Wygrać na oparach
Jeśli Raków zwycięży w niedzielę w zaległym spotkaniu z Zagłębiem Lubin, to co najmniej przez kilka tygodni będzie liderem ekstraklasy.
Raków w tym sezonie na arenie europejskiej jest chlubą polskiej piłki. Wygrał 8 spotkań, dwa zremisowali i tylko raz przegrał. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
RAKÓW CZĘSTOCHOWA
Częstochowianie zdają się nie mieć żadnych barier, wygrywają mecz za meczem bez względu na to czy rywalizują o punkty w ekstraklasie, Lidze Konferencji, czy o awans w Pucharze Polski. Czwartkowa wygrana ze Zrinjskim (1:0) była piątą z rzędu, a zarazem szóstym meczem na przestrzeni 19 dni. Taka dawka grania nie może przejść bez wpływu na organizm. W końcówce ostatniego meczu wicemistrzowie Polski oddychali już rękawami. Trudno się jednak temu dziwić, spotkanie z bośniackimi Chorwatami było ich 30. oficjalnym w tym sezonie. Cztery więcej i mielibyśmy cały sezon ekstraklasy, a częstochowianie nie skończyli jeszcze pierwszej rundy.
„Pewnie, że żal...”
Zanim udadzą się na wymarzone i zasłużone urlopy zagrają jeszcze w niedzielę z Zagłębiem Lubin w zaległym meczu 4. kolejki ekstraklasy, a cztery dni później zakończą zmagania fazy ligowej Ligi Konferencji z Omonią w Nikozji. Sił brakuje, ale stawka dwóch ostatnich spotkań jest olbrzymia. Świadomość, że wygrana z lubinianami zapewni im spoglądanie z góry na wszystkich ligowych rywali, co najmniej do pierwszej przyszłorocznej kolejki, zapewne zmobilizuje zawodników do wydobycia z siebie nadludzkich sił. Po spotkaniu zapytaliśmy
W niedzielę można spodziewać się co najmniej kilku zmian w składzie. W meczu ze Zrinjskim Papszun postawił aż na pięciu Polaków w wyjściowej jedenastce. Nieco zaskakiwać mogło zestawienie środka pola z Karolem Struskim oraz Oskarem Repką. Obaj od pierwszych minut prezentowali się jednak korzystnie. Struski potem miał słabsze momenty, dwukrotnie stracił piłkę z powodu nie utrzymania równowagi na murawie. Miał też problemy z celnością zarówno podań, jak i strzałów. Nie można mu jednak odmówić wielkich chęci i ambicji. - Po Karolu widać było taką świeżość, ostatnio nie grał, borykając się z urazem. To jest chłopak, na którego zawsze można liczyć – podsumował występ byłego piłkarza Arisu Limassol Papszun.
Brunes świeci pełnym blaskiem
Pewnym handicapem dla Rakowa w niedzielę powinien być fakt, że na boisku nie będzie mógł wystąpić Leonardo Rocha, który po zamianie Częstochowy na Lubin ewidentnie odżył. W 11 jesiennych meczach siedem razy wpisał się na listę strzelców. W Rakowie zastrzegli sobie jednak, że Portugalczyk nie będzie mógł zagrać przeciwko ich klubowi. Jeszcze lepszą serię w Częstochowie notuje z kolei Jonatan Brunes, który w siedmiu ostatnich meczach aż ośmiokrotnie trafiał do siatki. W końcówce meczu w Sosnowcu nawet jednak Norwegowi zaczęło już brakować sił. - Świetny zawodnik, zdeterminowany profesjonalista nastawiony na rozwój. Jego trudna sytuacja z klubem na początku sezonu wzmocniła nasze relacje i to widać. Ja pomogłem jemu, a on pomógł drużynie. Duży szacunek za to co zrobił – chwalił kuzyna Haalanda szkoleniowiec.
Powrót po latach
Obecny trener Zagłębia, Leszek Ojrzyński, w przeszłości miał okazję pracować w Częstochowie, ale było to w zupełnie innych realiach. Prowadził Raków przez 14 miesięcy pomiędzy sierpniem 2008 a październikiem 2009 roku na poziomie drugiej ligi bez widoków na lepszą przyszłość. Jak wspomina częstochowski etap pracy? — Budynek jest obecnie trochę bardziej kolorowy, stadion prezentuje się w zasadzie tak samo. Zmieniło się to, że teraz Raków bije się o zaszczytne cele, zawitał tu profesjonalizm. Pamiętam, że przed laty objąłem drużynę w strefie spadkowej, celem było utrzymanie, ale wygraliśmy kilka spotkań i nagle cel się zmienił, zaczęto od nas wymagać awansu. Nie szło to w parze z organizacją klubu. Pamiętam, że były zaległości finansowe. Dobrze, że pojawił się Jerzy Brzęczek z paroma ludźmi, którzy ten klub uratowali — wspominał jakiś czas temu szkoleniowiec lubinian, który będzie miał okazję odwiedzić stare śmieci. Czy stanie na drodze Rakowa do objęcia fotelu lidera ekstraklasy? Przekonamy się w niedzielę.
Mariusz Rajek
