Wszyscy niezadowoleni
Do 89 minuty ekipa z Niecieczy była wirtualnym liderem zaplecza ekstraklasy, ale straciła gola i spadła poza podium.
Ósmy gol Kamila Zapolnika nie wystarczył do zwycięstwa Niecieczan w Legnicy. Fot. Press Focus/Marta Badowska
W zapowiedzi meczu z Bruk-Betem Termalicą bramkarz Miedzi Dmytro Sydorenko przestrzegał, że Legniczanie muszą uważać na Kamila Zapolnika. I co? I już w 3 minucie gry po dośrodkowaniu Damiana Hilbrichta z rzutu rożnego najlepszy strzelec Niecieczan główkując w polu bramkowym - zapewnił gościom prowadzenie.
Nic więc dziwnego, że po takim początku drużyna Marcina Brosza, grająca w ciągu tygodnia trzeci mecz wyjazdowy – od Gdyni przez Grudziądz do Legnicy – postanowiła bronić korzystnego dla siebie wyniku. Rezultat 0:1, mimo naporu gospodarzy, utrzymał się do 89 minuty. Dopiero wtedy - wcześniej nie powiodło się celnie strzelającym Juliuszowi Letniowskiemu i Mateuszowi Grudzińskiemu oraz Myroslavowi Mazurowi, który główkując "ostemplował" poprzeczkę, a po dobitce Marcela Mansfelda Zapolnik wybił piłkę z linii - udało się Mateuszowi Bochnakowi.
28-letni pomocnik Miedzi został wprowadzony do gry przez Dawida Kroczka w 77 minucie i nim upłynął kwadrans strzelił swoją pierwszą bramkę w tym sezonie. Po stracie piłki przez Alberta Zarównego na środku boiska, Grudziński dośrodkował z lewego skrzydła, a piłka w polu karnym gości dotarła do wychowanka Pogoni Szczecin. Miał on na tyle dużo miejsca i czasu, że przymierzył z ósmego metra i ustalił wynik.
O tym, że ten podział punktów nikogo z aktorów widowiska nie zadowolił świadczyły pomeczowe obrazki. Goście po ostatnim gwizdku sędziego leżeli na murawie wściekli, bo w ostatnich sekundach stracili punkty, które mogły im dać miejsce lidera, a bez nich są poza podium. Natomiast Legniczanie, mający tyle okazji i dużą przewagę (59 procent posiadania piłki i 20:13 w strzałach) żałowali, że nie wskoczyli do strefy barażowej, a mogli to zrobić zdobywając 3 punkty.
Jerzy Dusik
ZDANIEM TRENERÓW
Marcin BROSZ: - Mecz nam się niesamowicie otworzył i jeżeli tak zaczynasz spotkanie, to zawsze oczekujesz więcej niż jednego punktu. Chociaż zdawaliśmy sobie sprawę na jak trudnym terenie przyszło nam grać. Natomiast to czego nam zabrakło to umiejętności wykorzystania swojej szansy, a to się zdobywa pracą na treningach. Jednak u nas wielu zawodników jest na dorobku i niektórzy bycie w kadrze potraktowali jako wykonanie swojego zadania. A tak nie może być. Nie można w najważniejszym momencie meczu wejść na boisko w źle dobranych butach i przewrócić się mając bramkową okazję, albo w ostatnich sekundach stracić odzyskaną już piłkę. Dopóki tego nie poprawimy to nie będziemy sięgali po to co w zawodowym sporcie jest najważniejsze. I to jest bardzo bolesne.
Dawid KROCZEK: - W pierwszej kolejności chciałby docenić determinację naszej drużyny. Mecz ułożył się nie po naszej myśli i po szybko straconej bramce musieliśmy dużo mocniej działać w ataku pozycyjnym oraz uważać na kontrataki rywali, a są oni w tym bardzo groźni. Zrobiliśmy jednak bardzo dużo, żeby odrobić stratę i zasłużenie wyrównaliśmy. I to jest duży plus, ale zdobycie jednego punktu na naszym boisku w tym meczu nie daje nam satysfakcji. W obronie daliśmy się zaskoczyć po stałym fragmencie gry i jeszcze później też dopuściliśmy rywali do groźnej okazji po rzucie rożnym. Musimy więc być bardziej odpowiedzialni pod naszą bramką, a w ataku liczymy na więcej, bo chcemy i potrzebujemy zwycięstw.
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Miedź Legnica – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:1 (0:1)
0:1 – Zapolnik, 3 min (głową)
1:1 – Bochnak, 90 min
MIEDŹ: Sydorenko – Olewiński (77. Bochnak), Kovaczević, Mazur, Grudziński – Cordoba, Petrović (62. Mansfeld), Hajda (77. Serafin), Letniowski (81. Korczakowski), Stanclik (62. Maliszewski) – Fućak. Trener Dawid KROCZEK.
BRUK-BET TERMALICA: Chovan – Zarówny, Synoś, Masoero, Kozik – Jaroszewski (86. Dąbrowski), Kurzawa, Guerrero (46. Drąg), Hilbrycht – Zapolnik, Durdov (90+3. Sławiński). Trener Marcin BROSZ.
Sędziował Maciej Kuropatwa (Ruda Śląska). Widzów 2253.
Żółte kartki: Kovacević – Drąg.
