Wszystko ma zostać w rodzinie

Górnik na boisku wygląda ostatnio dużo lepiej, niż poza nim… Fot. Adam Starszyński/Pressfocus.pl
Wszystko ma zostać w rodzinie
Rozmowa z Markiem Kostrzewą, czterokrotnym mistrzem Polski z Górnikiem w latach 1985-88, jednym z najlepszych lewych obrońców w historii klubu z Zabrza
Jest pan zaproszony na uroczystą kolację z okazji 75-lecia Górnika w czwartek do Zabrza?
- Tak jestem i już się cieszę, bo będzie okazja do spotkania z tymi zawodnikami ze starego i jeszcze starszego od nas Górnika. W czwartek kolacja, a w piątek mecz. Zjadą się ludzie z całej Europy, bo zaproszenia zostały powysyłane. Na pewno będzie fajna atmosfera.
Jak przygląda się pan sytuacji Górnika, mam tutaj na myśli sprawy organizacyjne, to co dzieje się wokół klubu w ostatnim czasie, to co by pan powiedział?
- Mogę ocenić to tylko jako osoba z zewnątrz. Nie rozmawiam za bardzo z nikim, jedna z osób będąca gdzieś blisko klubu powiedziała, że nie chce nic mówić w tym temacie, bo jest źle. Jeżeli odchodzi dyrektor sportowy, jeżeli odchodzi prezes, to jak ma być? Piszą jakieś listy, pod którymi nikt nie chce się podpisać, to wiadomo że dobrze nie jest. Natomiast wypowiedź byłego już prezesa Matyska, że jest jakaś pani, z którą nie potrafi się porozumieć, to nie ma co komentować nawet. Widać, że jest źle, ale powiedziałbym, że w tym wszystkim pozytywem jest to, że w tym ostatnim czasie dobrze zaczął się prezentować zespół i z tego bardzo się cieszę.
Sportowo to się wszystko jakoś broni, prawda?
- Dokładnie. Janek Urban zdołał to wszystko dobrze wyprowadzić, fajnie na boisku wyglądają, dobrze się to ogląda. Szkoda tych paru straconych punktów, bo byłoby jeszcze lepiej.
Szkoda, że o tej sytuacji wokół klubu nie można też tak mówić…
- Jeśli odchodzą kolejne osoby, to znaczy że coś się dzieje niedobrego. Niedobre jest też to, że jeden nadaje na drugiego…
Jak to było w pana czasach, kiedy przychodził pan do Górnika? Wtedy prezesem był jeszcze wszechwładny Jan Szlachta czy Marian Polus?
- Był jeszcze Jan Szlachta. Były to inne czasy. Wszystko oparte o górnictwo, o kopalnie. Takie rozłamy, że ktoś tam coś mówi na kogoś, że coś blokuje, to było nie do pomyślenia. Wtedy była prosta sytuacja – jeżeli drużyna przegrała jeden czy dwa mecze, choć często się to nie zdarzało, bo wtedy wygrywaliśmy spotkanie za spotkaniem, ale jak był minimalny kryzys, to wpadał prezes Szlachta, walił pięścią w stół, a wszyscy stali na baczność i było po kryzysie. A teraz? Jakieś połajanki w prasie, nadawanie jeden na drugiego.
Takie coś nie powinno mieć miejsca?
- To powinno być tak, jak powiedział ostatnio Janek Urban: „w rodzinie Górnika sprawy powinno się załatwiać we własnym gronie”, a nie wynosić wszystko na zewnątrz, do prasy. Widocznie ktoś jednak ma w tym interes, żeby gdzieś tam od środka w tym wszystkim grzebać.
Myśli pan, że tutaj od razu, na teraz potrzebny jest inwestor, który weźmie wszystko na swoje barki?
- Ogólnie to jestem zdania, że w polskiej piłce nie powinno być czegoś takiego, że miasto, które odpowiada przecież za wiele rzeczy, jak edukacja, służba zdrowia, to jeszcze płaci piłkarzom pensje. Powinno być tak, że jest prywatny inwestor, on wykłada swoje pieniądze i patrzy na to co się z wszystkim dzieje. To jego pieniądze i on decyduje jak je wydawać, jak je inwestować, co robić, czy na transfery czy na coś innego, a nie na zasadzie, że za publiczne pieniądze robi się coś, za co się jeszcze nie odpowiada. Jak klub byłby prywatny, to wtedy nie ma o czym mówić, bo to właściciel o wszystkim decyduje. Podam przykład, byłem w klubie z Niecieczy. Jak z trenerem Marcinem Kaczmarkiem coś próbowaliśmy powiedzieć właścicielowi odnośnie transferu, to odpowiedź była taka: „nie wasze pieniądze, nie wy je wydajecie, więc się nie wypowiadajcie”. Koniec i kropka, dyskusja ucięta. Czy transfer był dobry czy zły, to prezes o wszystkim decydował. Każdy z nas, jak miałby wydawać swoje pieniądze, to zastanowiłby się parę razy co z tą złotówką zrobić. A jak coś nie jest twoje, to wydajesz, szalejesz i tyle.
Na koniec jeszcze pytanie o piątkowy mecz z Wartą u siebie. Będzie wygrana na 75 urodziny Górnika?
- Nie widzę, żeby mogło być inaczej! Mam nadzieję, że Warta też będzie wiedziała, jak się zachować. Jak się kogoś zaprasza na 75-lecie, to trzeba się odpowiednio zachować (śmiech). Jak przychodzą na urodziny, to nie z polewką, a z otwartym sercem. Mam nadzieję, że będzie dobrze i oczywiście wygrana Górnika.
Rozmawiał Michał Zichlarz
