Wracają do gry
Na piątkową porażkę Zagłębia Lubin Jagiellonia Białystok, mająca przed kolejką tyle samo punktów co Miedziowi, odpowiedziała… przegraną z Wisłą Płock.
Dion Gallapeni (z lewej) zaliczył w sobotę dwie asysty. Fot. PAP/Artur Reszko
Gdy wydawało się, że Duma Podlasia wraca na właściwe tory, bo w środku tygodnia pokonała GKS Katowice, to spotkanie z Nafciarzami rozwiało nadzieje kibiców ekipy Adriana Siemieńca. Choć Jagiellonia szybko objęła prowadzenie, a pierwszego gola w ekstraklasie zdobył Samed Bazdar, nie była w stanie go utrzymać i jeszcze w pierwszej połowie dała rywalom zdobyć dwa gole!
Podlaską defensywę rozmontował duet Dion Gallapeni-Deni Jurić. Pierwszy z nich dwukrotnie asystował, drugi dwukrotnie trafiła do siatki. Dla Gallapeniego był to dopiero drugi mecz w Wiśle, odkąd przeniósł się do niej zimą z Widzewa Łódź. Tym jednym występem udowodnił, że Mariusz Misiura częściej musi na niego stawiać, a nie tylko wtedy, gdy musi przemodelować skład z powodu nadmiaru kartek (w sobotę pauzował Nemanja Mijusković). Z kolei australijski snajper rozpędza się, bo w drugim meczu z rzędu trafił do siatki, co wcześniej w tym sezonie mu się nie udawało. Tydzień temu pokonał golkipera Cracovii, tym razem był bezlitosny dla Sławomira Abramowicza.
Wisła wygrała więc drugi mecz z rzędu po serii pięciu porażek. W praktyce oznacza to, że podopieczni Mariusza Misiury wracają do gry o najwyższe cele. Żaden z rywali nie był w stanie wykorzystać gorszego momentu Nafciarzy, więc ci są o krok od wejścia na podium. Z kolei Jagiellonia nadal jest w czołówce, ale jej forma jest niepewna. Należy jednak podkreślić, że w meczu z Płocczanami brakowało jej przede wszystkim… szczęścia. Zespół utrzymywał się przy piłce przez 74 procent czasu, oddał 25 strzałów, obijał słupki. Zapewne przy innej fazie księżyca, korzystniejszym ciśnieniu atmosferycznym lub po prostu w bardziej szczęśliwym dniu Jagiellonia... wygrałaby z Wisłą.
Kacper Janoszka
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Jagiellonia Białystok – Wisła Płock 1:2 (1:2)
1:0 – Bazdar, 11 min (bez asysty), 1:1 – Jurić, 20 min (asysta Gallapeni), 1:2 – Jurić, 33 min (asysta Gallapeni)
JAGIELLONIA: Abramowicz 4 – Wojtuszek 5 (65. Szmyt 4), Vital 4, Pelmard 5 (46. Montoia 5), Wdowik 5 – Romanczuk 4, Mazurek 6 – Pozo 5 (78. Zalewski niesklas.), Imaz 5, Nahuel 4 (65. Drachal 5) – Bazdar 6 (65. Pululu 4). Trener Adrian SIEMIENIEC. Rezerwowi: Damasiewicz, Kobayashi, Kozłowski, Lozano, Sylla.
WISŁA: Leszczyński 4 – Haglind-Sangre 5, Kamiński 7, Lecoeuche 5 – Rogelj 5, Kun 4, Savvidis 5 (87. Hiszpański niesklas.), Nowak 6, Gallapeni 7 (70. Pacheco 5) – Jurić 8, Hamulić 6 (76. Pomorski niesklas.). Trener Mariusz MISIURA. Rezerwowi: Burek, Bokhno, Boorowski, Custović, Djalo, Sarapata, Tavares.
Sędziował Piotr Lasyk (Bytom) – 7. Asystenci: Adam Kupsik (Poznań) i Damian Rokosz (Będzin). Czas gry 96 min (46+50). Widzów 15027. Żółte kartki: Gallapeni (7. faul), Pacheco (90+5. faul).
GŁOS TRENERÓW
Mariusz MISIURA: - Wygrać z najlepszą drużyną w Polsce jest dużą rzeczą. Podnieśliśmy się z sytuacji, gdy na początku straciliśmy bramkę. Uważam, że w pierwszej połowie zagraliśmy fantastycznie, była to chyba nasza najlepsza pierwsza połowa w tym sezonie.
Adrian SIEMIENIEC: - Nie uważam, żeby ten mecz był zły, nie mam takiego przeświadczenia, że graliśmy źle, widziałem gorsze mecze w naszym wykonaniu. Nawet takie, które wygrywaliśmy. Po prostu źle tym meczem zarządziliśmy i finalnie go przegraliśmy. Jeżeli wygrywaliśmy 1:0 z przeciwnikiem, który bardzo często skupia się na organizacji w niskim bloku i szuka szans w kontrataku czy przy stałych fragmentach, nie można doprowadzić do stanu 1:2 u siebie.
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| JAGIELLONIA | WISŁA | |
| 74 | posiadanie piłki | 26 |
| 8 | strzały celne | 3 |
| 17 | strzały niecelne | 3 |
| 8 | rzuty rożne | 1 |
| 0 | spalone | 0 |
| 6 | faule | 10 |
| 0 | żółte kartki | 2 |
