Wszystko jest możliwe
Wierzę w nas, wierzę w Górnika, wierzę w klub – mówi „Sportowi” jeden z liderów zabrzańskiej jedenastki, Patrik Hellebrand.
Patrik Hellebrand ucieka przed goniącym go Nigeryjczykiem Paulem Mukairu. Fot. Press Focus
GÓRNIK ZABRZE
Za jedenastką z Zabrza słabszy okres. Drużyna prowadzona przez Michala Gasparika nie punktuje od początku listopada tak, jak było to wcześniej. Po 22 ligowych kolejkach wypadła z pierwszej trójki, wyprzedzona w ostatnich dniach przez Zagłębie i Lecha.
Muszą się przełamać
W sobotę Zabrzanom nie wyszło w starciu z Pogonią u siebie. Choć były szanse, choć Górnik miał więcej z gry, to z boiska zszedł pokonany 0:1, po trafieniu z karnego w doliczonym czasie Fredrika Ulvestada.
- Mieliśmy kilka sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Boli to bardzo. Nie chcę mówić o sędziowaniu. Musimy się koncentrować na sobie i na tym, żeby samemu strzelić pierwszą bramkę, wtedy gra będzie inna. Mieliśmy z Pogonią słupek, była poprzeczka, były inne sytuacje, zabrakło trochę szczęścia. Pogoń w pierwszej połowie nie stworzyła sytuacji, my je mieliśmy, ale ich nie wykorzystaliśmy – zauważa Patrik Hellebrand.
W pierwszych kilku minutach w słupek bramki strzeżonej przez Valentina Cojocaru trafił Maksym Chłań, a zaraz potem dobrze grający Ukrainiec obił poprzeczkę. Z kolei na początku drugiej połowy znakomitej sytuacji nie wykorzystał doświadczony Jarosław Kubicki. – Przy tej sytuacji, to może dałoby się lepiej trafić, ale ta piłka skakała. W tych kilku kolejkach w tym roku nie potrafimy jako pierwsi zdobyć gola. Z Pogonią też niestety się nie udało, a szkoda, bo przecież te sytuacje mieliśmy – zaznacza czeski pomocnik i po chwili dodaje: - Tych punktów wiosną mogło być na naszym koncie więcej, więc boli, że tak nie jest. Jest rozczarowanie po tej przegranej w sobotę, ale już szykujemy się przed kolejnymi grami – podkreśla.
Co Górnik w swojej grze powinien zmienić przed nachodzącymi meczami, żeby było lepiej? – Z Pogonią nie było źle, bo przez te pierwsze 20-25 minut wszystko kontrolowaliśmy, mieliśmy przewagę. Zawsze jak gdzieś tam stworzysz te kilka sytuacji, a nie strzelisz bramki, to potem nie jest tak, że przez całe spotkanie masz kolejne okazje. Trzeba wykorzystać to, co masz. Szkoda tych sytuacji z pierwszej połowy w meczu z Pogonią, która sama w końcówce miała trochę szczęścia, bo ta ręka w polu karnym i jedenastka – ocenia Hellebrand.
Wierzy w zespół
Przed Górnikami teraz seria meczów wyjazdowych. W sobotę derby na Nowej Bukowej z potrzebującą punktów GieKSą. W środę za tydzień 4 marca wieczorem starcie z Lechem w ćwierćfinale Pucharu Polski w Poznaniu, a w 24 kolejce rywalizacja z Motorem na jego terenie (8 marca).
- Nie będzie łatwo, ale cały czas powtarzam, że w ekstraklasie żadne ze spotkań nie jest łatwe. Każdy mecz można wygrać, bo nie ma faworyta. Wszystko jest bardzo wyrównane. Ja wierzę w nas, wierzę w Górnika, wierzę w klub. Na pewno dobrze się do kolejnych gier przygotujemy i wierzę, że to najbliższe spotkanie rozstrzygniemy na swoją korzyść. Wszystko jest jeszcze możliwe – zapewnia lider górniczego zespołu.
Michał Zichlarz
