Wszystko jasne?
KOMENTARZ „SPORTU” – Mariusz Rajek
GKS Tychy wygrał po raz pierwszy od blisko ośmiu miesięcy (brzmi to wręcz niewiarygodnie!), ale jest już w sytuacji tak złej, że raczej musi być pogodzony z losem i grą w sezonie 2026/27 na trzecim poziomie. Górnik Łęczna pod batutą Jurija Szatałowa prezentuje się znacznie lepiej niż jesienią, ale poniesione wcześniej straty okażą się raczej nie do odrobienia. Znicz z Pruszkowa z kolei odwrotnie – to katastrofalna wiosna najpewniej pogrzebie ich los. Bardzo blisko uratowania jest natomiast Stal Mielec, gdzie dobrą robotę wykonuje Ireneusz Mamrot.
Nie powiemy, że bezpośrednie awanse oraz spadki mamy już rozstrzygnięte na sto procent, ale byłoby wielkim zaskoczeniem, gdyby na pozycjach 1-2 oraz 16-18 doszło to jakichkolwiek tąpnięć. Jedyną prawdziwą niewiadomą przed finiszem ligi zdaje się być skład barażowej czwórki. Ci, którzy wydawali się być w niej już dobrze osadzeni, łapią zadyszkę. ŁKS, który zdawał się godzić z kolejnym straconym sezonem, nagle się obudził i stwierdził, że dobrze byłoby jednak nie odkładać powrotu do ekstraklasy na „wieczne nigdy”. Nie brakuje głosów, nawet na tej stronie, że o baraże może skutecznie powalczyć jeszcze Puszcza. Byłaby to niesamowita historia, biorąc pod uwagę, że po jesieni była jednym z kandydatów do spadku. Planów z całą pewnością nie zmieniła również Wieczysta, jasno komunikując to wygraną na Stadionie Śląskim. Może nie aż tak jak w ekstraklasie, ale na zapleczu będzie jeszcze ciekawie. Kilka znaków zapytania wciąż świeci dość jaskrawym światłem.
