Wraca z Irlandii

Mało kto pamięta, że od jutra piłkarzem Ruchu formalnie ponownie będzie Kacper Skwierczyński.

Jaka będzie przyszłość 21-letniego Skwierczyńskiego (z lewej)?

RUCH CHORZÓW

Większość kibiców zapewne zapomniała już o pochodzącym z Siedlec skrzydłowym. W styczniu 2024 roku Kacper Skwierczyński, który nie znalazł uznania w oczach nowego wówczas trenera „Niebieskich” Janusza Niedźwiedzia, został wypożyczony do irlandzkiego Waterford FC.

Mało grania 

„Niebiesko-biała armia” była beniaminkiem najwyższej ligi Zielonej Wyspy, a Skwierczyński miał pomóc jej w utrzymaniu. Ten cel udało się osiągnąć, ale... bez udziału zawodnika Ruchu. League of Ireland Premier Division gra w systemie wiosna-jesień i zakończyła zmagania na początku listopada. Licząc ligę, Puchar Irlandii oraz regionalny Munster Senior Cup, Skwierczyński miał 42 okazje do występów, ale... zanotował tylko dwa, jeden w pierwszym składzie (w finale Munster Cup). W najlepszym wypadku siedział na ławce, w najgorszym w ogóle nie jeździł na mecze. Po zakończeniu sezonu Waterford poinformował o odejściu 12 zawodników, w tym 21-letniego Polaka, którego wypożyczenie dobiegło końca. A formalnie rzecz ujmując – dobiega końca dzisiaj i od jutra, po blisko roku, Skwierczyński znowu będzie zawodnikiem Ruchu. Pytanie brzmi, co z tego wyniknie?

Otóż najpewniej nic. Choć od zakończenia sezonu ligi irlandzkiej minęły prawie 2 miesiące, wychowanek Pogoni Siedlce nie rozmawiał z przedstawicielami „Niebieskich”. Kiedy Ruch rozpocznie przygotowania do rundy wiosennej – a będzie to miało miejsce we wtorek 7 stycznia – Skwierczyński ma być obecny przy Cichej. W teorii może być uwzględniony przez trenera Dawida Szulczka jako część drużyny i rozpocząć z nią treningi, ale w praktyce trudno to sobie wyobrazić. Przypomnijmy, że skrzydłowy miał problemy z grą od początku swojego pobytu w Chorzowie, który rozpoczął się zimą 2023 roku po przyjściu z Legii Warszawa. Gdy Ruch wywalczał awans do ekstraklasy, na jej zapleczu Skwierczyński zagrał tylko raz, wchodząc z ławki w spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. W elicie zagrał pięciokrotnie, lwią część minut notując w starciach z Widzewem i Koroną, kiedy korzystał na kontuzji podstawowego młodzieżowca Tomasza Wójtowicza i dołożył ok. 115 minut na murawie. Ówczesny trener Jan Woś szybko jednak z niego zrezygnował i... w ogóle nie zabierał na mecze, woląc grę bez młodzieżowca i ryzyko późniejszymi problemami z wypełnieniem limitu, co oznaczałoby karę finansową (to już było na głowie trenera Niedźwiedzia wiosną). Do tego Skwierczyński dodał jeden występ w Pucharze Polski, ten feralny z trzecioligowymi rezerwami Legii (doskonale mu zresztą znanymi), które upokorzyły chorzowian, wygrywając 3:2.

Czas decyzji 

Teraz za skrzydłowym nie przemawia już atut bycia młodzieżowcem (rocznik 2003), skład Ruchu także jest mocniejszy niż był w ekstraklasie. Znamy teorię, a praktyka każe wskazać dwa realne scenariusze. Pierwszy, klub rozwiąże z piłkarzem kontrakt za porozumieniem stron. Umowa i tak wygasa za pół roku, a Skwierczyński nie ma realnych szans na grę w I lidze. Drugi, kontrakt będzie zachowany, ale piłkarz zostanie przesunięty do rezerw.

Piotr Tubacki