Wrócili do gry!
Szczęście w połączeniu z taktycznym zmysłem Łukasza Tomczyka złożyły się na niezwykle cenną wygraną Rakowa z Lechią w Gdańsku. Siódmą z rzędu z tym rywalem!
Raków znów mierzy wysoko. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Ofensywni
Od pierwszych sekund spotkania na Polsat Plus Arenie obie drużyny wysłały sygnał, że gra obronna nie będzie tego dnia ich priorytetem. Ofensywna, odważna gra mogła się podobać ponad 17 tysiącom kibiców Lechii oraz Rakowa, którzy ze względu na przyjacielskie stosunki wspólnie dopingowali oba zespoły.
Już w 2 minucie groźnie, ale niecelnie uderzył Oskar Repka. Sześć minut później ten sam zawodnik sfaulował Kacpra Sezonienkę w polu karnym, a jedenastkę na gola pewnym strzałem w środek bramki zamienił Tomas Bobcek. Trzeba przyznać, że najwięcej złego dla Rakowa zrobił w tej akcji jednak Marko Bulat, tracąc piłkę chwilę wcześniej. Chorwat od dawna jest w katastrofalnej formie, a miejsce w składzie zawdzięcza jedynie kontuzji Karola Struskiego. Biorąc pod uwagę, że po blisko rocznej przerwie gotowy do gry jest już Władysław Koczergin (w Gdańsku zasiadł na ławce), a już drugą niezłą zmianę w końcówce dał Abraham Ojo (asysta przy decydującej bramce Brunesa), można się spodziewać, że szkoleniowiec przestanie na niego stawiać.
Pragmatyczni
Repka, który miał na pewno współudział przy straconym golu, dość szybko się zrehabilitował. W 20 minucie najpierw efektownym zwodem położył na ziemi Ivana Żelizko, nawinął piłkę na prawą nogę i po rykoszecie od byłego gracza Rakowa Mateja Rodina nie dał najmniejszych szans Alexanderowi Paulsenowi.
Remis jednak w najmniejszym stopniu nie interesował żadnej ze stron. O tym, że Lechia potrafi i lubi grać ofensywnie, wiedzieliśmy od dawna (najwięcej – 56 - goli w sezonie do soboty), ale taka postawa Rakowa była dużą i miłą odmianą. W drugiej połowie stroną zdecydowanie dominującą i - wydawało się - kontrolującą boiskowe wydarzenia była Lechia, ale z powodów wymienionych na początku nie potrafiła zdobyć gola.
Raków grał bardziej pragmatycznie i do bólu cierpliwie. Czekał na swoją okazję i się doczekał. W doliczonym czasie gry świetną piłkę do Brunesa posłał wspomniany Ojo i Raków mógł się cieszyć z pierwszej wyjazdowej wygranej pod wodzą Tomczyka.
Rozsądni
Często krytykowanego w tej rundzie szkoleniowca trzeba zresztą pochwalić nie tylko za wyjątkowo dobry tego dnia plan na mecz, ale również instynktowne reagowanie na boiskowe wydarzenia. Ściągnął w porę z boiska grającego jak za najlepszych lat, ale „pracującego” na drugą żółtą kartkę Frana Tudora, a posłani przez niego w bój w drugiej połowie Ivi Lopez (świetny strzał z wolnego), Adriano Amorim (bramka nieuznana przez sędziego) oraz Ojo (asysta) wnieśli niezwykle wiele ożywienia, przyczyniając się do wygranej, która przed niedzielnym starciem Lecha z Legią pozwoliła zbliżyć im się do lidera z Poznania na zaledwie trzy punkty.
– Jeszcze niedawno mówiło się, że nie potrafimy wygrywać końcówek i będziemy walczyć o utrzymanie, więc do tych wszystkich opinii trzeba zachować rozsądek. Czy będę dzwonił do trenera Marka Papszuna, życząc mu powodzenia w meczu z Lechem? Nie, ale oczywiście będziemy oglądać mecz i kibicować Legii. Robimy jednak przede wszystkim swoje i patrzymy na siebie – powiedział nam jeszcze w Gdańsku Łukasz Tomczyk.
Mariusz Rajek
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Lechia Gdańsk – Raków Częstochowa 1:2 (1:1)
1:0 - Bobcek (10. karny), 1:1 – Repka (20.), 1:2 – Brunes (90+3, asysta Ojo)
LECHIA: Paulsen 5 – Wójtowicz 5 (86. Kłódka niesklas.), Djaczuk 5, Rodin 4, Vojtko 5 – Mena 6, Kapić 5, Żelizko 6, Cirković 5 – Bobcek 6, Sezonienko 6. Trener John CARVER. Rezerwowi: Weirauch, Sarnavskij, Tsarenko, Mavraj, Kałahur, Neugebauer, Pllana, Vjunnyk.
RAKÓW: Zych 8 – Dawidowicz 6, Racovitan 6, Svarnas 5 – Tudor 7 (72. Amorim 6), Bulat 3 (83. Ojo niesklas.), Repka 6, Jean Carlos 4 (83. Rocha niesklas.) – Makuch 6 (72. Ivi Lopez 6), Brusberg 4(46. Pieńko 6) – Brunes 6. Trener Łukasz TOMCZYK. Rezerwowi: Trelowski, Żołneczko, Arsenić, Mosór, Napieraj, Mircetić, Koczergin.
Sędziował Koki Nagamine (Japonia) – 6. Asystenci Masaru Hasegawa i Kohei Ando (obaj Japonia). Czas gry 100 min (48+52). Widzów 17 208. Żółte kartki: Sezonienko (45, faul), Mena (53, dyskusje) – Tudor (56, faul), Svarnas (66, faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| LECHIA | RAKÓW | |
| 49 | posiadanie piłki | 51 |
| 6 | strzały celne | 4 |
| 5 | strzały niecelne | 12 |
| 3 | rzuty rożne | 3 |
| 3 | spalone | 0 |
| 13 | faule | 13 |
| 2 | żółte kartki | 2 |
