Wróciła grande Polacca!

To już pewne: Iga Świątek znów jest tą tenisistką, która zdobyła sześć tytułów wielkoszlemowych. Po zdeklasowaniu Jessiki Peguli o finał w Rzymie w czwartkowy wieczór zagra z Ukrainką Eliną Switoliną.

Takie gesty Iga Świątek powtarza w maju częściej niż w poprzednich miesiącach. Fot. Insidefoto/SIPA USA/ PressFocus

To był jak dotąd rozczarowujący sezon dla 24-letniej Polki, przynajmniej jak na jej standardy. W zeszłym miesiącu spadła – na krótko - na 4. miejsce w rankingu WTA, nie zdołała awansować dalej niż do ćwierćfinału żadnego turnieju WTA i już po trzech miesiącach sezonu zmieniła trenera – Belga Wima Fissette'a zastąpił wieloletni członek sztabu Rafaela Nadala Hiszpan Francisco Roig. Wygląda jednak na to, że wszystko, co złe, to już przeszłość, a wraz ze zbliżającym się wielkoszlemowym Rolandem Garrosem była liderka rankingu odnalazła formę.

Styl i rozmiar

W środę rozstawiona w Rzymie z numerem 4 tenisistka z Raszyna zaprezentowała jeden z najbardziej imponujących występów sezonu, pokonując w zaledwie godzinę i 7 minut rozstawioną z numerem 5 Jessicę Pegulę 6:1, 6:2 i awansowała do półfinału Internazionali BNL d’Italia. Liczni kibice na Campo Cetrale – nie tylko miejscowi, bo w sporej liczbie też m.in. polscy – mogli z podziwem określić grę trzykrotnej triumfatorki Italian Open (2021-22 i 24): „grande Polacca!”.

Zwycięstwo z Pegulą nie jest może zaskoczeniem – Świątek wygrała siódme z dwunastu rozegranych z 32-letnią Amerykanką spotkań – ale jego styl i rozmiary już tak, nawet jeżeli pamiętać, że w dwóch poprzednich meczach tegorocznej edycji zawodów w Wiecznym Mieście Polka straciła zaledwie 4 gemy, a jedną z rozgromionych rywalek była zawsze groźna była liderka rankingu Japonka Naomi Osaka.

Skutecznie i cierpliwie

Ale Pegula w Rzymie prezentowała się równie świetnie - do ćwierćfinału dotarła bez straty seta, a trzy partie wygrała 6:0. W środę w starciu z Polką była jednak praktycznie bezradna.

Sześciokrotną mistrzynię wielkoszlemową nie zawodził serwis - trafiła prawie 78 procent pierwszych podań i wygrała po nich 77,1 proc. punktów oraz 60 proc. po drugich; dla porównania statystyki Peguli to - odpowiednio 64,4 - 62,1 i zaledwie 12,5 proc. punktów po drugim serwisie. I nawet jeżeli rywalka returnowała, to na mokrym od deszczu i wolnym korcie Świątek cierpliwie konstruowała akcje, nie spiesząc się z ich kończeniem. Polka nie musiała bronić choćby jednego break pointa.

- Nawet jeśli mój serwis nie będzie robił wielkiej różnicy, to wiem, że nadal wszystko zależy ode mnie, jeśli chodzi o przebieg wymiany, bo mam naprawdę świetną grę z głębi kortu. Ważniejsze od prędkości jest ustawienie serwisu, bo piłka i tak odbija się dość wysoko. Dobrze jest już na początku otworzyć sobie kort serwisem – taktyczne zawiłości po meczu tłumaczyła Polka.

Wszystko miało sens

To przełożyło się na przebieg meczu: Świątek wygrała pięć pierwszych gemów, w kolejnym lepsza była Pegula, ale po 29 minutach i tak było 6:1. Zaraz potem w drugim secie Polka wyszła na 4:0. Amerykanka w końcówce dwa razy obroniła podanie, ale Iga pilnowała swojego serwisu i wykorzystała drugą piłkę meczową.

- Jestem bardzo zadowolona z tego meczu. Od początku czułam, że mogę dyktować warunki. Taktycznie wszystko miało sens. Bardzo dobrze czułam piłkę. Po prostu wykorzystałam szansę i byłam dość pewna siebie – podsumowała nasza tenisistka.

Jeszcze dwa mecze?

Świątek po raz pierwszy w tym sezonie dotarła do najlepszej czwórki i dopiero drugi od września 2025 pokonała tenisistkę z czołowej dziesiątki rankingu. W tym czasie doznała ośmiu porażek w starciach z zawodniczkami z top 10. Jeżeli podtrzyma dyspozycję, jej kolejną ofiarą może zostać półfinałowa rywalka Elina Switolina (10. WTA). Ukrainka odwróciła losy wieczornego ćwierćfinału z wiceliderką rankingu Jeleną Rybakiną z Kazachstanu, wygrywając 2:6, 6:4, 6:4. 

- Celem w Rzymie było rozegranie jak największej liczby meczów, bo w porównaniu do poprzedniego sezonu w tym prawie w ogóle nie grałam. Cieszę się, że mogę spędzić trochę czasu na korcie i rozgrywać naprawdę solidne mecze przeciwko najlepszym dziewczynom. Na pewno dodaje mi to pewności siebie. Mam nadzieję zagrać tu jeszcze dwa mecze – zapowiedziała Iga, która marzy o pierwszym finale i tytule od wrześniowego Korean Open w Seulu.

Początek meczu ze Switoliną w czwartek nie przed godz. 20.30. Z 31-letnią tenisistką z Odessy Polka ma korzystny bilans 4-2 – ale przegrała ostatnią potyczkę, w marcu, w trzysetowymćwierćfinale na twardym korcie w Indian Wells. Świątek w Rzymie triumfowała trzykrotnie, w latach 2021-22 i 2024; Switolina dwukrotnie - 2017-18, po sześciu latach i urodzeniu w 2022 roku córki Skai, znów wraca w Wiecznym Mieście do czwórki.

Po południu w drugim półfinale czwarta na świecie Amerykanka Coco Gauff (w ćwierćfinale pokonała Rosjankę Mirrę Andriejewą 4:6, 6:2, 6:4) zmierzy się z 27. w rankingu Rumunką Soraną Cirsteą.

(ToM)

Mussetti nie wróci do Paryża

Półfinalista ubiegłorocznego Rolanda Garrosa i 10. w światowym rankingu Lorenzo Musetti z powodu kontuzji mięśniowej uda nie wystąpi w wielkoszlemowym turnieju w Paryżu. 24-letni Włoch we wtorek przegrał z Norwegiem Casperem Ruudem 3:6, 1:6 w 1/8 finału imprezy ATP Masters 1000 w Rzymie.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się