Wybór należy do Was!
Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz
Nie tyle można powiedzieć i napisać, co należy podkreślić,że challenge „Sportu” na Piłkarza Roku to najstarszy futbolowy plebiscyt w naszym kraju. Jasne, starszy plebiscyt, bo datujący się na początek II RP, a konkretnie na rok 1925, to „Przegląd Sportowy”. Ale warszawska gazeta wybiera czołową dziesiątkę sportowców, a nie tylko piłkarzy, jak u nas. Swoją drogą w mającym stuletnią historię plebiscycie piłkarze wygrywali bardzo rzadko (Wacław Kuchar, Zbigniew Boniek i Robert Lewandowski).
My wybieramy Piłkarza Roku już po raz 59.! Zaczęło się w połowie lat 60., kiedy redakcyjne kolegium postanowiło honorować najlepszych futbolistów. „Sport” był wtedy znaczącym tytułem w skali kraju. Czytało się go wszędzie. Już od prawie dziesięciu lat, bo od 1957 roku istniały Złote Buty, które nakierowane były i dalej przecież są na ligowe rozgrywki. Teraz toczymy już 70. edycję o najlepszego ligowego piłkarza! Na razie na czele Kamil Grosicki, który wygrywał w 2023 i 2024 roku, a jest też obecny i teraz na naszej liście „20” nominatów. Lata lecą, „Grosik” jest coraz starszy, choć na boisku wcale tego nie widać – dobrze, że dalej nie tylko jest w reprezentacji Polski, ale wciąż w niej gra, niedawno zaliczył setny występ!
Co do naszego challenge’u, to ktoś pewnie zapyta, jak to się stało, że w 1966 roku w pierwszym plebiscycie triumfował nie ktoś z ofensywnych graczy, których wtedy nie brakowało, ale lewy obrońca? Zygmunt Anczok, kiedy wygrał niespodziewanie w 1966 roku, miał ledwie 20 lat! Niewiele więcej niż teraz Oskar Pietuszewki (17), był nawet rok młodszy niż też nominowany teraz kapitan naszej młodzieżówki Tomasz Pieńko (21).
Pytałem o to samego laureata. Latem 1966 roku, tuż przed VIII MŚ na stadionach w Anglii, Biało-czerwoni gościli w Ameryce Południowej i z Anczokiem w zestawieniu pokazali się ze znakomitej strony. Młody obrońca na słynnej Maracanie powstrzymywał takich graczy jak Pele czy Garrincha, a drużyna Antoniego Brzeżańczyka uległa nieznacznie 1:2. Potem świetnie radził sobie w rywalizacji z Argentyną, skrzywdzonym ćwierćfinalistą mistrzostw w Anglii w starciu z gospodarzami (skandaliczne decyzje niemieckiego arbitra Rudolfa Kreitleina). W meczu w Buenos Aires w czerwcu 1966 było 1:1. Anczok pokazał się też ze znakomitej strony w starciu z Anglikami tuż przed rozpoczęciem mistrzostw na Wyspach, które rozegrano na Stadionie Śląskim. To były wtedy czołowe reprezentacje świata, ale młody defensor, potem złoty medalista olimpijski z Monachium, nie pękał.
Wiele jest takich frapujących historii w mającym już taką tradycję plebiscycie, który od 1966 nie odbył się tylko raz, po słynnej „Aferze na Okęciu”. To jednak inna historia.
Dotychczas najczęściej wygrywał Robert Lewandowski i jest to fenomen. Aż tyle wygranych przez jednego zawodnika to wyczyn niesamowity. Ci wielcy w polskim futbolu, ze wspaniałymi graczami jak Włodzimierz Lubański, Kazimierz Deyna, Grzegorz Lato czy Zbigniew Boniek, nawet się do „Lewego” nie zbliżyli. Co do „Zibiego”, to też ciekawa sprawa… U nas triumfował tylko raz, w 1978 roku, kiedy był objawieniem argentyńskiego mundialu, razem zresztą z Adamem Nawałką. W 1982, kiedy szalał na hiszpańskich MŚ i kiedy triumfował w plebiscycie „Przeglądu Sportowego”, u nas przegrał z Andrzejem Buncolem, inną z gwiazd tamtych mistrzostw globu.
Ważne podkreślenia jest to, że u nas nie decydują eksperci, ale Czytelnicy, teraz użytkownicy sieci. To oni od dekad wybierają Piłkarza Roku „Sportu” i tak też będzie w 2025. Zachęcamy do oddawania głosów, bo to tylko od Was zależy, kto zostanie zwycięzcą!
