Wreszcie przełamanie!

Bynajmniej nie chodzi o przedświąteczny opłatek. Ruch wygrał bowiem pierwszy mecz na wyjeździe.

Patryk Szwedzik złapał w Chorzowie formę życia! Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

Trener Waldemar Fornalik pytany przez nas o to, czy brak wyjazdowego zwycięstwa ma jakąś przyczynę, czy to zwykły przypadek, odpowiedział tylko uśmiechając się nieco litościwie: „przypadek”. Faktem jednak było, że Niebieskim brakowało punktów z delegacji, a gdzie się w tej kwestii przełamać, jeśli nie na terenie ostatniej drużyny 1. ligi? Górnik zresztą... też jeszcze nie wygrał poza Łęczną.

Gospodarze szansę na gola mieli w 5 minucie, gdy zamykający centrę Jakub Bednarczyk uderzył z powietrza w boczną siatkę. Potem jednak tak dobrze już nie było, tym bardziej że w 11 minucie Ruch objął prowadzenie. Po rzucie rożnym – również z powietrza i również zamykając, tyle że mniej efektownie – uderzył Patryk Szwedzik, a piłki nie odbił, choć miał ją na rękawicach, Bronislav Pindroch. Górnik nie miał argumentów, by odpowiedzieć. Gdy przenosił piłkę na połowę gości, nie umiał nic z ją zrobić. Niebiescy byli dojrzalsi, świadomi tego, po co przyjechali do Łęcznej, choć polot z ich strony był dosyć ograniczony. W 34 minucie „bombą” z dystansu sprawdził Pindrocha Szymon Karasiński, a chwilę później w słupek trafił Shuma Nagamatsu. Japończyk miał okazję również na początku drugiej połowy, kiedy chorzowianie nacisnęli i zmusili do straty we własnym polu karnym Davida Ogagę. Nagamatsu jednak przestrzelił.

Bezradność łęcznian objawiała się m.in. w kartkach, oglądanych za różne przewinienia – faule, dyskusje, była nawet próba wymuszenia karnego. Trener Dawid Rusek po godzinie przeszedł na grę trójką stoperów, lecz nie dało to większych skutków. Siłą rzeczy Górnik zyskał przewagę, a Ruch prosił się o karę z racji tego, że zdawał się zadowolony ze skromnego 1:0. Mało miał propozycji na podwyższenie, ale okazało się, że to i tak wystarczyło. Gospodarze byli za słabi, za pasywni, za nijacy, a chorzowianie – dobrze zorganizowani w defensywie. Poprzeczka nie wisiała jednak wysoko.

Piotr Tubacki

8 GOLI ma już Patryk Szwedzik, co stanowi jego rekord życiowy, jeśli chodzi o rozgrywki ligowe. Wcześniej 7 bramek miał w GKS-ie Katowice (1. liga sezon 2021/22) i – jeśli można to liczyć – w rezerwach Śląska Wrocław (12 występów w 3. lidze sezonu 2023/24, gdzie schodził z ekstraklasowej „jedynki”, której nie zawojował). Dokładając do tego gola w Pucharze Polski, Szwedzik ma obecnie 9 trafień – co także jest jego rekordem. Teraz pozostało tylko śrubować!

Gorąco w Łęcznej

Mając na uwadze, jak źle dzieje się w Górniku i że ten znajduje się obecnie na ostatnim miejscu, w klubie należy spodziewać się zmian. Jak doniósł piłkarz, spełniający się także jako newsman, Kamil Bętkowski, odejść może nie tylko trener Daniel Rusek (który pod koniec września zastąpił Macieja Stolarczyka), ale i prezes Maciej Grzywa. Łęcznianie chcieliby podobno doskonale tam znanego Kamila Kieresia (na ten moment podobno mało prawdopodobne), a wymieniany jest także były trener Korony Kielce Kamil Kuzera.


OCENA MECZU⭐ ⭐

◼ Górnik Łęczna – Ruch Chorzów 0:1 (0:1)

0:1 – Szwedzik, 11 min

GÓRNIK: Pindroch – Bednarczyk, Szabaciuk, Jaroszyński, Ogaga (62. Abbott) – Tkacz (74. Bojańczyk), Deja – Spacil (86. Traore), Kryeziu, Orlik – Janaszek (86. Santos). Trener Daniel RUSEK.

RUCH: Gradecki – Konczkowski, Leśniak-Paduch, Lukić, Karasiński (90+3. Komor) – Szwoch, Sz. Szymański – Ceglarz (71. Ventura), Nagamatsu, Szwedzik – Kolar. Trener Waldemar FORNALIK.

Sędziował Piotr Rzucidło (Warszawa). Widzów 1418. Żółte kartki: Lukić, Nagamatsu, Konczkowski - Kryeziu, Orlik, Ogaga, Spacil, Jaroszyński.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się