Wszechstronny Janicki

W meczu z Rakowem środkowy obrońca Zabrzan zanotował asystę i dołożył bramkę.

Rafał Janicki jest mocny w każdym elemencie gry. Fot. gornikzabrze.pl

GÓRNIK ZABRZE 

Po trzech porażkach z rzędu, dwóch z AS Monaco w Lidze Konferencji i z GieKSą w derbach, Górnicy w niełatwym dla siebie momencie pojechali pod Jasną Górę na mecz z dołującym Rakowem, gdzie doszło do zmiany szkoleniowca.

Goni czołówkę

Były obawy, ale dla zespołu prowadzonego przez Michala Gasparika znakomicie się skończyło. Już na początku spotkania Górnik objął prowadzenie, kiedy Rafał Janicki świetnym zagraniem głową uruchomił pod bramką dobrze prezentującego się Janisa Antiste, a reprezentant Martyniki nie miał problemów z umieszczeniem futbolówki w siatce. Potem Janicki – jak to przy stałych fragmentach gry – znakomicie znalazł się w polu bramkowym rywala. Świetnie bita piłka przez Erika Janżę, dostawienie stopy i dwubramkowe prowadzenie.

- Ile było takich meczów w ekstraklasie z asystą i golem? To chyba pierwszy – mówił Janicki, który w czwartek wieczorem grał po raz 416. w ekstraklasie! Właśnie zrównał się tym z Januszem Jojką i Markiem Zieńczukiem. 417 spotkań ma znajdujący się na 7. pozycji w klasyfikacji wszech czasów Łukasz Madej. W tym sezonie zabrzański defensor może wyprzedzić będącego na czwartym miejscu Arkadiusza Głowackiego (435 meczów). Potem zostanie już tylko wielka trójka: Łukasz Surma – 559, Marcin Malinowski – 458 i Marek Chojnacki – 452 mecze.

– W Częstochowie dobrze zamykaliśmy strefy, dobrze broniliśmy. Nie dawaliśmy Rakowowi szans na rozwinięcie skrzydeł, a czy my graliśmy dobrze, a Raków słabo, to nie ma znaczenia, bo najważniejsze było prowadzenie. Fajnie, że mogłem w podbramkowych sytuacjach walczyć z niższym od siebie zawodnikiem, a jeszcze za mną był kolega – cieszył się Janicki. Bramka w czwartek była jego 16. w ekstraklasie.

Bardzo trudny teren

Do pełni szczęścia zabrakło tylko tego, żeby Górnicy w Częstochowie zagrali na zero z tyłu. Nie udało się i był to już 12. mecz w sezonie bez czystego konta. Póki jednak wicemistrz i zdobywca Pucharu Polski zdobywa więcej bramek niż rywal, to problemu nie ma.

Teraz przed Janickim i spółką kolejne trudne granie, tym razem z Cracovią na jej terenie, gdzie w ostatnich latach różnie bywało. W Zabrzu dobrze pamięta się lanie na Stadionie im. Józefa Piłsudskiego w maju dwa lata temu. Po serii dobrych meczów była okazja na eksponowane miejsce w tabeli, a skończyło się 0:5… Albo inny mecz, we wrześniu 2021, kiedy było  2:0, a potem w końcówce dwie stracone bramki i skończyło się remisem. Rafał Janicki z Erikiem Janżą są jedynymi, którzy grali w tamtym spotkaniu.

- Z Częstochowy mieliśmy do domu blisko, więc już szykujemy się na mecz w niedzielę. Nie wiem jak długo Górnik tam nie wygrał. Ostatnio prowadziliśmy, a zremisowaliśmy. Teraz mamy dodatkową motywację, żeby tam zwyciężyć. Muszę sprawdzić ile lat czekamy na wygraną z Cracovią na jej terenie – postanowił trener Zabrzan, Michal Gasparik.

Sprawdziliśmy - ostatnie zwycięstwo Górników przy Kałuży miało miejsce w listopadzie 2014 roku. Drużynę prowadził wtedy Robert Warzycha, a było 2:1 po trafieniach Mateusza Zachary. W dziesięciu kolejnych grach na jej terenie Cracovia wygrała sześć razy, a czterokrotnie był podział punktów... 

Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się