Woli dłuższą jazdę
Władimir Semirunnij dziesiąty w biegu na 1500 m. Ale na tym dystansie nie stawia sobie wielkich celów.
Władimira Semirunnija czeka jeszcze sobotni bieg ze startu wspólnego. Fot. PAP/Grzegorz Momot
W tej konkurencji spotkało się pięciu indywidualnych medalistów włoskich igrzysk z innych dystansów. Wśród nich był Jordan Stolz, dwukrotny mistrz na 500 i 1000 m. Amerykanin przed igrzyskami zapowiadał, że interesują go cztery złote medale. Ale... Triumfował Chińczyk Zhongyan Ning, który czasem 1.41,98 ustanowił rekord olimpijski. Stolz był drugi....
Amerykanin wylosował występ w ostatniej parze. Jego międzyczasy wskazywały, że bardzo trudno będzie mu wypełnić ambitny, medalowy plan. Na mecie stracił do Ninga aż 0,77 s. Najniższe miejsce na podium zajął mistrz olimpijski sprzed czterech lat Holender Nuis - 0,84 za triumfatorem.
Władimir Semirunnij (rekord życiowy 1.43,41) w szóstej parze rywalizował z Caseyem Dawsonem, który dwa dni wcześniej zdobył srebrny medal w wyścigu drużynowym. Amerykanin na 5000 m był ósmy. Podopieczny Rolanda Cieślaka, podobnie jak na 10000 m, kiedy to wywalczył tytuł wicemistrza olimpijskiego, jechał w kasku. Po swoim wyścigu czasem 1.45,37 objął prowadzenie. Do 13-letniego rekordu kraju Zbigniewa Bródki (1.42,89) trochę zabrakło. Mistrz olimpijski z Soczi ustanowił go jednak na uznawanym za najszybszy tor łyżwiarski na świecie w Salt Lake City.
Po przerwie na czyszczenie lodu Semirunnija w sumie wyprzedziło dziewięciu rywali. Polak stracił do złotego medalisty 3,39 s. Przed jego występem trener Cieślak tonował nastroje, tłumacząc, że do tej konkurencji Semirunnij specjalnie się nie przygotowywał.
O wielkim pechu może mówić Joep Wennemars, który zajął we czwartek czwarte miejsce (strata 1,07). W rywalizacji na 1000 m powtarzał bieg, gdyż rywal z Chin Lian Ziwen przeszkodził mu w czasie jazdy. Wówczas Holender skończył na piątej pozycji i utrzymywał, że gdyby nie ta sytuacja, zdobyłby medal.- Jestem zdruzgotany, marzenia legły w gruzach - mówił.
Władimir Semirunnij przyznał po biegu, że nie stawia sobie wielkich celów w tej konkurencji. - Zawsze będę koncentrował się na 5000 i 10000 m – powiedział. Wczoraj urodzony w Rosji reprezentant Polski uzyskał wynik 1.45,37 i był z tego rezultatu zadowolony. Cieszył się, że udało mu się przejechać dystans dobrze technicznie i mentalnie.
- Czułem się lepiej, miałem lżejszą głowę niż przed startem na 10000 m. Przez ostatnie dni robiłem szybsze rundy, ale zawsze trenuję pod 5 i 10 km. Teraz będą mistrzostwa świata w wieloboju, dlatego też trzeba być przygotowanym na 500 i 1500 m. Zwłaszcza 500 to będzie dla mnie ciekawostka - powiedział z uśmiechem Semirunnij.
W stolicy Lombardii reprezentant Polski wystartuje jeszcze w sobotę, w innej konkurencji, której na co dzień nie trenuje - biegu ze startu wspólnego.
- To będzie ciekawe, bo ostatnio w mass start jechałem cztery lata temu. Nie wiem, jak to zrobić najlepiej. Ten tor nie jest bardzo szeroki, łuki będą mocne, prawie jak w short tracku. Będę ustalał taktykę z trenerem i przyjaciółmi, którzy często jeździli mass starty - zapowiedział.
