Wreszcie

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Co cztery lata uaktywnia się grupa ludzi, których pozornie wiele czasem dzieli, ale okazuje się, że jedno łączy. To... miłość do mundiali! Sam kocham je od dziecka. Dla mnie czas gdy trwają piłkarskie mistrzostwa świata to czyste wariactwo; faza grupowa jest życiem wręcz w jakimś amoku... Potem, w fazie pucharowej, jest ten najbardziej ekscytujący okres, w którym jednocześnie z dnia na dzień rośnie smutek. To paradoks: im bliżej rozstrzygnięć utrwalających porządek światowego futbolu na kolejne cztery lata, tym większy żal, że znowu będzie trzeba czekać tak długo.

Zdarzało mi się brać miesięczny urlop, żeby w spokoju ten mundial oglądać, najdalej byłem na mistrzostwach na Maracanie w Rio de Janeiro. Teraz jednak wszystko to jest już nieważne - oprócz tego, że jestem zachwycony, mogąc ekscytować się mistrzostwami świata po raz pierwszy jako pracownik dziennika Sport" - gazety, którą czytam od niespełna pół wieku i do której mam również emocjonalny stosunek. 

Mundialami żywię się od 1982 roku. Wprawdzie pierwszy mój obrazek w głowie z mundiali to ocean konfetti na Estadio Monumental podczas mundialu z 1978 roku, ale jednocześnie jedyny, wtedy bowiem nie miałem jeszcze tak naprawdę pojęcia, czym jest piłka nożna. Utonąłem w niej dopiero cztery lata później, podczas Espana '82. Swoją drogą to ciekawe, że słowo „mundial" jest w Polsce tak powszechnie używane i tak powszechnie rozumiane. Wszystko dlatego, że trzy finały z rzędu, w których startowali Biało-czerwoni, za każdym razem wychodząc z grupy - były rozgrywane w krajach hiszpańskojęzycznych, gdzie dla tej imprezy termin „mundial" jest codziennością i oczywistością. Po epopei z lat 1978-86 każdy Polak wie więc, co to mundial, nawet jeśli nie interesuje się piłką nożną.

Przed nami XXIII mistrzostwa świata w piłce nożnej. Jedyne w swoim rodzaju, bo po raz pierwszy odbędą się aż w trzech krajach, także dlatego, że po raz pierwszy liczą aż 48 drużyn, więc jednemu państwu ciężko byłoby to udźwignąć. Chichotem losu jest, że właśnie gdy jest tam już pół świata i załapała się nawet reprezentacja z miejsca o wyraźnie mniejszej populacji niż Katowice - zabraknie reprezentacji Polski. Nie ma jednak czasu nad tym się użalać, trzeba patrzeć przed siebie. Na analizy, reformy, podnoszenie się z kolan będzie jeszcze czas, teraz warto skupić się na czystych emocjach, które już przecież za chwilę.

Mundial kreuje nową rzeczywistość, nowy porządek, który zasycha na cztery lata niczym zaprawa między cegłami. Nie ma piękniejszych historii Dawidów i Goliatów, to właśnie tu kończą się jedne wspaniałe historie, a zaczynają następne. To właśnie dzięki mundialom futbolowi herosi dają się zapamiętać milionom często z jednego kopnięcia, z jednej akcji, w taki albo w inny sposób. Wy, Sport" i ja - będziemy żyli tą imprezą, oddychali nią. Nasza gazeta wysyła na mistrzostwa korespondenta - będzie nim zaprawiony w bojach Michał Zichlarz, dla którego to już czwarty mundial (po 2010 w RPA, 2018 w Rosji i 2022 w Katarze). Będziecie mogli więc u nas przeczytać jego korespondencje, ale także komentarze, wywiady i ciekawostki przygotowywane przez cały zespół, łącznie ze mną - typem, który na czas mundialu ma piłkę zamiast mózgu.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się