Wygrała ze stresem

To był bardzo dobry występ Anny Twardosz, zakończony 10. miejscem na skoczni normalnej.

Olimpijski debiut Anny Twardosz był bardzo udany. Fot. PAP/EPA

SKOKI NARCIARSKIE

Skoki w wykonaniu kobiet w programie olimpijskim pojawiły się po raz pierwszy w Soczi w 2014 roku. Polki na igrzyskach debiutowały jednak osiem lat później, w Pekinie. Cztery lata temu na skoczni normalnej w Zhangjiakou wśród 40 rywalizujących zawodniczek Kinga Rajda zajęła 35. miejsce, a Nicole Konderla była 36., nie kwalifikując się do finałowej rundy.

Do olimpijskiego turnieju we Włoszech zakwalifikowały się Anna Twardosz i Pola Bełtowska. I szczerze mówiąc nie wiązaliśmy z ich występami w Predazzo wielkich nadziei. Co prawda 24-letnia Twardosz w tym sezonie w Pucharze Świata często wchodziła do czołowej „30”, ale zajmowała najczęściej lokaty w trzeciej dziesiątce. Jej najlepsze osiągnięcie to 12. miejsce pod koniec stycznia w chińskim Zao. Rok temu na mistrzostwach świata w Trondheim zawodniczka AZS AWF Katowice była tylko 29. i 36. O takich wynikach wciąż może marzyć 19-letnia Bełtowska, która zazwyczaj nie przechodzi nawet kwalifikacji.

To był znakomity skok

I Pola Bełtowska nie zaskoczyła, bo po słabym skoku na zaledwie 78 m zajęła 50., ostatnie miejsce. Za to po występie Ani Twardosz przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Polka skakała w fatalnych warunkach wietrznych, ale poleciała aż na 96 metrów i do tego dostała 18 punktów bonifikaty za wiatr, najwięcej z wszystkich. Objęła prowadzenie i była na nim bardzo długo. Wyprzedziła ją dopiero Norweżka Eirin Maria Kvandal, skokiem na 99,5 m, z obniżonej o dwa stopnie belki. Ostatecznie po pierwszej serii Twardosz zajmowała znakomite ósme miejsce. Do podium traciła co prawda 10 punktów, ale przecież nie takie cuda się zdarzały. Liderką była Norweżka Anna Odine Stroem, po lądowaniu na 100 m. Słowenka Nika Prevc uzyskała 98 m, była druga i traciła do niej tylko punkt, a trzecia Japonka Nozomi Maruyama (97 m).

Wytrzymała presję

Zastanawialiśmy się, czy Twardosz wytrzyma presję w drugiej i zdoła skoczyć równie dobrze, jak w pierwszej. Wytrzymała! Uzyskała 93,5 m i była trzecia, wiadomo więc było, że znajdzie się w czołowej dziesiątce. To bardzo dobry wynik, pokazujący, że skoczkini AZS AWF Katowice ma spory potencjał.

W finałowej rywalizacji 27-letnia Stroem udowodniła swoją klasę. Skacząc jako ostatnia w stawce osiągnęła 101 m. Był to najdłuższy skok konkursu i dzięki temu zapewniła sobie zwycięstwo. Odparła więc atak Prevc, która miała 99,5 m. Trzecie miejsce zachowała Maruyama, skacząc 100 m.

Prevc po konkursie na pewno była rozczarowana, bo w serii próbnej osiągnęła 103 m, nie dając szans rywalkom. Liczyła, że podobnie jak w 2025 na mistrzostwach świata zdobędzie dwa złote medale w rywalizacji indywidualnej. 20-letnia Słowenka w rozmowach z mediami przyznała, że teraz jej głównym celem będzie zwycięstwo na dużej skoczni.

Trzęsła się w szatni

Ania Twardosz promieniała z zadowolenia po konkursie. - Cieszę się z dzisiejszych skoków, szczególnie z tego pierwszego. Trzęsłam się w szatni, zwłaszcza przed pierwszym skokiem, to był stres niewyobrażalny - powiedziała reporterowi Eurosportu. - Gdy okazało się po pierwszej serii, że jestem ósma znów się martwiłam, żeby nie zepsuć drugiego skoku. Stres minął jednak, gdy pojechałam na górę, przed drugim skokiem. Cieszę się, że udało mi się wykonać zadanie. Oczywiście, zawsze można skoczyć lepiej, inaczej. Jestem dumna z dziesiątego miejsca i wdzięczna wszystkim: trenerom Marcinowi Bachledzie i Stefanowi Huli, mojej koleżance z kadry Poli Bełtowskiej, rodzicom i kibicom za wsparcie. Te igrzyska pozostaną w moim sercu – zakończyła.

Szczęśliwy był także trener Polek, Marcin Bachleda. On ma za sobą karierę zawodniczą, był członkiem kadry narodowej, ale nigdy nie był na olimpiadzie. Debiut już jako trener będzie więc wspominał bardzo dobrze. - Razem ze Stefanem (Hulą, drugi trener kobiecej kadry – red.) mamy swoją wizję i cieszę się, że nasza praca przynosi efekty - tak skomentował dobry wynik Twardosz.

Obie nasze skoczkinie wystąpią jeszcze w konkursie drużyn mieszanych, a następnie w rywalizacji indywidualnej na skoczni dużej. W poniedziałek będą zaś kibicować Dawidowi Kubackiemu, Kamilowi Stochowi i Kacprowi Tomasiakowi podczas ich występów na skoczni normalnej.

(awa)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się