Wygrali więcej niż mecz

Raków Częstochowa wzorowo rozegrał rewanż z Maccabi Hajfa, wygrał 2:0 i zameldował się w decydującej rundzie eliminacji Ligi Konferencji. Niestety, więcej niż o meczu mówi się o niebywałym skandalu wywołanym przez izraelskich kibiców.

Zachowania kibiców Maccabi nie da się określić inaczej niż mianem gigantycznego skandalu. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus

LIGA KONFERENCJI

Jeśli ktoś do czwartku miał jeszcze wątpliwości, albo był średnio zorientowany w temacie, czy izraelskie drużyny powinny być dopuszczone do europejskich pucharów w obliczu ludobójstwa Palestyńczyków w Strefie Gazy, raczej je stracił po tym, czego świadkami byliśmy podczas meczu w Debreczynie (izraelskie kluby rozgrywają domowe mecze na Węgrzech).

Skandal międzynarodowy

Przedstawiciele Maccabi prowokowali już dzień wcześniej, przepychając się z Rakowem na płycie boiska podczas treningu. Do prawdziwie haniebnych scen doszło jednak w dniu meczu. Wszystkich skandalicznych i niedopuszczalnych zachowań przedstawicieli i kibiców Maccabi nie sposób zliczyć. Niektóre wyszły bardzo daleko poza świat sportu. "Mordercy od 1939" - transparent o takiej treści skierowany do Polaków zaprezentowali kibice drużyny z Hajfy. Skalę międzynarodowego skandalu pokazuje fakt, że do sprawy niezwłocznie odniósł się minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz. Absolutnie skandaliczne zachowanie izraelskich kibiców podczas meczu Ligi Konferencji względem Polski i Polaków. Konieczna jest jednoznaczna reakcja UEFA. Nie ma i nie będzie zgody na kłamstwa historyczne wobec naszego narodu" - napisał na platformie X, a niedługo później w podobnym tonie głos zabrał prezydent Karol Nawrocki: Skandaliczny transparent wywieszony przez kibiców Maccabi Hajfa obraża pamięć o obywatelach polskich - ofiarach II wojny światowej, wśród których było 3 mln Żydów. Głupota, której nie tłumaczą żadne słowa".

To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Izraelscy kibice sprofanowali polską flagę, owijając ją wokół gumowej lalki z sex shopu, symulując z nią stosunek seksualny. Po ostatnim gwizdku, nie mogąc pogodzić się z porażką, doszło do kolejnych gorszących scen. 

- Jako piłkarz staram się skupiać na tym co na boisku, choć kątem oka widzę takie rzeczy. Nie uważam się za osobę, która zna się jakoś dobrze w świecie polityki i wolałbym raczej unikać tego typu tematów, natomiast pewnych zachowań, które miały miejsce nie da się zapomnieć. Po meczu zawodnik Maccabi chciał podejść do naszych kibiców i na nich napluć. Na coś takiego nie ma miejsca, więc stanęliśmy jako zespół razem w ich obronie - przekazał nam na gorąco bramkarz Rakowa Kacper Trelowski. 

- Już od wczoraj zachowanie gospodarzy było skandaliczne, bo wywołali awanturę, którą zbagatelizowałem, ale to szło coraz dalej. Powinny zostać nałożone duże kary na ten klub, bo to nie ma nic wspólnego z fair play. Na trybunach mogą być różni ludzie, ale w środku musi być wzajemny szacunek - dodawał trener Marek Papszun.

Możemy grać jeszcze lepiej

Przez wszystkie wydarzenia poza boiskowe na dalszy plan zszedł spory sukces Rakowa. Częstochowianie, musząc odrabiać straty z pierwszego meczu, nacisnęli rywala od pierwszych minut. Mecz przypominał kopię tego z Częstochowy - wicemistrz Polski przeważał, atakował, ale brakowało wykończenia, a rywal nie miał praktycznie nic do zaoferowania poza czekaniem na jedną jedyną szansę. W doliczonym czasie pierwszej połowy piłkę w bramce Maccabi, uderzeniem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego umieścił urodzony w Kisvardzie, ale przez jedenaście lat grający w Debreczynie Peter Barath.

Kluczowa dla losów rywalizacji okazała się 55 minuta, gdy po brutalnym faulu na Patryku Makuchu drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę otrzymał Lisav Eissat. Napastnik częstochowian przypłacił to starcie kontuzją. Cios na wagę awansu z rzutu karnego zadał rywalom Lamine Diaby-Fadiga. Z powodu odpalenia rac oraz wielu spornych sytuacji na boisku sędzia doliczył aż 11 minut, a częstochowianie niepotrzebnie w ostatnich fragmentach oddali inicjatywę Maccabi. 

- Możemy grać jeszcze lepiej, bo było trochę nerwów w końcówce. Jesteśmy drużyną, która walczy do końca, graliśmy już w trudniejszych warunkach - mówił po spotkaniu Fran Tudor. 

- Na boisku pokazaliśmy jakość, tak jak w pierwszym meczu, tylko tym razem dorzuciliśmy jeszcze skuteczność - ocenił Papszun, któremu spadł wielki kamień z serca.

Jest życie po Brunesie

Odpadnięcie na tym etapie eliminacji odczytane zostałoby przy Limanowskiego jako klęska. Co równie cenne, Raków udowodnił, że jest w stanie poradzić sobie bez Jonatana Brunesa, który wystawił drużynę w kluczowym momencie i jego przyszłość pod Jasną Górą rysuje się w czarnych barwach. Wreszcie Raków wygrał mecz, do którego nie powinno dojść. Izrael nie ma dziś moralnego prawa uczestniczyć w życiu sportowym, społecznym, kulturalnym i każdym innym. "Izrael morduje, a świat milczy" - napisali kibice Rakowa podczas meczu w Częstochowie. W Debreczynie swoim haniebnym zachowaniem dodali argumentów tym, którzy domagają się wykluczenia izraelskich klubów z międzynarodowych rozgrywek.

W decydującej rundzie Raków powinien mieć już z górki. Częstochowianie zmierzą się z Ardą Kyrdżali, która dwukrotnie okazała się lepsza od Żalgirisu Kowno (2:0. 1:0). - To zespół składający się z doświadczonych zawodników bułgarskich z domieszką graczy z Afryki. Co roku zajmował miejsce w górnej części tabeli bułgarskiej ligi - mówi o dość egzotycznym rywalu doradca zarządu ds. sportowych w Rakowie Artur Płatek, który pełnił funkcję dyrektora sportowego w Botewie Płowdiw.

Mariusz Rajek

◼  Maccabi Hajfa - Raków Częstochowa 0:2 (0:1). Pierwszy mecz 1:0. Awans Raków

0:1 – Barath (45+1), 0:2 - Diaby-Fadiga (76, karny)
MACCABI: Jermakov - Bataille (88. Melamed), Seck, Eissad, Goldberg - Azoulay, Naor (78. Kassa), Cornud (78. Saief) - Stewart, Haziza (78. Mojamed) - Jovanović (60. Khalaili). Trener Diego FLORES.

RAKÓW: Trelowski - Racovitan, Arsenić Svarnas - Tudor, Barath (90+3. Struski), Repka, Otieno - Ameyaw (86. Amorim), Pieńko (86. Diaz) - Makuch (58. Diaby-Fadiga). Trener Marek PAPSZUN.

Sędziował Jerome Brisard (Francja). Widzów 665. Żółte kartki: Eissad, Haziza, Flores (poza boiskiem), Azoulay, Goldberg, Jermakov - Plavsić. Czerwona kartka Eissad (55. druga żółta).