Wracają do gry!

Raków zwycięstwem z Jagiellonią wysłał wyraźny sygnał, że w tym sezonie nie zamierza odpuszczać walki o najwyższe cele.

Raków po wygranej w Białymstoku traci do Jagiellonii już tylko cztery punkty/Fot. Michał Kosc/PressFocus

Niedzielne spotkanie w Białymstoku było jednym z najlepszych w tym sezonie, a ilością emocji i dramaturgii spokojnie mogłoby obdzielić niejedną pełną kolejkę. Jeśli Raków tym meczem miał pokazać, czy jest w stanie walczyć nawet o mistrzostwo Polski, to zrobił to w najlepszy możliwy sposób. Z czwórki naszych eksportowych drużyn to właśnie ekipa Adriana Siemieńca najlepiej radzi sobie bowiem z łączeniem gry na krajowych boiskach z Ligą Konferencji.

Historia jednej wymiany

Starcie na Chorten Arenie było też powrotem na Podlasie Lamine’a Diaby-Fadigi, któremu przejście latem pod Jasną Górę wyszło na dobre. Kibice Rakowa w pamięci mieli jeszcze jego trafienie z Lechią w poprzedniej kolejce. W przeciwnym kierunku równie udany krok wykonał Dawid Drachal, którego świetne występy przerwała kontuzja. W meczu z Rakowem usiadł na ławce, ale przed spotkaniem serdecznie przywitał się z częstochowską delegacją. Gdy odchodził na Podlasie pojawiały się głosy, że w Częstochowie nie potrafiono wykorzystać jego potencjału. - Być może ja nie umiałem do niego dotrzeć. Życzę mu, aby uwolnił swój potencjał w Jagiellonii i cieszę się, że tam się rozwija. Czasami jest tak, że w jednym klubie piłkarzowi wszystko pasuje, ma szansę się rozwinąć, trener widzi go w swojej konstrukcji, a w innym nie. Zrobiliśmy z Jagiellonią wymianę, a życie pokazuje, że obu klubom to się opłaciło. Na tym korzysta polska piłka, bo i Raków, i Jagiellonia grają w pucharach. Trzeba na to patrzeć w taki sposób, a nie ciągle doszukiwać się negatywów. Warto popatrzeć na korzyści. Gdyby Drachal był w Rakowie, to nie byłoby Fadigi. To nie działa tak, że ktoś kogoś lubi czy nie, decydują o tym czynniki sportowe – tłumaczył jakiś czas temu Marek Papszun zapytany o to, czy zbyt łatwo nie wypuścił młodego Polaka z Rakowa.

Wyjątkowa mobilizacja

Występy w Białymstoku przeważnie trenerowi Rakowa kojarzyły się dobrze. To tam Raków sięgnął po pierwsze zwycięstwo po powrocie do ekstraklasy w XXI wieku (1:0 po trafieniu Tomasa Petraska – dop. red.). – U nas mobilizacja jest przed każdym meczem. Nie ma znaczenia, gdzie gramy i z kim. Zdajemy sobie sprawę, że jedziemy na trudny teren i chcemy tam wygrać – mówił szkoleniowiec wicemistrzów Polski jeszcze przed meczem, a od pierwszych minut spotkania na Podlasiu było widać, jak mocno zależy mu na wcieleniu tych słów w życie.

Największy ból głowy w obliczu kontuzji Stratosa Svarnasa, Ariela Mosóra oraz (w minionym tygodniu) Frana Tudora miał z zestawieniem linii defensywnej. Okazały się zresztą bardzo uzasadnione, bo już w pierwszej akcji Jagiellonia była bardzo blisko strzelenia gola po złym wybiciu Bogdana Racovitana oraz błędzie Apostolosa Konstandopoulosa. Czujny był jednak Oliwier Zych, który na razie robi wszystko, aby Kacper Trelowski szybko nie wrócił do bramki. W późniejszej fazie meczu jeszcze kilkakrotnie uratował częstochowian przed stratą gola.

Raków zaskoczył

Jaga postraszyła Raków w 1 minucie, ale potem to ku zaskoczeniu wielu obserwatorów, to częstochowianie byli stroną dominującą, lepiej radzili sobie z piłką przy nodze i kreowali więcej okazji bramkowych. Gospodarze momentami byli zdezorientowani odważnym i ofensywnym usposobieniem ekipy Papszuna. Groźne strzały na bramkę Miłosza Piekutowskiego oddawał Tomasz Pieńko, z najlepszej strony na tle byłego pracodawcy chciał się pokazać Diaby-Fadiga.

Na prowadzenie Raków wyszedł w 31 minucie, gdy precyzyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola z najbliższej odległości zamienił Oskar Repka. Ten sam duet tuż przed przerwą mógł powiększyć przewagę do dwóch goli, ale tym razem piłka po uderzeniu Repki trafiła w słupek.

Brazylijczyk w szpitalu

Druga połowa zaczęła się dla Rakowa jak marzenie. Mający tego dnia wyjątkowy ciąg na bramkę Repka znalazł się w dobrym miejscu o właściwym czasie, gdy w pierwszej akcji po zmianie stron piłka idealnie spadła mu na nogę w polu karnym. Pięć minut później częstochowianie stracili jednak kolejnego zawodnika. Jean Carlos Silva „machnął się” we własnym polu karnym i… doznał kontuzji. Boisko Brazylijczyk opuścił na noszach i wylądował w białostockim szpitalu.

W 59 minucie doszło do bezprecedensowej sytuacji: przerwania meczu z powodu wywieszenia przez kibiców Jagiellonii transparentów odnoszących się do sędziego Tomasza Frankowskiego, któremu nie mogą oni wybaczyć błędu sprzed tygodnia w Zabrzu, w ich odczuciu pozbawiającego „Jagę” punktów. W efekcie spotkanie zostało przedłużone o rekordowe 20 minut, podczas których trwał napór Jagiellonii. – Ta przerwa wybiła nas z rytmu. Jagiellonia złapała wiatr w żagle, ale to normalne, bo musiała odrabiać straty. Szkoda tego straconego gola, bo zrobiło się nerwowo – mówił po meczu Papszun.

Dla obu drużyn to 22. oficjalne spotkanie w tym sezonie. Już w czwartek oba kluby zagrają kolejne spotkania w Lidze Konferencji. Raków w Pradze zmierzy się ze Spartą Praga, Duma Podlasia kolejnych punktów poszuka W Skopje w starciu ze Skendiją.

Mariusz Rajek


OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐

◼ Jagiellonia Białystok - Raków Częstochowa 1:2 (0:1)

0:1 – Repka, 31 min (asysta Ameyaw); 0:2 – Repka, 46 min (bez asysty); 1:2 – Pululu, 80 min (asysta Wdowik)

JAGIELLONIA: Piekutowski 5 – Pozo 5 (88. Wojtuszek niesklas.), Vital 5, Pelmard 4 (73. Stojinović niesklas.), Wdowik 6 – Lozano 5 (73. Flach 4), Romanczuk 5 – Pietuszewski 6, Imaz 5, Jóźwiak 6 (90+5 Prip niesklas.) – Pululu 6. Trener Adrian SIEMIENIEC. Rezerwowi: Damasiewicz, Cantero, Drachal, Jackson, Kobayashi, Polak, Rallis, Sylla.

RAKÓW: Zych 8 - Konstandopoulos 5, Racovitan 5, Svarnas 6 – Ameyaw 6, Barath 6, Repka 8 (90+6. Struski niesklas.), Silva 6 (55. Makuch 7) – Diaby-Fadiga 7 (90+7 Rondić niesklas.), Pieńko 6 (86. Bulat niesklas.) - Brunes 5 (86. Amorim niesklas.). Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Trelowski, Mircetić, Seck.

Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa) – 5. Asystenci Dawid Golis (Skierniewice) i Filip Sierant (Warszawa). Czas gry- 113 min (48+65). Widzów 18446. Żółte kartki: Jóźwiak, Pozo, Pululu, Flach, Vital – Barath, Makuch.


MÓWIĄ LICZBY
JAGIELLONIA   RAKÓW
67 posiadanie piłki  33
6  strzały celne  5
20  strzały niecelne  5
5  rzuty rożne  4
0  spalone  1
19  faule 17
5  żółte kartki  2

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się