Wstyd, żenada, kompromitacja
Po porażce ze Stalą Rzeszów kibice Odry zalali klubowy fanpage gorzkimi żalami.
Po ośmiu kolejkach Opolanie są na kolanach. Fot. Fanpage Odry Opole
ODRA OPOLE
Odra zajmuje w tej chwili 13. miejsce. Opolanom znacznie bliżej do strefy spadkowej niż do czołówki, a przecież przed sezonem działacze głośno i wyraźnie zapowiadali, że celem zespołu prowadzonego przez Łukasza Tomczyka jest walka o awans. Oczywiście do ostatecznych rozstrzygnięć jeszcze bardzo daleko, ale już teraz kibice niebiesko-czerwonych dobitnie wyrażają swoje niezadowolenie.
Wymowne wpisy
Wstyd, żenada, kompromitacja – takie słowa po 0:1 ze Stalą Rzeszów można wyczytać na oficjalnym fanpage'u klubu ze stolicy polskiej piosenki. Inne wpisy też są wymowne. Tak została opisana gra: „26 strzałów poniżej ligowego poziomu. Drugie tyle dośrodkowań do nikogo. To już moment, żeby stwierdzić, że tam żadnej myśli szkoleniowej nie ma”.
Pojawiły się też oceny pracy szkoleniowca i zawodników: „Trenerze Tomczyku, dzisiaj zgubiłeś trzy punkty” oraz „Tomczyk nie ma pomysłu na ten zespół. Gramy przez godzinę w przewadze jednego zawodnika, a zupełnie tego nie widać”. A także: „Właśnie przegraliśmy ze Stalą Rzeszów, która od 36 minuty grała w osłabieniu, a od 70 minuty z zawodnikami kuśtykającymi na boisku. Za to my mamy Gajdę, który od trzech spotkań nie potrafi dorzucić piłki w odpowiednie miejsce ze stałego fragmentu gry”.
Apatyczni w kontakcie
W komentarzach, a wybraliśmy tylko te lżejszego kalibru, jest wiele żalu i złości. Pojawiły się też sugestie dotyczące personaliów: „Trenerze litości. Transfery typu Spaczil, Scalet, Szysz chyba „nie pykły”. Był Kobusiński, Mida i wielu innych, to Tomczyk swoich ściągnął i zrobił demontaż Odry. Piotrek Plewnia wracaj, o Noconiu już nie mówię”.
– Ciężko jest coś powiedzieć po takim meczu – stwierdził na konferencji prasowej trener Odry Łukasz Tomczyk. – Wszyscy widzieli, więc nie wymyślę tutaj nie wiadomo czego. Pierwsza połowa słaba w naszym wykonaniu. Byliśmy apatyczni w kontakcie. Przegrywaliśmy pojedynki. Źle zabezpieczaliśmy kontratak. Nie strzeliliśmy dwóch sytuacji, które mieliśmy do przerwy. Za mało też zrobiliśmy z piłką na połowie przeciwnika, bo jeśli chodzi o obronę, otwarcie gry i budowanie, to było ok, ale na połowie przeciwnika nie byliśmy w stanie utrzymać się przy piłce, zmienić strony, zrobić czegoś ekstra. Aspekt mentalny zadecydował. Musimy cały czas nad tym pracować.
Ani jednego celnego strzału
Pracować jest nad czym, bo wystarczy spojrzeć w statystyki meczowe, żeby zrozumieć, gdzie tkwi problem. Do przerwy Opolanie nie oddali ani jednego celnego strzału, a pod względem liczby zdobytych bramek jest w 1. lidze tylko jeden gorszy zespół – Puszcza, mająca jedno trafienie mniej, ale i zaległe spotkanie do rozegrania.
– Druga połowa już lepsza – kontynuował szkoleniowiec Opolan. – Byliśmy na połowie przeciwnika optycznie, ale też nie za dużo z tego wynikało. Połowa przeciwnika to jest miejsce jakości indywidualnej. Nie będziemy się oszukiwać. Mieliśmy 75 procent posiadania piłki w drugiej połowie, ale w sumie mieliśmy z tego cztery stałe fragment gry. Ta liczba też dużo mówi. Strzelaliśmy niecelnie, choć w mikrocyklu oddaliśmy chyba rekordową liczbę strzałów, a w meczu piłka leciała w trybuny. Akcja za akcją, akcja za akcją, mecz uciekał, a my nie wypracowaliśmy czystej sytuacji, może jedną. Przeciwnik się cofnął i grał w niskim bloku. Doskonalimy atak pozycyjny, ale to jeszcze nie ten moment. Dziękuję kibicom za wiarę do końca i za to, że z nami byli do ostatniej akcji. My musimy bardziej wierzyć jako zespół. Pokazać jeszcze więcej jakości. Budować swoją mentalność i przeżywać razem takie chwile i iść do przodu. Dalej praca i proces.
Aspekt mentalny
Skoro opiekun piłkarzy Odry dwukrotnie w krótkiej pomeczowej wypowiedzi wywołał temat mentalności, to warto się przy nim chwilę zatrzymać. Trudno bowiem zrozumieć jakie problemy z odpowiednim podejściem do meczu mogą mieć zawodnicy, którzy 12 dni wcześniej wyeliminowali z Pucharu Polski Wisłę Kraków, a w dodatku punktowali we wszystkich czterech poprzednich meczach ligowych. Przecież nie mogli się przestraszyć naszpikowanej młodzieżowcami, a nawet juniorami drużyny, która przyjechała na mecz do Opola plasując się trzy miejsca niżej w tabeli.
Wszystko zrobiłeś
– Ciężko to wytłumaczyć, bo wszystko zrobiłeś i myślałeś, że jesteś dobrze przygotowany. I tak to też wyglądało w tygodniu. A później wychodzisz na mecz i jesteś jak nie ty w pierwszej połowie. Źle presujesz. Nie zbierasz drugich piłek. Słabo zjeżdżasz do obrony niskiej w kontrataku. Nie faulujesz w tym drugim przejściu. Nie kończysz sytuacji. Nie jesteś taki głodny, pazerny pójścia po bramkę. Tych akcji, które nam wychodziły w tygodniu na połowie przeciwnika, w pierwszej połowie nie było. Widać było później w tym meczu, że mamy różne momenty. Aspekt mentalny odniósłbym głównie do tego, że w niektórych momentach czuć było bezradność. Nie było wiary, ekspresji, żeby ktoś poszedł po gola, dał coś ekstra. Tego zabrakło – podsumował trener Tomczyk.
W tej wyliczance i podsumowaniu zabrakło tylko jednego, czyli stwierdzenia, że za to, czego brakuje, a także za to co dobrze funkcjonuje, odpowiada szkoleniowiec...
Jerzy Dusik
