kiedyś skończyć. Choć GieKSa dopiero zaczęła się rozpędzać, wygrała cztery mecze z rzędu (licząc też wygraną z ŁKS-em w Pucharze Polski), grała dobrze, zdobywała gole, ale w końcu została pokonana. Dość niespodziewanie przy Nowej Bukowej zwyciężył Piast, ostatni zespół w tabeli. W meczu niewiele się działo, katowiczanie nie stworzyli wielu sytuacji, choć w teorii wydawało się, że powinni spokojnie wygrać.

2. Znowu błąd...

W pierwszy weekend listopada bramkarz Górnika Marcel Łubik popełnił błąd, po którym Arka zdobyła bramkę. Jego pomyłka nie miała fatalnych skutków, bo zabrzanie i tak wygrali 5:1. Minął niecały tydzień od tego zdarzenia, a golkiper po raz kolejny zawiódł. Tym razem nie był w stanie złapać prostego strzału Leonardo Rochy, przez co Zagłębie wyszło na prowadzenie. Później lubinianie zdobyli kolejnego gola i mogli już tylko pilnować wyniku.

3. Podał bramkarzowi

Na własne życzenie piłkarze Motoru tylko zremisowali z Wisłą Płock. Nafciarze mogą podziękować za prezent kapitanowi lublinian Bartoszowi Wolskiemu. 28-latek w pierwszej połowie wykonywał rzut karny. Mógł znaleźć milion sposobów na oddanie groźnego uderzenia, a ostatecznie... właściwie podał piłkę bramkarzowi Rafałowi Leszczyńskiemu. Mógł zamknąć mecz, zdobywając gola na 2:0, a dał szansę rywalowi na odrobienie strat.

(KJ)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się