Wszystko wzięło w łeb

Dla nas to wstyd i tak to trzeba nazwać – mówił po porażce z Legią Szymon Szymański, kapitan „Niebieskich”.

Tak dalej być nie może! - grzmi Szymon Szymański (z prawej) Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

RUCH CHORZÓW

Gdy Patryk Sikora jest kontuzjowany, a Maciej Sadlok siedzi na ławce, chorzowian na boisko wyprowadza właśnie Szymon Szymański. Tak jest od jesiennego meczu z Odrą Opole, a inaczej było tylko z Wisłą Kraków, gdy Sadlok zagrał od początku. Pochodzący z Bielska-Białej obrońca nie może w pełni nacieszyć się kapitańską opaską, bo w 2025 roku raz za razem przychodzi Ruchowi przełykać gorycz porażki.

Tak być nie może!

– Dla nas to wstyd i tak to trzeba nazwać – powiedział Szymański po tym, jak „Niebiescy” zostali zdeklasowani przez Legię 0:5. – Drugi raz święto piłkarskie, drugi raz przychodzi na stadion ogromna liczba fanów (ponad 25 tysięcy – przyp. red.), a kończy się podobnie jak z Wisłą Kraków. Po raz kolejny nie dajemy rady, nie wiem, z czego to się bierze... Na treningach wyglądamy dobrze, a w meczu wszystko bierze w łeb. Nie potrafimy tego przełożyć na spotkanie i po straconej bramce odpadamy. Musi być jakiś wstrząs, bo tak dalej być nie może – mówił zdecydowanie 28-latek. Trudno, aby powiedział coś innego, choć takie słowa płyną z Chorzowa od dłuższego czasu. Mo Mezghrani przed starciem ligowym z Wisłą Płock też mówił o konieczności obudzenia się, a trener Dawid Szulczek jak mantrę powtarza, że to, czego potrzebuje jego drużyna, to gol na 1:0 – to samo poniekąd powiedział Szymański. – Musimy strzelić pierwsi gola, dobrze się napędzić w meczu, bo tego nam bardzo brakuje. Jestem przekonany, że wygrywając, możemy złapać taką serię jak jesienią. Skupiamy się na niedzielnym meczu z GKS-em Tychy – powiedział po starciu z Legią trener Szulczek.

Nie postawili się

Mentalność to w tej chwili największy problem Ruchu. Wiadomo, że przegrana z „Wojskowymi” to nie wstyd, obecnie w kwestiach sportowych obie te drużyny dzieli przepaść, jednak oglądając spotkanie w Pucharze Polski, nie miało się wrażenia, że „Niebiescy” w jakikolwiek sposób naciskają Legię, że utrudniają jej życie. Wszystkie ich próby i ataki – a kilka takowych mieli – zdawały się być pod całkowitą kontrolą przyjezdnych. Liczono, że pierwszoligowiec chociaż postawi się stołecznym, ale trudno o tym mówić, co zresztą przyznał sam trener Szulczek. – Wynik wskazuje, że było nam o to bardzo trudno. Nie mogę mieć zarzutów o to, jak się przygotowywaliśmy i jak piłkarze funkcjonowali przed meczem, jak bardzo zależało im na dobrym rezultacie. To była po prostu duża różnica jakościowa, do tego trochę pomogliśmy naszymi błędami w pierwszej połowie, po których Legia zdobyła dwie bramki – wyjaśnił szkoleniowiec „Niebieskich”. Ale czy sama różnica jakości wystarczy do wytłumaczenia 0:5 u siebie? W dodatku drugiego na przestrzeni tygodni?

Brakuje centymetrów

– Wiadomo, jakim zespołem dysponuje Legia – przyznał Szymański. – To topowa marka w naszym kraju i wiedzieliśmy, że to ona będzie prowadzić grę. Mieliśmy jednak plan, natomiast gdy traci się bramkę w 5 minucie, to poniekąd trzeba było je zmienić. Po tym golu zareagowaliśmy jednak nieźle, mieliśmy sytuacje, ale czasem brakuje nam dosłownie centymetrów, trochę precyzji lub szczęścia. Chcieliśmy zdobyć pierwszą bramkę, bo ona by nam pomogła uwierzyć w siebie. Potem szukaliśmy odważniejszych prób, ale nic nam nie wychodziło, a gdy Legia strzeliła trzeciego gola, właściwie zamknęła spotkanie – wyjaśnił obrońca 14-krotnych mistrzów Polski.

Szansę na rehabilitację Ruch będzie miał już w niedzielę, gdy na Stadion Śląski przyjedzie najmocniejszy zespół I ligi w 2025 roku, GKS Tychy, wspierany przez około tysiąc kibiców. Górnośląskie derby zapowiadają się ciekawie, choć wielu chorzowskich sympatyków nie podchodzi do nich z optymizmem.

Piotr Tubacki

Przetarg na wyburzenie

Zgodnie z zapowiedzią chorzowskiego magistratu rozpoczyna się rozbiórka stadionu przy Cichej. Odpowiedzialna za tę inwestycję miejska spółka ADM Serwis ogłosiła przetarg na „Wykonanie rozbiórek budynków i obiektów oraz elementów zagospodarowania terenu kompleksu stadionu Ruch Chorzów przy ul. Cichej 6 w Chorzowie – etap I”. Czas składania ofert mija 14 kwietnia o godz. 10.00. Wyburzona zostanie trybuna kryta, sektor rodzinny, łuk od strony DTŚ i część „prostej” naprzeciwko trybuny głównej. Reszta na razie nie będzie burzona, bo stanowiące jej podwaliny wały ziemne mogą zostać wykorzystane podczas dalszych prac.

Debiut nastolatka

Dokooptowany zimą do pierwszego zespołu Ruchu młodzieżowiec Jakub Sobeczko do tej pory siedział co najwyżej na ławce rezerwowych. W meczu z Legią otrzymał szansę oficjalnego debiutu, wchodząc na boisko w 84 minucie. – Chcę podziękować trenerowi za szansę. Jestem dumny, że zadebiutowałem w oficjalnym meczu pierwszej drużyny. W ostatnich miesiącach pracowałem na to, grałem w sparingach, w tym ostatnim z Polonią Bytom strzeliłem gola. Moim celem jest, by rozwijać się, czerpać z każdego treningu z pierwszym zespołem i zasłużyć na debiut w meczu ligowym – powiedział urodzony w 2006 roku skrzydłowy.