Wycieczka zamiast forsy

PODWÓJNY NELSON

Nie będę ściemniał i przyznam się bez bicia, że już przestałem nadążać za szefostwem gdańskiej Lechii, chociaż jeszcze do niedawna nie miałem z tym - jak pies myśliwski - żadnego problemu. Widocznie pomysły rodzące się w głowie prezesa klubu Paolo Urfera są niczym studnia bez dna. W każdym razie zasób jego sprzecznych działań jest niewyczerpany, a ja przestałem orientować się, o co sternikowi Lechii - i jego najbliższym współpracownikom - naprawdę chodzi. Być może jestem za mało inteligentny, by złapać w lot te wszystkie zawiłości, lecz gdybym przyjmował zakłady (bukmacherskie, honorowe itp.), postawiłbym wszystko na to, że wytyczona przez Szwajcara droga prowadzi jego podwładnych (w tym piłkarzy) prosto na szafot.

To przecież tajemnica poliszynela, że Lechia tonie w długach, co bardzo trudno ukryć i czemu włodarze klubu nie zaprzeczają, aczkolwiek bagatelizują skalę problemu. Tymczasem w takim momencie prezes Urfer „zafundował” drużynie dziesięciodniowe wakacje w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Tak, wycieczkę krajoznawczą, bo przecież nie zgrupowanie. Włóżcie między bajki majaczenia (patrz: opublikowany przez klub komunikat), że ta eskapada ma wymiar sportowy i może korzystnie wpłynąć na formę zespołu Johna Carvera. Większych bredni dawno nie słyszałem, bo moim zdaniem obóz zorganizowany przez klub Al-Ain FC ma tyle wspólnego z podnoszeniem poziomu sportowego zawodników Biało-zielonych", co szalikowcy z baletem. Owszem, dobrodziej gdańszczan jest aktualnym mistrzem Azji i szykuje się do Klubowych Mistrzostw Świata FIFA, ale outsider PKO BP Ekstraklasy nie zagra z nim sparingu, tylko co najwyżej z drugim zespołem albo młodzieżówką. Ta eskapada gdańszczan idealnie wpisuje się w maksymę jednego z największych pisarzy starożytnej Grecji, historyka, filozofa i moralisty, Plutarcha z Cheronei, który trafnie zauważył, że „puste beczki i głupcy robią dużo hałasu”.

Jak widać, „Lechistom" (z lewej Rifet Kapić) wcale nie jest do śmiechu. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

Nie wiem i nie zmierzam zgadywać, kiedy wyczerpie się cierpliwość piłkarzy Lechii, natomiast dostrzegłem już symptomy utraty motywacji. Dla mnie są nimi ostatnie porażki Biało-zielonych", którzy rozpoczęli bieżący rok w obiecującym stylu (7 pkt w trzech meczach), ale potem wyraźnie spuścili z tonu, o czym świadczy pusty przebieg w czterech następnych pojedynkach. Gdańszczanie w tych potyczkach przypominali mi drwala, który wybrał się, by ściąć potężną sekwoję, ale zapomniał zabrać piły spalinowej i siekiery. Zespół Johna Carvera wróci ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich w środę, a już trzy dni później zagra z Jagiellonią Białystok. Wtedy przekonamy się, ile warte było to „zgrupowanie”.

Do niedawna w bliźniaczej sytuacji byli piłkarze Pogoni Szczecin, którzy na zaległe pobory czekali od listopada ubiegłego roku. Długo mamiono ich deklaracjami bez pokrycia, ale ostatnio sprawy ruszyły z miejsca, gdy wyjaśniła się sprawa nowego właściciela „Dumy Pomorza”. - Na razie spływają zaległe pieniądze, kolejne daty przelewów są ustalone – przyznał kapitan drużyny, Kamil Grosicki. - Zaczyna świecić słońce nad Pogonią. Poznałem pana Aleksa Haditaghiego i poczułem od niego pozytywną energię, że chce zrobić coś dobrego dla drużyny.

Bogdan Nather