Wycisnąć maksimum
Do zakończenia fazy zasadniczej pozostało sześć meczów. Po ich rozegraniu tabela zostanie podzielona na grupę mistrzowską i spadkową.
Niespodzianki się zdarzają, ale dziś w Lubinie może być o nią niezwykle trudno... Fot. Orlen Superliga
ORLEN SUPERLIGA KOBIET
Po weekendowych spotkaniach właściwie wszystko zostało ustalone, ale to nie znaczy, że wyniki czekających nas meczów nie będą miały znaczenia. Każda z drużyn do decydującej fazy sezonu będzie bowiem chciała przystąpić wzbogacona o punkty, które ma szansę zdobyć w 18. serii, zaplanowanej na środę i sobotę. Na „bonus” mogą liczyć zespoły z Koszalina i Piotrkowa Trybunalskiego, gdyż mają jeszcze do odrobienia zaległość z 17. kolejki; mecz ten zaplanowano na 13 lutego. Obie drużyny mogą „tylko” dopisać do swego dorobku punkty, bo pozycji, jakie zajmują w tabeli, już nie poprawią – Piotrków fazę zasadniczą zakończy na 3., a Koszalin na 6. miejscu. Nawet gdyby w sobotę Galiczanka Lwów wygrała w Kobierzycach i zrównała się z ekipą koszalińską, to nie zdoła jej wyprzedzić, bo doznała z nią dwóch porażek.
Wróciła Matieli
– Mecz się sam nie wygra. Każde spotkanie trzeba wybiegać i zrealizować założenia – zwykła mawiać Bożena Karkut, trenerka Zagłębia Lubin. Nie inaczej będzie dziś, gdy jej podopieczne podejmą zamykający tabelę Ruch Szczypiorno Kalisz. Miedziowe dysponują wąską kadrą, a ostatnie zwycięstwo (39:33) w Elblągu okupiły bolesną kontuzją Karoliny Kochaniak. Liderka zespołu została zniesiona z boiska, ale nie wiadomo, jaki jest jej stan zdrowia, bo klub milczy. Gdyby uraz okazał się poważny, skutkowałby absencją „Karo” nie tylko w spotkaniach ligowych i Ligi Europejskiej, ale też w marcowych meczach reprezentacji z Norwegią, w ramach Euro Cup. Trzeba wspomnieć, że Kochaniak była zdecydowanie najlepszą zawodniczką narodowego zespołu podczas ostatnich mistrzostw świata. Co prawda Zagłębie pochwaliło się niedawno, że do klubu wróciła rehabilitująca się w ojczyźnie Brazylijka Patricia Matieli, ale nie podało, kiedy doświadczona środkowa będzie zdolna do gry. Niezależnie od tego, jak licznym składem będą dziś dysponowały obrończynie tytułu, na pewno nie zlekceważą rywalek i nie pozwolą, by drużyna z Kalisza poprawiła swój dorobek przed zmaganiami w grupie spadkowej.
Mogą i chcą
Na sensację w Lubinie liczy z pewnością wicelider z Lublina, który fazę zasadniczą chciałby zakończyć z jak najmniejszą stratą, by zachować szansę na pierwszą od sześciu lat mistrzowską koronę. O punkty powalczy jednak dopiero w sobotę, a jeszcze dziś czeka nas mecz w Gnieźnie, gdzie Pszczółki planują „użądlić” wspomniane wcześniej Koszalinianki. – Nie damy się tak łatwo – zapowiada Dmytro Hrebeniuk, trener zespołu, który chciałby zmazać plamę po ostatniej porażce (31:35) w Gliwicach. – Cieszymy się z miejsca w szóstce, bo takie było założenie. Jesteśmy spokojniejsi i teraz nie tyle możemy, co chcemy powalczyć o coś więcej. Myślę, że nas na to stać – dodaje ukraiński szkoleniowiec, nie zważając na problemy finansowe klubu, dotowanego jedynie przez miasto Koszalin.
Marek Hajkowski
◾ GNIEZNO, 20.30: Enea MKS - PR Koszalin
◾ LUBLIN, 16.00: PGE MKS El-Volt - Energa Start Elbląg
◾ PIOTRKÓW TRYB., 18.00: Krasoń MKS - SPR Sośnica Gliwice
CZY WIESZ, ŻE...
Decydująca część sezonu – w ramach grupy mistrzowskiej (1-6) oraz spadkowej (7-10) – rozpocznie się 21-22 lutego i potrwa do 18-19 kwietnia (grupa spadkowa) oraz 23-24 maja (grupa mistrzowska); terminarz jeszcze nie został ustalony.
